Kaczyński ma wszystkie argumenty, Tusk pierze partyjne brudy na oczach wyborców

Prześlij dalej:

Tusk wyglądał na mównicy tak jak zdjęcie Macierewicza w Gazecie Wyborczej – obłęd w oczach, nienawiść wymalowana na psychopatycznej twarzy. Brzmiał Donald pomiędzy Lepperem i Kazimierą Szczuką, taki to nowy wymiar socjaldemokracji. W treści same suchary, sądziłem, że chociaż na partyjną uroczystość jakiś lifting retoryki wystrzeli. Nic podobnego „opcja niemiecka”, a na końcu języka „stało ZOMO”. Przepraszam, że się powtarzam, ale co mam z tego guano przerzucanego z kupki na kupkę ukręcić? Drugi tenor, Schetyna, przekazał swoim kolegom na dołach, że dopóki on będzie w PO, najważniejszym programem pozostanie bezpieczeństwo kolegów partyjnych – „nie martwcie się , PO was nie zostawi”. Prócz uspokojenia dołów Grzegorz z zaciśniętymi zębami powiedział Donaldowi, że jeszcze nie teraz, zobaczymy jak będziesz kozaczył rudy szorstki przyjacielu, gdy skończą się wybory samorządowe, wtedy porozmawiamy o kandydowaniu na szefa partii. Na trzech fałszujących tenorów najczyściej zabrzmiał Gowin, on jedyny zahaczył o gont, dachówki i blachę z dożywotnią gwarancją. Nie miał wyjścia, ale też wypadł w swojej handlowej roli najlepiej jak mógł. Wiedział, że nie ma wielkich atutów, klienci partyjni dawno się podzielili na wpływy i gusta, dlatego starał się szanować każdego, łącznie z tymi, którzy zdecydowanie się śmieją z konkurencji. Paradoksalnie taka taktyka sprawiła, że Gowin zaprezentował świeżość w PO, jakie dawno nikt nie widział. Dużo lepsze przemówienie do Tuska, o niebo lepsza prezencja, nobliwa siwizna, dyplomatyczna mowa, w treści przemówienia sporo konkretów trafiających do… WYBORCÓW PO. Na mój gust Gowin nie przemawiał do kolegów, żeby wygrać cokolwiek w wewnętrznych wyborach, Gowin mówił do wyborców PO, którzy nie są lemingami, a tacy wbrew radykalnym ocenom zwolenników PiS jeszcze przy PO zostali.

Strony

9923 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

14 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    przemówienia Kaczora wysłuchałam w całości, Tuska tyle co  pokazali w TVN. A pokazali, nie wiem,c zy złośliwie, zaciśniętą pięść, sprzeciw  wobec  'zakomuflowanej  opcji niemieckiej'  i  opowieści  o  piciu  piwa. Czyli  takie  typowe  Tuskowe  "józiolenie" (jak  nie  przepadam  za  Millerem, to  za  to  określenie  powinien  nagrodę  dostać). 
       Konkret  contra  PR.
    Coś  się  dzieje  chyba, bo  nawet  moj  tata, jak  dotąd  jeden  z   tych  zwolnenników  Tuska, co  to  by  poszedł  za  Donaldem  na  koniec  świata, orzekł  ze  smutkiem, że  nie  ma  na  kogo  głosować ;)
    Na  SLD  w  zyciu  nie  pójdzie, na  PSL  i  RP  też  nie. Na  PiS  w  żadnym razie.  I  tu  jest  problem. 

  2. cóz....

  3. Niepokojące jest to, że szefowie partyjni przestali już właściwie czegokolwiek obiecywać ludowi. Oni już coś wiedzą, a my jeszcze nie.

  4. Spoko na jesieni wybory. Ten cyrk z kongresami to preludium. Tusk zwiera szregi i odbyt gotowy na szeroka koalicję. Będą obiecywać.
    Pozdrawiam

  5. Strony