Berek



share

Jak przekonać dorosłego, inteligentnego, człowieka, żeby wziął do ręki telefon, wystukał dziwny kod: E00136 (0 to jest zero) i przez nr 7122 posłał 1,23 PLN z VAT na konto operatora? Nie wiem, nie chcę wiedzieć i nie muszę wiedzieć, bo do inteligentnych dorosłych ludzi zwracam się, co roku, a reszta dzieje się sama. Tegoroczna zabawa i jednocześnie pokazywanie innego kawałka rzeczywistości niż ten widziany na ekranie rządowych telewizorów, ma wymiar szczególny. Adresujemy swoją obecność i kpinę w kierunku jednego z flagowych prowincjonalnych „postępowców” – Jarka Kuźniara, symbolu mielizny intelektualnej połączonej z agresywnym konformizmem. Jarek Kuźniar jest modelową Michaliną, która przeszła ścieżkę kariery od pucybuta bez szkoły, po błazna salonów, który nigdy członkiem salonu nie zostanie, chociaż ze złudną świadomością członkostwa pomrze .



share

Książka, która łamie tabu – z Piotrem Wielguckim, autorem „Berka” i blogerem portalu kontrowersje.net rozmawia Mateusz Rawicz.

- Kim jest tytułowy Berek?
- Z założenia tytułowy Berek jest nikim, takim zwyczajnym nikim, czyli każdym z nas. Berek jest zwykłym chłopcem, dopiero potem żydowskim chłopcem, ale to sprawia, że zderza się w nim poczucie dumy z własnej tożsamości, z poczuciem upokorzenia wywołanym dramatycznymi okolicznościami, czyli po prostu wojną. Jego wyjątkowość polega na tym, że coś zupełnie innego słyszał w dzieciństwie niż nam wszystkim dziś się usiłuje wpoić. Berek słyszał, że świat należy do niego, że jest przedstawicielem wyjątkowego narodu, nad którym czuwa Bóg. Zanim świat wokół niego się zmienił, Berek był dzieckiem wybranym przez Boga, w takiej wychował się religii i w takich sferach. Podświadomie robił wszystko, żeby z nadanego dziedzictwa nie rezygnować.



share

Co dla pana/pani było wydarzeniem roku? Takich pytań padnie zewsząd mnóstwo i większość odpowiedzi nie będzie dotyczyć treści pytania, ale wydarzeń jako takich. Odpowiadając precyzyjnie na rutynową formułkę „dla mnie”, którą wygłasza się z końcem każdego roku, mogę użyć tylko jednego słowa – „Berek”. Historia pisania i wydawania zakazanej powieści jest dokładnie taka sama jak książka i taka sama, jak otaczająca nas rzeczywistość, z którą wielu z nas szarpie się codziennie. Pisałem „Berka” trochę dłużej niż rok, po wszystkich wydawnictwach tułałem się ponad dwa lata i zwracam uwagę na kolejną precyzję: „wszystkich wydawnictwach”. Nim stał się cud połączony z przypadkiem, książka trafiła do kliku „niepokornych” recenzentów, cześć się w ogóle nie odezwała, paru się odezwało: „życzę powodzenia, obiecujące, ale wie pan, sam pan rozumie”.

Strony