Bolek Wałęsa



share

Od pierwszego zdania chciałbym się wyraźnie odciąć od mentalności peerelowskiej Lecha Bolesława Wałęsy i oznajmić, że mnie obecność Wałęsy pod bramą stoczni nie przeszkadza. Właściwie inaczej, przeszkadzać to przeszkadza, razi nawet, tylko nic ponad opisanie osobistych odczuć nie chciałbym z tym fantem robić. Zabranianie, odmawianie prawa i tak dalej, uważam za dziecinadę realnie socjalistyczną. O Bolesławie Lechu Wałęsie trudno myśleć inaczej niż krytycznie, niemniej najwięksi krytycy przyznają, że psim swędem udało mu się zaliczyć kawałek życiorysu, którego do końca nie musi się wstydzić. Chce sobie chodzić o siódmej rano pod stocznię, niech sobie chodzi, tak samo jak ten „brudny facet” z tablicą protestującą, który chodził za Bolkiem, żeby inni pamiętali, co się z Lechem stało.



share

Niby przypadkiem, niby po cichu, ale gdy społeczeństwo nie załapało w czym rzecz, wybrał się TVN do człowieka legendy, rozmienionego na drobne. Widziałem i słyszałem na żywo tę biedną panią reporterkę, której najprawdopodobniej nie uprzedzono po co jedzie. Zadała bidulka pytanie i słysząc odpowiedź popełniła klasyczne: „zatkało ją”. Legenda rozmieniona na drobne podkreśliła wyraźnie co należy zrobić z przewodniczącym Solidarności „komandosem” Dudą. Lać i nie pytać, pałować, jeździć Starem po śledzionie, tłuc i nie wzruszać się, że boli. Drobna legenda podała też powód, dla którego nie może być mowy o litości, powodem jest ręka podniesiona na władzę. Trochę żałuję, że sprawa nabrała rozgłosu, bo mógłbym zadać zagadkę w formie kwestionariusza ankiety, z odpowiedziami zamkniętymi i jednokrotnego wyboru.



Strony