Prześlij dalej:

Kariera polityczna Andrzeja Dudy doskonale pokazuje, jak trudno być prorokiem w polskim domu, szczególnie prorokiem politycznym. Andrzej Duda zaczynał jako anonimowy polityk i śmiano się z jego startu w wyborach prezydenckich, nawet zwolnicy PiS pukali się w czoła, gdy Jarosław Kaczyński przedstawił tę kandydaturę. Potem mieliśmy wielką sensację i do 2017 roku Andrzej Duda był uwielbianym politykiem, chyba bardziej niż sam Jarosław Kaczyński. Gdy Prezydent RP zawetował ustawy sądownicze i jeszcze dorzucił weto w sprawie ustawy degradacyjnej, nie garstka, ale spora grupa wyborców krzyknęła – nigdy więcej.

Staram się być do bólu szczery, również, a właściwie przede wszystkim wobec siebie. Byłem w tej grupie wyborczej, która nie zostawiała suchej nitki na Andrzeju Dudzie. Ba! Pozwoliłem sobie na skierowanie w stronę Prezydenta RP, klasycznego: „wypad pajacu!”, ale to i tak było jedno z łagodniejszych określeń. Oprócz „zwykłych ludzi”, ostre stanowiska zajmowały wpływowe osoby publiczne ściśle związane ze środowiskiem PiS, można wręcz powiedzieć, że stanowiące polityczne zaplecze PiS. Daleko nie szukając, redaktor naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz, złożył publiczną deklarację, że bez względu na wszystko głosu na Andrzeja Dudę nie odda. Takich oświadczeń było znacznie więcej, sam mam na koncie bardzo podobne, ale dziś i Sakiewicz i Matka Kurka i lekko licząc milion zwiedzionych wyborców Andrzeja Dudy, będą musieli dokonać rewizji swoich poglądów albo zapomnieć, co myśleli i mówili 3 lata temu.

Nikt nie widział w ostatnim czasie krytycznych artykułów w „Gazecie Polskiej” na temat Andrzeja Dudy i gwarantuję, że nie zobaczy. Stawiam też wszystkie wartości duchowe i materialne, że Tomasz Sakiewicz stanie w awangardzie wspierających kampanię prezydencką kandydata PiS. Nie inaczej zachowa się piszący te słowa, wielu, wielu innych i milion zawiedzionych wyborców, którzy byli wściekli na wetowanie ustaw. Skąd to stanowcze, graniczące z bezczelnym, przekonanie, że tak właśnie będzie? Przede wszystkim nie będzie, ale już jest! Andrzej Duda znów ma pełne poparcie najbardziej radykalnego elektoratu PiS, oczywiście nie mam zamiaru zajmować się wygłupami w stylu: „mój szwagier na pewno nie zagłosuje” i tak dalej. Mówimy o skali zwanej elektoratem, nie o wyjątkach stanowiących promil elektoratu. Po drugie tylko w części Andrzej Duda zawdzięcza sobie to, że wyborcy zapomnieli albo wybaczyli.

Strony

Źródło foto: 
26984 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

12 (liczba komentarzy)

  1. faktycznie, takiej wścieklizny totalnej opozycji już dawno nie było

  2. Opozycja domaga się od zagranicznych państw i organizacji ponadnarodowych interwencji w Polsce, ponieważ chcą tak wrócić do władzy.

    Nie wiem, czemu działacze PiSu nie potrafią tego powiedzieć krótko i wprost. 

  3. Dla zagorzałych zwolenników podpisanie (wreszcie) ustawy sądowniczej, a dla nie wiadomo kogo zapowiedź, że związki partnerskie też mogą liczyć na podpis. Itd, itp. Jest jednak część prawicowego elektoratu, która ma już dosyć PAD-ów i szpagatów, a kolejnym słabym punktem chwiejnego kandydata jest też jego pozornie najmocniejsza broń, czyli poparcie PiS. Partia, która usiłuje zawłaszczyć więcej sceny politycznej, niż jest w stanie ogarnąć kadrowo i intelektualnie, szybko zużywająca się w trakcie rządzenia. W tym momencie Konfederacja z mocnym kandydatem p. Bosakiem jest bardzo interesującą alternatywą zarówno dla nie-zatwardziałych zwolenników PiS, jak i dla rozproszonego elektoratu prawicowego, który z socjalizującym i etatystycznym PiS-em nigdy nie chciał i nie zechce mieć nic wspólnego. W tej sytuacji druga tura Bosak - Duda jest coraz bardziej prawdopodobna, a wtedy w bezpośrednim starciu Duda polegnie.

  4. avatar

    Z tym podpisywaniem "związków partnerskich" to takie sranie w banie konfederackich troli. Są sytuacje wymagające uregulowania, kiedy na przykład trzy zaprzyjaźnione wdowy wynajmują trzypokojowe mieszkanie ze wspólną kuchnią i w sytuacjach kryzysowych opiekują się sobą nawzajem. Nie każdy singiel na emeryturze dysponuje środkami by się samodzielnie utrzymywać i potrzebuje współpracy drugiej osoby. Rodzi to różne problemy prawne wymagające uregulowania. Nawet Kościół ma instytucję małżeństwa "niekonkordatowego", które nie powoduje zmiany sytuacji spadkowej rodzin kobiety i mężczyzny wchodzących w ten związek.

  5. Jasne, najwięcej jest tych trzech wdów mieszkających razem. I to są te związki partnerskie.

  6. Przypuszczam, że na liście priorytetów PiSu najwyżej, w najbliższym czasie, stoi kolejna prezydentura Andrzeja Dudy. 

  7. avatar

    @Aragon51

    Akurat oba przypadki znane z autopsji, dewiantami się nie interesuję, zaś ludzie w pewnych sytuacjach po prostu się organizują, by przetrwać a nie sodomię uprawiać.

  8. Jasne Septimus - Macierewicz zatroskany jest o te trzy wdowy w jednym mieszkaniu. Twój kolega Oli wesprze trzy wdowy, czy może trzech wdowców, też w jednym mieszkaniu, którzy muszą koniecznie nawzajem sobie pomagać?

    No i jeszcze potrzebny jest "Jamusz z Long Island" - ten wesprze zarowno wdowy, jak i wdowców. No i Macierewicza.

     

  9. Chyba nigdy nie pisałem, że już więcej na Dudę nie zagłosuję. Pisałem natomiast, że miałem już nieciekawy wybór, gdy trzeba było wybierać między Donosem a Polmosem - wybrałem wtedy Donosa (wiedząc, co to za gagatek, a wygrał Polmos). W tej chwili jest podobnie, choć może troszkę lepiej. Pamiętam zawód jaki sprawił mi PAD wetując ustawę, którą mógł przy pomocy ogromnego sztabu zatrudnianych w swej kancelarii urzędników i ekspertów poprawić (bo panu Zbyszkowi, tak jakoś kiepsko wychodzi redagowanie poprawnych dokumentów - przy mam nadzieję czystych intencjach). Zamiast tego, chyba próbując stać się dobrym ojczulkiem Totalnych i nie-Adrianem, powiedział VETO. Przychylności Totalnych nie uzyskał, dał za to mnóstwo wiatru w sflaczałe już żagle wszelkiej maści bagna politycznego Polski - bagna motywowanego własną głupotą, propagandą i agenturą. Oni ożyli i odzyskali siły by móc dalej skutecznie mącić i donosić kołacząc do wszelkich antypolskich drzwi. Cóż zatem biednemu PADowi niepokochanmu przez Totalnych zostało? 

    Wygląda to trochę tak, jak w jakimś westernie banda napada na dyliżans, grabią, gwałcą, po czym herszt decyduje się oddać każdemu ograbionemu po jednym świecidełku i ci mu bardzo dziękują i wychwalają wielką wspaniałomyślność.

    Nie zastopował obecnej reformy sądów - OK. A gdzie Aneks? A dlaczego w BBN dalej siedzi pochwalony przez Siemoniaka Soloch? A harce przy nominacjach generalskich? Czy ktoś o patriotycznych walorach wstępował do UW? Tak więc z peanami bym się wstrzymał. 

    Dlatego, aby nie dopuścić do jeszcze gorszego jestem zmuszony zagłosować na najlepszego, choć wolałbym wybierać dobrego. Na bezrybiu i rak ryba.

  10. Wielu ludzi myśli, że wybory prezydenckie to głosowanie na kandydatów, gdzie liczą się ich zasługi i osobowość. To mylne przekonanie. W istocie odbywa się głosowanie na formacje stojące za kandydatami. Dlatego beznadziejna (jako kandydatka na prezydenta) Kidawa-Błońska dostanie kilka razy więcej głosów, niż taki Bosak, który zresztą by ją rozjechał w każdej debacie. Ale to tylko pierwszy poziom gry.

    Na drugim poziomie jest geopolityka. Polska jest krajem kluczowym dla bezpieczeństwa USA i to państwo nie może sobie pozwolić, by polski prezydent służył antyamerykańskim środowiskom. Dlatego USA zrobią bardzo dużo, by Duda utrzymał się przy władzy i by nie wpadła ona w ręce opcji proniemieckiej czy sorosowej.

    Będzie to zapewne coś "grubego" w stylu polskiego dostępu do programu "Nuclear Sharing". Można się też spodziewać gruntownego prześwietlenia kontrkandydatów Dudy. Być może dlatego sprytny Schetyna wybrał nie kojarzoną z aferami Kidawę.

     

  11. Strony