biznes



share

Napisałbym, że szczyt obłędu został osiągnięty, ale żywotność podobnego stwierdzenia zmieściłaby się w dwóch machnięciach skrzydełek motyla. Nie ma granicy obłędu, której lewaccy ideolodzy nie przekroczą, bo oni z paranoi po prostu żyją. Przechodząc do konkretnego obłędu, z jakim mamy do czynienia mniej więcej od trzech dni, na starcie można sobie darować pisanie i mówienie, że w Niemczech zastrzelono blisko milion dzików, w absolutnej ciszy, zgodnie z konstytucją i wartościami europejskimi.



share

Napisać, że dwudniowe podniecanie się słowami rockandrollowej gwiazdy w wieku biblijnym, to głęboko wryte kompleksy lewicowego zaścianka z Polski, to znaczy nic nie napisać. Mamy do czynienia ze zjawiskiem znacznie bardziej żenującym, coś pomiędzy nastolatkami tapetującymi ściany plakatami swoich idoli, a wystawianiem telewizora na parapet, jak to uczynił Kazimierz Pawlak, żeby cała Ameryka zobaczyła, jaki w Polsce mamy postęp cywilizacyjny. Pisanie o tym zjawisku też nie należy do rzeczy specjalnie roztropnych i dałbym sobie spokój, gdyby nie jeden arcyciekawy i poważny aspekt sprawy.



share

Każde głębsze sięganie do faktów tak, żeby nie dać żadnemu adwokatowi szansy w sądzie, wymaga gigantycznej pracy i koncentracji. Z doświadczenia wiem, że można w 100% napisać prawdę, obronić się przed wszystkimi zarzutami, po drodze usłyszeć „pierdol się”, „będziesz miał w dupę”, „wariat ze Złotoryi”, a na końcu zostać uznanym winnym za „króla żebraków”. Odwagi, a właściwie brawury to mi nigdy w dochodzeniu do sedna sprawy nie brakowało, jednak tym razem nie mam czasu na profesjonalne obnażanie poszczególnych uczestniczek politycznej hucpy, która się odbywa z użyciem niepełnosprawnej tarczy i maczugi.

Strony