afera



share

Na wstępie pocałunek śmierci. Marek Pyza i Marcin Wikło, to jedni z nielicznych dziennikarzy, których z czystym sumieniem można nazwać śledczymi. Nie przypominam sobie jednej przestrzelonej afery przez nich ujawnionej. Dodatkowo Pyza był i jest precyzyjnym i wyważonym specjalistą od Smoleńska. Potrafił pisać teksty bardzo odważne i potrafił wykazać błędy i przerysowania Macierewicza. Komplementy, zwłaszcza wobec facetów, przychodzą mi z trudem, ale tym razem chodzi o coś więcej. Pewne jest, przynajmniej dla mnie, że Pyza i Wikło nie wzięliby się za taką bombę, jak gazowa afera z udziałem Pawlaka, gdyby nie mieli mocnych argumentów.



share

Uwaga! Felieton nie dotyczy Ryszarda Petru i jego koleżanek z Nowoczesnej, przynajmniej nie na tym etapie. Co do reszty tak zwanej opozycji, to bywa różnie, ale generalnie wszystko, co zostało zawarte w tytule się zgadza. Hanna Gronkiewicz-Waltz powtarzając głupoty o niekonstytucyjności Komisji Rewizyjnej doskonale wie, że robi z siebie sprawną intelektualnie inaczej, ale jaką ma alternatywę? Może się przyznać, że była odpowiedzialna i czerpała zyski ze złodziejstwa, które miało miejsce w ratuszu albo może robić z siebie niemądrą panią prezydent. Przy takim wyborze i przy tych kadrach nie ma wyboru. Proste, prawda?



share

Błagam, ale też uprzedzam, proszę mnie nie odpytywać na okoliczność szczegółów 1243 manifestu celebryty, który przypomniał o swoim istnieniu. Nic nie wiem, nie powiem, zarobiony jestem i nie o tym będzie tekst. Doszło do mnie tylko tyle, że komediant Chyra uczciwie przyznał, że nie czuje się Polakiem, a jest Aborygenem, czy tam Europejczykiem, nie pamiętam. Za to pamiętam Chyrę, który na siłę chciał się przypomnieć. Znam go z jednej roli. Kiedyś w programie „Wieczór z wampirem” powiedział prawdę, że w Hollywood rządzą trzy mafie: żydowska, pedalska i murzyńska. Dziś ciężko się w Google doszukać tej informacji, ale jestem do dyspozycji procesowej, te słowa padły na pewno i w dodatku były powtórzeniem wcześniej wypowiedzianych słów.

Strony