dziennikarze



share

Hitem weekendu okazał się mail wewnętrzny TVN opublikowany przez Witolda Gadowskiego, który można przeczytać między innymi tutaj: http://wgadowsk... Zapoznałem się z ta instrukcją i sam nie wiem jak mam się zachować. Zawsze staram się pisać tak, żeby tekst był samodzielnym stanowiskiem autora, ale teraz muszę odesłać do odnośnika, bo obawiam się, że bez męczarni związanych z odczytaniem wytycznych TVN będzie trudno przyznać lub odmówić racji jakiemukolwiek dekodowaniu kryptogramu. Nie powiem, że polecam, ale z ciężkim sercem odsyłam do źródłowego grypsu, dopiero po takim wstępie będzie można skonfrontować tak zwaną rzeczywistość.



share

Donald Tusk oznajmił właśnie, że dla bezpieczeństwa ludzi na Stadionie Narodowym wprowadził nań tłumy policjantów pomimo, że UEFA dba o bezpieczeństwo i nie życzyła sobie tego. Tusk tym samym dokonał quasi korupcji, bo policjanci obejrzeli za darmo mecz ( kilkaset złotych najtańszy bilet) podczas gdy powinni być w mieście, za co się im płaci. Dlaczego nazywam to quasi korupcją? Ano dlatego, że policja będzie musiała za tę samowolkę Tuska się odpłacać tam gdzie tego sobie zażyczy. Jeśli nazywa dalej Polskich kibiców bandytami i chce z nimi prowadzić swoją polityczną wojnę, to funkcjonariusze policji będą musieli się w tej walce znaleźć po stronie Tuska i jego szemranych doradców, a nie po stronie prawa i obywateli. Tak w imię bezpieczeństwa wciska się po raz kolejny kit społeczeństwu.



share

Michał Karnowski na portalu wpolityce.pl napisał ciekawy tekst, na temat środowiska dziennikarskiego oraz działalności tzw. rosyjskich agentów wpływu. Karnowski właściwie bez kamuflażu przedstawił to, "o czym się mówi na mieście".

Naczelny branżowego tygodnika - o którym wszyscy wiedzą, iż został wykupiony przez służby rosyjskie - staje się głównym ekspertem wyjaśniającym nam przyczyny katastrofy smoleńskiej zaraz po 10 kwietnia 2012.

Dziennikarz, który szwendał się po sejmie bez stałej pracy, aż w pewnym momencie przed opublikowaniem raportu MAK, otrzymuje on materiały dokładne zgodne z wersją Anodiny, które bezkrytycznie kolportuje w swojej książce. Wkrótce też, zaczyna uczęszczać na darmowe lekcje rosyjskiego do ambasady rosyjskiej.

Tekst Karnowskiego szybko znikł z portalu, być może był nadto śmiały.

Ale problem zachowania dziennikarzy, szerzej mediów po katastrofie smoleńskiej powinien być kiedyś przedmiotem badań socjologów.

Strony