Prześlij dalej:

Od razu przechodzę do konkretów, poniedziałek jest mało epickim dniem. Oczekiwania radykalnych wyborców PiS są jednoznaczne, im szybciej, im więcej zmian i aresztowań złodziei, tym lepiej. Przy takich oczekiwaniach nie brakuje doradców, którzy rzuciliby wszystko na jedną szalę i nie ustępowali na krok. Na szczęście dzieli i rządzi Kaczyński nie doradcy, a to daje sporą gwarancję jakości. Trzeba działać skutecznie i poruszać się w realiach, prężenie muskułów jest zachowaniem właściwym dla gówniarzy nie dla mężów stanu. Pomysł, aby odpuścić w nowej ustawie o samorządach „wsteczną” kadencyjność uznaję za męski i dojrzały politycznie.

Otwieranie frontu samorządowego to nie są żarty, tutaj niemal z miejsca otrzymamy odpowiedź jakiego bałaganu się narobiło nieodpowiedzialnymi ruchami. Wybory już za rok i nigdy nie było tak, żeby władza na faulach przedwyborczych zyskała. Prawo działające wstecz bez dwóch zdań jest faulem, ale ważniejsze, że taki precedens mógłby w przyszłości zdemolować wszystko, co się udało i mam nadzieję uda zrobić, szczególnie w obszarze „wymiaru sprawiedliwości”. Pierwszym, który zwracał uwagę na tę niebezpieczną kwestię był Prezydent Andrzej Duda. Było to w czasach, gdy pozycja Prezydenta we własnej partii nie przedstawiała się ciekawie. Wtedy obok Kaczyńskiego tytuł człowieka numer jeden miał Antoni Macierewicz. Jak wiadomo w polityce parę miesięcy to wieczność i dziś sytuacja ma się całkowicie odmiennie. Macierewicz stracił prawie wszystko, poza stanowiskiem ministra, z kolei Andrzej Duda zaczął skutecznie budować swoją prezydencką, samodzielną, siłę.

PiS w tym czasie dostało parę razy po tyłku za nieprzemyślane akcje i zajmowanie się sobą, bez żadnej osłony PR. W wyniku tej frywolności PO zżarła Nowoczesną i mamy powrót do nieśmiertelnego układu PO kontra PiS, reszta się nie liczy albo robi za przystawkę. Po blamażu z ustawą metropolitalną i po ostrej reakcji samorządowców, nie wyłączając tych z PiS-u, Kaczyński postanowił poukładać parę spraw jednym ruchem. Konie i wiewiórka potrafiły wywołać zadymę na wiele tygodni, przy likwidacji kadencyjności na mocy prawa działającego wstecz, doszłoby do wojny atomowej, bo tutaj chodzi o gigantyczne pieniądze i wpływy. Sam patent z prawnego punktu widzenia nie nadaje się do obrony, po prostu takich rzeczy się nie robi. Gdyby nawet PiS przepchnęło te ustawę kolanem, to dalej robi się tylko gorzej.

Prezydent dostaje prawnego bubla na stół i tym razem naprawdę pojawiłby się podstawy, aby za podpis zapłacić Trybunałem Stanu. Taki sam pasztet dostaje Trybunał Konstytucyjny i nie wyobrażam sobie, żeby samorządowy gniot prawny przez TK przeszedł. W efekcie PiS samo się pakuje w kłopoty i co gorsze pakuje Prezydenta z Trybunałem Konstytucyjnym. Po takim zamieszaniu tuż przed wyborami samorządowymi jest prawie pewne, że PiS dostałby po tyłku, co przełożyłoby się na niższy wynik wyborczy. Decyzja Kaczyńskiego o wycofaniu się z pomysłu „wstecznej” kadencyjności nie jest wybitna, to oczywista oczywistość, ale czasami takie decyzje, właśnie ze względu na jurnych doradców i presję elektoratu, są najtrudniejsze.

Strony

14976 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

3 (liczba komentarzy)

  1. moim zdaniem, Prezydent Duda politycznie stanowi bezpiecznik PiSu. Pozwala im wycofac sie z nieprzemyślanych rzeczy i zabezpiecza tyły.

     

  2. Wybory samorządowe wygrają  tego nic nie zmieni pytanie ile % uzbierają i to jest robota dla Prezesa JK. Dobry wynik w samorzadowych rozpędzi kule na całego. Prezes zdeklarował że jeszcze dyche pociągnie w polityce potem Morawiecki....

  3. 3 x Tak dla tez tego felietonu.

  4. Strony