debata



share

Zachęcając do pełnej lektury felietonu składam uroczystą obietnicę, że będę się starał spojrzeć na dzisiejszy spektakl i całą politykę z takim obiektywizmem na jaki mnie stać. Zanim się to wszystko zaczęło i ostatecznie odbyło, PO miała swoje 5 minut. Po słynnej „porażce” 27:1 narodził się pomysł, aby złożyć wniosek z konstruktywnym wotum nieufności. Jednych uprzedzałem, drugich uspakajałem, że ten absurdalny pretekst całkowicie się rozmyje po kilku tygodniach, co w sposób naturalny się stało. W międzyczasie PO wyłożyła trzy razy po 6 tysięcy złotych, aby pokazać sondaże wskazujące na „przełom”. Połączenie tych dwóch akcji: wotum nieufności plus sondaże, to składowe politycznego planu, czegoś w rodzaju ofensywy spychającej PiS do narożnika. Skutki natarcia były łatwe do przewidzenia, jedynie skala kompromitacji do dziś pozostawała tajemnicą.



share

Po prawie roku od przejęcia władzy przez PiS, w służbie zdrowia nie zmieniło się absolutnie nic. Pedanci będą się ratować darmowymi lekami dla starszych, ale umówimy się, że takie kosmetyczne korekty to są grzechotki albo inne kapiszony, z których więcej huku niż pożytku. Dzisiejszy protest pracowników, zwłaszcza młodych lekarzy, jest całkowicie uzasadniony, tak bardzo, że nawet sprzyjająca PiS Solidarność nie mogła się od niego odciąć. Pierwszym krokiem w kierunku oderwania się od rzeczywistości jest zaprzeczanie faktom. Dobrze, że PiS tego nie zrobił i minister Radziwiłł wyszedł do protestujących.



share

Uleganie pokusom zawsze źle się kończy. Miałem zamiar lecieć w ciemno, że poza nudnym spektaklem nic się w Parlamencie Europejskim nie wydarzy, ale zachciało mi się raz być poprawnym politycznie i wypowiedzieć się „po obejrzeniu”. Strata czasu, daremny trud i poza paroma detalami, które wywołały uśmiech na twarzy, do niczego spektakl europejski się nie nadawał. Więcej powiem! Przemówienie Beaty Szydło na moje ucho było strzelaniem z armaty do wróbla, należało wyjść i powiedzieć w języku dyplomacji jakiś dowcip polityczny, podsumować technokratyczną puentą i tyle wszystkiego. Premier Szydło dała mocne przemówienie, ale to był wykład dla studentów odczytany w przedszkolu. Potem nastąpiła seria wypocin rozmaitych i chciałbym kogoś wyróżnić, tylko nie mama pojęcie kto by to miał być. Nawet przyjazne wystąpienia Polsce nudziły nieludzko, zawierały okrągłe zdania pozbawione treści wszelakiej.

Strony