Donald Tusk



share

Nie dziwi nic! Zaczęła się podróż za jeden znaczek, nie uśmiech, po prokuraturach wszelakich. Póki co listonosz się nie nabiega, bo wszystko się dzieje w ramach miasta stołecznego Warszawa, ale zapowiedzi są obiecujące. Przypomnę krótko o co chodzi, 16 kwietnia 2014 roku sporządziłem i następnego dnia wysłałem zawiadomienie do Prokuratury Generalnej, w którym wskazuję na możliwość popełnienia przestępstwa prze Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska i nieustaloną osobę. 22 kwietnia Prokuratura Generalna odbiera pismo i przekazuje do Departamentu Postępowania Przygotowawczego Prokuratury Generalnej. Po kilku dniach, 28 kwietnia, departament Prokuratury Generalnej przekazuje moje zawiadomienie do Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie, celem podjęcia stosownych działań.



share

Otrzymałem odpowiedź z Departamentu Postępowania Przygotowawczego Prokuratury Generalnej, podpisaną przez prokuratora Tomasza Lejmana. W krótkim słowach prokurator Tomasz Lejman informuje, że moje pismo dotyczące podejrzenia popełnienia przestępstwa przez Prezesa Rady Ministrów oraz inną osobę, przekazano do Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie w celu dalszego „stosownego urzędowania”. W Polsce sprawy dzieją się błyskawicznie, to znaczy zmiana tematu odbywa się błyskawicznie, natomiast sprawy idą jak krew z nosa, ale w tym przypadku muszę pogratulować Prokuraturze Generalnej. Tempo podjętej decyzji, chociaż nie jest to żadna wiążąca decyzja, naprawdę zawrotne. Niecałe dwa tygodnie, plus okres świąteczny, to robi wrażenie, kolejne tygodnie pokażą na kim, prócz mnie, szczególnie mam na myśli Prokuraturę Apelacyjną.



share

Do wyborów pozostał miesiąc i wydaje się, że wszystko, co najgorsze PiS ma już za sobą, a przed PO stoi wielka niewiadoma. Podkreślę, że „się wydaje”, bo zawsze trzeba brać pod uwagę jakiś zabieg można, którym da się odmienić losy kampanii wyborczej, ale z drugiej strony to Smoleńsk przez wielu był uznawany za największy błąd Kaczyńskiego. Tak zwane życie pokazało coś innego, o czym starałem się pisać wiele razy. Smoleńsk stał się tematem neutralnym, na tym temacie żadna partia nie traci i nie zyskuje, co najwyżej może wyciągnąć z chałupy tak zwany twardy elektorat. Dokładnie tak się stało, PiS wrócił w notowaniach na poziom powyżej 30%, PO ciągle tkwi poniżej 30% i nawet w chwili zrywu nie przekroczyła tej wartości. Zgadzam się z tezą, że PO ciągle ma pewne 20% i do wyjęcia jakieś 10% z SLD i zbieraniny błazna z Biłgoraja. Trudno się nie zgodzić z czymś, co się samemu głosiło.

Strony