Sport

Sport



share

Kilka miesięcy temu, opisując grę Agnieszki Radwańskiej, pewnie użyłbym identycznego tytułu.
Różnica polega na tym, że wtedy byłaby to ironia, a teraz są wyrazy szczerego uznania.

Ten sezon jast dla Agnieszki różny. Wiele ćwierćfinałów, ale też przegrywanie w niższych rundach z niżej notowanymi zawodniczkami. Progres w jej karierze wydawał się hamować, powoli lecz systematycznie, spadała w rankingu WTA. Zresztą Agnieszka komentowała to w kuriozalny jak na sportowca (poza Polską, niestety) sposób - to nawet dobrze, bo będzie mogła grywać w słabiej obsadzonych turniejach, a wysoko ranking "zmusza" ją do gry w tych najmocniejszych.

Pomyślałem, że to koniec z jej "prawdziwą" karierą. Będzie się tułać między 20-30 miejscem i coś tam wygrywać, co pozwoli spokojnie na godziwe utrzymanie rodziny (tzn tatuś, mama i siostra), żyjącej z tenisa. Zostanie jeszcze na kosztowne przyjemności.



share

Tak nędznie grającej reprezentacji Czech świat nie widział nigdy, nie widziała Europa, Antarktyda i Koluszki. Nędza tej gry była porażająca jak wrażenia marszałka Putry po lekturze afery stoczniowej. To było tak nędzne jak najnowsza płyta zespołu Voyager. Takie to było małe jak Jarosław Kaczyński w pozycji inspicjenta. Malutkie takie jak tyci tyci i jeszcze mniej. A pomimo małości, niedostrzegania, prawie niczego, reprezentacja Czech wygrała z reprezentacją Polski 2:0 i ma szansę na więcej. Sztandar PZPN wyprowadzić na dobry początek.



share

Jest coś obrzydliwego w przykrywaniu paskudnych czynów najwznioślejszymi słowami. Błądzeniu w myślach przy Ojczyźnie, Honorze i Bogu, w czasie kopania wilczych dołów dla przeciwników politycznych. Nie potrafi jednak wyonacyć czyli mówiąc po ludzku, przenicować sensu staropolskiej mądrości. Albo inaczej, wykopać dołek tak, by samemu do niego nie wpaść. Zaczaił się na doktora Garlickiego i złapał Tatarzyna, tyle, że ten z kolei przeciągnął Turka z Krynicy przez sąd i pozbawił sporo gotówki. Tak następnie podchodził Julię Sawicką, że całą tę romantyczną historię można by wydać w Arlekinie i wyciągnąć nie tylko sporo forsy od wydawnictwa ale też łez od pensjonariuszek i innych takich co to potrafią się wzruszać na pstryk paluszkami. Wielu telewidzów obserwując sponiewieraną posłankę, zalewało się łzami jeszcze większymi jak dorodne grochy i w przyśpieszonych wyborach postanowiło ukarać sprawców jej nieszczęścia. Wreszcie wykoncypował tak.

Strony