Polityka



share

Kiedy dwa dni temu szwedzki dziennika ?Dagens Nyheter? podał na swoich stronach internetowych, że profesor Aleksander Wolszczan jest kandydatem do nagrody Nobla w dziedzinie fizyki - byłem zupełnie spokojny, że jej nie dostanie. Jest to normalna sprawa, że kandydat z ?giełdy? ma szanse mniej niż znikome na zdobycie tego wyróżnienia w roku, kiedy jego nazwisko zaczyna krążyć w mediach. Są tacy, jak Mario Vargas LLosa, czy John Updike, którzy, gdyby nie ich odporność, powinni wpaść w głębokie depresje jesienne, od wielu lat?

Dwudniowe oczekiwanie na ogłoszenie werdyktu, były wyjątkowo przesycone nerwowością. Nie, nie w świecie naukowym, choć pierwszy Nobel od ponad 100 lat dla przedstawiciela nauk ścisłych, wywodzącego się z Polski, byłby zapewne powodem do dumy. Ale nie o to w tym tym razem chodziło?



share

Nawiedził mnie tej nocy sen.

Przyśniła mi się sesja sejmu.
na mównice wchodzi poseł Palikot i jako plon pracy swojej komisji przestawia projekt ustawy, to malutka ustawa od kilka słów. Poseł Palikot mówi, ustawa która przestawiam wysokiej izbie jest mała, a brzmi, z dnie 1 stycznia 2009 roku tracą moc wszelkie regulacje prawne dotyczące działalności gospodarczej wydane po 23 grudnia 1988 roku. Jedynym obowiązującym prawem jest od 1 stycznia 2009 tzw ustawa Wilczka.

Na sali zapada głucha cisza, poseł Palikom powoli schodzi z mównicy, cisza narasta i w tej ciszy na mównice wbiega niewysoki osobnik tuz za nim majestatycznie podąża kot, niewysoki łapie mikrofon i krzyczy nie pozwalam nie po to ja i mój brat i nasz kumpel Glapiński żeśmy się męczyli. Socjalizm albo śmierć, niesie się przez sale sejmowe, zgromadzeni na widowni ludzie, toż chyba naród, odpowiada, śmierć, niewysoki łapie kota i śmierć puka do jego prawych i sprawiedliwych drzwi.



share

Proces Wojciecha Jaruzelskiego i innych członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, a także członków ówczesnych władz partyjnych, wzbudza w mediach dość skrajne komentarze. Zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy sądzenia generała, wychodzą z różnych przesłanek. I najczęściej, co jest już polską specyfiką rozpatrywania historii najnowszej, próbują odnieść proces do teraźniejszości.

Zrozumienie motywacji działań uczestników stanu wojennego (jego sprawców, uczestników dobrowolnych, mimowolnych? i przymusowych), jest odsuwane na bok. Przyczyną tego jest to, że obie strony, rozpatrują sprawę, jako element nie tyle samej historii, lecz tak zwanej polityki historycznej, swego rodzaju boju o pamięć. To rzecz, która w skrzywionej formie została nam w życiu społecznym po tak zwanej IV RP.

Strony