Polityka



share

Niektórzy próbują porównać Jarosława Kaczyńskiego do Napoleona. Z racji zasług i zdolności, oczywiście - nie wzrostu. Inni - do Józefa Piłsudskiego. Też nie był za wysoki. A jeszcze inni mówią o nim jako o Genialnym Strategu, co z kolei przypomina przydomki Nicolae Ceausescu, takie jak ?Słońce Karpat?, czy ?Wielki Konstruktor?? i też poskąpiło mu wzrostu.

Jednak po tym co się stało z tak zwanymi ?usprawiedliwieniami?, które zostały przedłożone prezydium Sejmu, po znanym opuszczeniu sali sejmowej - każą mi przyznać mu dożywotni tytuł Małego Cwaniaka. I znów nie chodzi o wzrost, lecz o poziom degeneracji moralno - politycznej brata swego brata?

Samo złożenie lewego usprawiedliwienia to jedno. Ale tłumaczenie tego aktu - próby wyłudzenia pieniędzy - to już zupełne kuriozum. Tak to dziś, w porannym wywiadzie dla PR I nasz cwaniaczek, szef partii Prawych i Sprawiedliwych, tłumaczył;



share

Co to się dzieje. Ludwik, trzeci biliźniak pokłócił się z przesem o alimenty i chcą go z partii wyrzucać. Ale po kolei.

Zaczęło się gdzieś półtora roku temu. Minister Ludwik nie zgodził się z prezesem Jarosławem i z powodu niezgody opuścił koalicyjny rząd. Później, po tym jak marszałek Jurek Marek ustąpił z powodu aborcji, Ludwik Dorn został jego następcą. W tzw. międzyczasie trochę się wydarzyło. BORowcy wyprowadzili Sabę, premier odchudził pielęgniarki i puścił CBA za koalicjantem Lepperem, kropki w krawatach ganiały po Mariocie, a drapieżne kaczory upolowały lisa. W końcu premier Kaczyński, po niewątpliwym sukcesie swojego rządu, poddał rząd i ogłosił przedterminowe wybory. Wybory zostały przez PIS przegrane, do czego doprowadził zabójca księdza Popiełuszki, do spółki z "Gazetą Wyborczą".



share

Jeden z wojewódzkich bardów śpiewał tak: ?w polskim Wrocławiu niemieckie drzewa, to właśnie moja Ojczyzna?. Dalej pieśń się potoczyła w kierunku Lwowa, ale to już temat na inne rozważania. Dziś będzie o niemieckich drzewach polskim Wrocławiu. Zacna techniczna uczelnia miasta Wrocław uhonorowała kanclerz Merkel tytułem doktora honori causa. Jak sama łacińska nazwa wskazuje, tytuł jest nadawany z ?zasłużonej przyczyny?. Ktoś sobie zasłużył na tytuł i uczelnia taki tytuł zasłużonemu wręcza. Kiedy ktoś honoruje nie wypada się unosić honorem i odmawiać, wypada przyjąć i ewentualnie wyrzucić z mostu na fale, w tym wypadku mostu grunwaldzkiego. Swoją drogą i na marginesie, straszna złośliwość, nazywać niemiecki most, w polskim Wrocławiu, grunwaldzkim. No i ja właśnie o tej złośliwości i kompleksie polskim.

Strony