Polityka



share

Wiedziałem, że będzie śmiesznie, groteskowo i w ogóle zacznie się pożar w burdelu, ale tempo akcji nawet mnie zaskakuje. Prócz tempa wrażenie robi też poziom paniki. Starzy wyjadacze polityczni na pewno pamiętają dyżurny żart na temat „ludowców”. Dziennikarz pyta prezesa PSL kto wygra wybory? Prezes odpowiada, że nie wie, ale z całą pewnością będzie to koalicjant PSL. Cwani spadkobiercy Frontu Jedności Narodowej zawsze potrafili się ustawić z wiatrem i poza stołkami nic ich nie interesowało. Ich techniką było wystawianie się na polityczną licytację, co wymagało dużej cierpliwości i spokoju. Tym razem decyzje zapadły w pełnym chaosie i to jest absolutna nowość w wykonaniu „ludowców”.



share

Dla mnie to żadne zaskoczenie, że prezes fundacji „Nie lękajcie się” okazał się pospolitym złodziejem, czy oszustem, żeby być precyzyjnym. Nie zdziwiła mnie też, nawet przez chwilę, kakofonia oświadczeń prezesa, którego nazwiska zgodnie z zasadą: „nie promuj złodzieja”, nie wymienię. Typ spod ciemnej gwiazdy przetestował wszystkie opcje od stanowczego zaprzeczenia, przez stawianie zarzutów „hejterom”, aż po branie na litość, by końcu zapaść się pod ziemię. Warto podkreślić, że to nikt inny tylko ten prezes i ta fundacja narobiły syfu od Watykanu do europejskiej kampanii wyborczej. Wiadomo nie ma przypadków i przypadkowych ludzi, są tylko źle zakamuflowane zlecenia.



share

Po miażdżącym zwycięstwie PiS, nie nad PO, ale nad resztą świata, trwa feta, gdzieniegdzie nawet euforia. Nie ma się czemu dziwić i wypisywanie w takiej chwili zgranych do imentu formułek: „pokora, pokora, pokora” odbija się od ściany ludzkiej natury. Zresztą jeśli wierzyć paranauce zwanej psychologią i jej czarnoksiężnikom, to uczuć nie należy tłumić. To jest czas na radość i triumfowanie, zwłaszcza, że wszystko jest połączone z całymi latami gnojenia Polaków, którzy odważyli się myśleć i czynić inaczej niż nakazały „elity”.

Strony