Prześlij dalej:

Marksistowski dogmat podziału dóbr sprowadzony do anegdotycznego jedzenia kawioru i picia szampana w imieniu ludu pracującego miast i wsi, został przemalowany na „niewidzialną rękę rynku”. Według tego postępowego modelu ekonomicznego, polska gospodarka będzie się rozwijać i rosnąć w siłę, gdy pracownik będzie żarł szczaw i mirabelki, za pensję na poziomie „białego Murzyna” wypłacaną w ratach. Przy każdej próbie przywrócenia godności „białym Murzynom”, byli cinkciarze, kierownicy „Polmozbytu”, sekretarze PZPR z obecnymi prezesami fundacji i „dziennikarzami” z 50% odliczaniem kosztów uzyskania przychodu, biją na alarm i wieszczą bankructwo. „Za ich podatki”! Od 14 lat robię we własnej firmie, obecnie jestem też dziennikarzem z umową na 50% kosztów uzyskania przychodu i żeby mi język sparszywiał, jeśli kiedykolwiek dołączę do wymienionych „przedsiębiorców i „dziennikarzy”.

Mieliśmy zbankrutować po 500+, mieliśmy zbankrutować po 13 emeryturze, po wolnych niedzielach i limitach dla sieci aptek. Teraz będziemy bankrutować, bo polski „biały Murzyn” do końca 2020 roku ma zarabiać 2100 zł na rękę. Tak, nie pomyliłem się, o takiej zawrotnej kasie mówimy, o takiej kasie, którą Turek na „kuroniówce” dostaje w Niemczech. No i w całym tym marksistowskim bajzlu, nikt nie zdaje sobie trudu, aby sprawdzić ileż to razy „przedsiębiorcy” i państwo zbankrutowało z powodu podniesienia płacy minimalnej. W 2015 płaca minimalna wynosiła 1750,00, teraz wynosi 2250 zł. W tym samym czasie poszły w górę wszystkie wskaźniki ekonomiczne, do rekordowego poziomu spadło bezrobocie, spada dług publiczny i pierwszy raz w historii będziemy mieli budżet bez deficytu.

Co się stanie, gdy „Kaczyński podniesie” płacę minimalną? Dokładnie to samo, co się stało po 500+, wolnych niedzielach, 13 emeryturze, „niszczeniu” aptek. Polska postawi kolejny krok na drodze do cywilizacji ekonomicznej. Nie ma na świecie kraju cywilizowanego i wysokorozwiniętego, w którym ludzie tyraliby za miskę ryżu i uścisk kierownika. Nie wspomnę już o tym, że po 1989 roku słyszałem jakieś 153 tysiące razy, że już za 10 lat dogonimy kraje zachodnie i wtedy nikt nie martwił się bankructwem państwa z powodu „rozdawnictwa”. Nigdy nie wyjdziemy z modelu kolonialnej siły roboczej, wprowadzonego w PRL-u i kontynuowanego w RP III, jeśli nie przywrócimy pracownikowi, czyli 70% narodu godności i bezpieczeństwa materialnego. Czteroletnia perspektywa płacy minimalnej na poziomie 4000 brutto, czyli 2 853,96 zł na rękę, to jest projekt wyjątkowo ostrożny, rzekłbym nawet, że pesymistyczny. Tyle.

Strony

Źródło foto: 
31498 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

12 (liczba komentarzy)

  1. A dlaczego pracownik nie ma mieć też prawa do wyższej emerytury? Dlatego trzeba płacić na ZUS. Płacenie pod stołem to w pewnym sensie też okradanie pracowników.

  2. @ma.ciejka

    Kiedy słyszę "rząd wydziera" to już mam pewność: korwninista. Tak jakby "rząd" powstawał i istniał sam z siebie, sam w sobie i sam dla siebie. Parlament i wyborcy nie istnieją, wybory co 4 lata też nie istnieją, istnieje przedwieczny, samostanowiący, wszechmocny rząd... Oczywiście tylko w głowach korwinistów. W rzeczywistość ZUS to są składki, a nie podatki. Dla niewtajemniczonych objaśniam różnicę: podatki to "haracz", który władza publiczna może przeznaczyć na dowolny cel, ale składki są pobierane na ściśle określony (ustawowo) cel i tylko na to mogą być spożytkowane. Tak więc ZUS nie jest żadnym "haraczem rządu", tylko składką na utrzymanie rencistów i emerytów (pomijając drobne składki na inne fundusze celowe). Jeśli uważasz, że emerytury i renty są za wysokie, to napisz to wprost.

     

  3. Strony