debata



share

Tyle znaczą zaczepki Tuska, na ile dowcipu pozwoliłem sobie w tytule. Jeszcze trzy, cztery lata temu ta żałosna sztuczka robiłaby wrażenie, dziś Kaczyński może powiedzieć dosłownie wszystko, od najbardziej adekwatnego „pocałuj mnie w dupę Donald”, przez „głowa mnie boli”, aż po onetowskie „buhahaha”. Kaczorowi nic nie zaszkodzi z przedstawionego pakietu odpowiedzi, role się odwróciły, to Tusk na ostatnich nogach, z językiem na brodzie musi żebrać o zainteresowanie, przypominać o swoim dogorywającym istnieniu i szybciej mu Schetyna brzytwę poda niż Kaczyński się pochyli nad topielcem. Może sobie Donald gadać do Kaczora z takim samym skutkiem, jak ja sobie gadam do Donalda, dosłownie z takim samym. Jestem przekonany, że Kaczyński nawet tego nie słucha, a jeśli coś tam do niego dotrze uśmiechnie się pod nosem i pójdzie pogadać z Hofmanem o kolorze hasła kampanijnego, który się jakoś słabo wyróżniało na bladym tle. Sytuacja wygląda następująco.



share

Po dzisiejszej debacie sejmowej nietrudno się domyślić jaki hit trafi do medialnego obiegu. Z tym zjawiskiem produkowanym przez ubogich i dla ubogich walczyć się niestety nie da, mam na myśli skuteczną walkę, ale swój głos i rozum trzeba między badziewie włożyć. Kaczyński z tabletem obiegnie wszystkie serwisy informacyjne, zresztą portale już chwyciły „news”, dlatego ograniczę się w tej kwestii tylko do tytułu i tych paru zdań, ponieważ stały się dwie fundamentalne rzeczy, obie warte uwagi. Mając niewielkie doświadczenie w wystąpieniach publicznych, które zafundowało mi „państwo polskie” mogę z czystym sumieniem i nie bojąc się metki włazidupa, powiedzieć, że to co Kaczor potrafi ogarnąć i przekazać w jednym przemówieniu jest mistrzostwem świata. Zapomnijmy na chwilę kim jest Kaczyński i kim jest Tusk, a skupmy się na treści wystąpień.



share

Przez najbliższy tydzień Donaldowi Tuskowi będzie się śnił tylko jeden koszmar – wystąpienie sejmowe posła Szczerskiego. Obrazowe zdania posła, będą budzić Donalda oblanego potem i będzie Donald krzyczał gdzieś w głuchą przestrzeń – tylko nie to, tylko nie on, błagam nie to i nie on. Pięć lat Tusk tak wydawał „europejskie” pieniądze, że łączna wartość inwestycji, na poziomie 120 miliardów euro, przyniosła następujące profity: spadek PKB z 7% do 0%, wzrost bezrobocia z 11% do 14%, emigrację kolejnego miliona młodych Polaków, bankructwo przemysłu ciężkiego i budowlanego. Tyle w krótkich słowach wypunktował Szczerski i na Donalda w zupełności to wystarczyło, tym bardziej, że poseł dorzucił jeszcze parę oczywistości jak choćby milczące negocjacje Tuska i modły do wszystkich bóstw, by biurokraci brukselscy nie zabrali więcej niż straszyli. Mnie jednak poseł Szczerski trochę rozczarował, za sam pomysł ocena celująca, natomiast wykonanie góra cztery z minusem.

Strony