emocje



share

Wczoraj wieczorem z wielkim trudem i na zasadzie ciekawostki, przebiła się informacja, że na nowojorskiej giełdzie cena ropy spadła poniżej zera. W Internecie ruszyła fala dowcipów, że teraz będą nam stacje benzynowe za tankowanie dopłacać i to właściwie była jedyna reakcja ludu pracującego miast i wsi. Gdzieniegdzie „eksperci” wyjaśniali, że nie do końca tak to działa, chodzi przecież o pewną „rzeczywistość analityczną”, ale tak naprawdę fizycznie nikt nam nie dopłaci za zakupu ropy. Dziś na stacjach benzynowych wielkich zmian rzecz jasna nie widać, nie słyszałem też, aby szejkowie, teksańscy nafciarze, czy Władimir Putin popełnili samobójstwa. Informacja, jakiej dotąd świat nie widział trafiła na półkę gwiazd filmowych przyłapanych na produkcji amatorskiego porno.



share

Od zawsze walczę z mitem, który głosi, że polityka to nie są emocje, no może nie od zawsze, ale od dłuższego czasu. Polityka na emocjach stoi, a wygrywa ten, kto potrafi na chłodno emocjami zarządzać. Problem polega na tym, że łatwiej powiedzieć, trudniej wykonać. Posługując się bieżącym tematem dnia z wielką łatwością mówię, że rozpętana afera w Białymstoku skończy się tak, jak zawsze i nie tylko nie uderzy w PiS, ale dołoży PiS argumentów. Nie mam miejsca na wyjaśnienie dlaczego tak się stanie, wystarczy jednak przypomnieć sobie znacznie większe afery, choćby „film Sekielskiego” i wszystko stanie się jasne.



share

Mechanizm polskiej przekory jest owiany legendą, jak wiele rzeczy, które niekoniecznie istnieją naprawdę, ale akurat tę legendę zbudowały wyłącznie fakty. Zjawisko ze wszech miar uniwersalne i korzystają albo tracą na nim wszyscy. Od dwóch lat Owsiak bije rekordy, bo nieustannie pokazuje, że PiS chce zniszczyć WOŚP i tym samym pozabijać dzieci leczone „sprzętem” WOŚP. Biznes Owsiaka kręci się na nienawiści do wroga politycznego i ideologicznego. PiS z kolei skorzystał na „rewolucji kulturowej”, czyli wojnie z Kościołem i wprowadzaniu masturbacji do szkół.

Strony