Prześlij dalej:

W 2015 roku i przez kolejne dwa lata postanowiłem sobie, że nie będę siał defetyzmu związanego z reformą sądownictwa. Był to dla mnie temat święty, bo na własnej skórze doświadczyłem czym ten system jest. Zdarzało się, że co jakiś czas piałem felietony z lekką nutką niecierpliwości albo nawet wątpliwości, ale generalnie nie oczekiwałem od PiS cudów. Powiem więcej i tak między nami, że na przykład na reformę Sądu Najwyższego bez ruszania konstytucji, nie miałem żadnego pomysłu i wielu prawników, z którymi rozmawiałem też widziało czarną dziurę. O wszystkim możemy sobie pogadać, zwłaszcza jak powinno być i co wygląda fatalnie, przychodzi jednak taki czas, że trzeba coś z tym zrobić.

Przyjęcie trzech ustaw sądowniczych: KRS, sądy powszechne, Sąd Najwyższy, to jest mistrzostwo świata i olimpijskie razem wzięte. Nie ukrywam, że jestem pod olbrzymim wrażeniem wyczynu, którego głównymi konstruktorami są Jarosław Kaczyński i Zbigniew Ziobro. Ponieważ oglądałem do 1.00 w nocy relację z Sejmowej Komisji Sprawiedliwości, muszę dołożyć cichego bohatera – Stanisława Piotrowicza. Nie wiem, co zrobią inni, ale dla mnie ten człowiek nie tylko odkupił swoje winy z czasów PRL, ten człowiek z nawiązką naprawił błędy z przeszłości. Podział na komuchów naszych i waszych jest żałosny, istnieje jednak bardzo proste kryterium rozpoznawania ludzi przyzwoitych z przeszłością w PRL-u i najgorszego sortu, który z PRL nie wyszedł. Wystarczy przeczytać, co pisze GW i nadaje TVN, a dla pewności sprawdzić za jakimi zmianami człowiek się opowiada, a za jakim utrzymaniem patologii jest najgorszy sort.

Kaczyński i Ziobro stworzyli to gigantyczne dzieło, Piotrowicz przeprowadził przez sejm i komisję dwa największe projekty, wyczyszczenie Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego. W mojej ocenie są to główni bohaterowie. Oczywiście sukces ma milion ojców i każdy może sobie dodać swojego cichego, czy głośnego bohatera. Nie będę się spierał, zwłaszcza, że takich ludzi jest sporo. Odwagą wykazał się Prezydent, który podlegał i nadal podlega olbrzymiej presji. Ciężką pracę w Polsce i za granicami Polski wykonała Premier Beata Szydło. W kluczowym momencie refleksem i spokojem zaimponował marszałek Joachim Brudziński. A przecież są jeszcze dziesiątki, setki Polaków, którzy walczyli o oczyszczenie sądów bez partyjnych legitymacji. Wielki dzień, wielki czwartek i chociaż czeka nas jeszcze przeprawa przez senat i podpisy Prezydenta Andrzeja Dudy, to już teraz można powiedzieć, że to krótkie formalności.

Gdy się przychodzi na gotowe i gdy wszystko dookoła posprzątane, łatwo sobie marudzić, że można było posprzątać lepiej, szybciej, ciekawiej, z mniejszymi emocjami. Takie tyrady najczęściej wygłaszają amatorzy teoretycy, praktyka i życie brutalnie weryfikują podobne recenzje. Biorąc pod uwagę skalę przedsięwzięcia i realne zagrożenia utraty wszystkich nadziei, łącznie z powrotem do władzy dobrze znanej patologii, nie pisnę jednym słowem. Nie mam żadnych krytycznych uwag do wyczekiwanej reformy. Jeśli już to jestem zaskoczony jej rozmachem i tempem. Czegoś podobnego nie był w stanie dokonać nikt przez blisko 30 lat po „upadku komunizmu”. Pozostaje pytanie, na ile te konieczne zmiany przełożą się na sądową codzienność?

Strony

58124 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

12 (liczba komentarzy)

  1. avatar

  2. Pis zdał bardzo trudny test celująco. Teraz w pierwszej kolejności musi ludziom na spokojnie i łopatologicznie wszystko przejaśniać i wyciszać emocje, w wyciszaniu emocji bardzo dobrze by zrobiły ułatwieniach dla drobnych przedsiębiorców. 

  3. Strony