Jeszcze raz o szczawiu, ale tym razem z bolesnymi niuansami…

Prześlij dalej:

Zdarzyło mi się napisać, że Ziemkiewicz i Warzecha dali dupy i to w sposób tak spektakularny, że bronić ich będą ślepi, głusi i do tego głupi. Wylądowałem wśród tych, którzy wpychali Błasika do kokpitu. Napiszę, że 90% procent głodujących dzieci to patologia, zaraz będę Szejnfeldem, tylko czy mam z tych prozaicznych powodów ślepnąć głuchnąć i dbać o „ledykimację” swojego chłopa? Jeszcze raz odsyłam do fundacji „Maciuś”, wystarczy wpisać, posprawdzać i zobaczyć na własne oczy, że paradoksalnie wyborcy Niesiołowskiego za tym stoją. W stada zbierają się barany, samotne wilki chodzą własnymi ścieżkami i tak pojmuję wolność sprzężoną z racjonalizmem, gdy widzę socjopatę mówiącego prawdę i mnicha pieprzącego od rzeczy. Ocena rzeczywistości nie może być przesłonięta bielmem nazwisk parszywie skojarzonych z emocjami, bo w takim przypadku wszystko dupą staje na głowie. Poza wszystkim mam jeszcze tę cechę, która nazywa się cierpliwość. Poczekam na zbulwersowanych i ich złote myśli, gdy Tuska wymieni Kaczyński, a ja akurat nie tyle wierzę w tę zamianę, co prawie jestem jej pewien. Poczekam i posłucham, czy w Polsce Kaczyńskiego roku 2014, najdalej 2016, 800 tysięcy dzieci przymiera głodem, czy może z dnia na dzień stanie się cud obżarstwa. Kto mimo wszystko nie zrozumiał, co „ad rem”, a co „ad personam”, niech się zmierzy z tym cytatem i potem poszuka w google, kto to powiedział: „Dla mnie typowym fanatykiem nienawiści i agresji jest Adam Michnik, aczkolwiek niewątpliwie inteligentny. Reprezentuje rodzaj fanatyzmu, którym się najbardziej brzydzę, ponieważ pod pozorami troski o człowieka, o wolność, o demokrację, lansuje twardą antykościelną i antypolską opcję polityczną.” Identycznie sprawy się mają z Bolkiem, który w punkt podsumował „gejów” i nic poza ad rem z tego ad personam nie wynika. Prawdziwy Polak nie będzie pier…ł po świecie, że w mamy w Ojczyźnie milion spuchniętych dziecięcych brzuszków, bo takimi przekazami zajmuje się żydowska gazeta dla Polaków.

Strony

7341 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

7 (liczba komentarzy)

  1. Oddzielanie twórcy od tworzywa i produktu jest piekielnie trudne. Wczesne komuchy dla ułatwienia stosowały zasadę: "nieważne co kto mówi, ważne z jakich pozycji".
    Gdy mówił szczery komunista, to robił konstruktywną krytykę, gdy to samo rzekł przedstawiciel sił antysocjalistycznych, był psem łańcuchowym reakcji.
    Dla nas decydował fakt, że to Niesioł, ta łajza, śmiał zaniżać liczbę ofiar Tuska.
    Gadanie Wałęsy dało słabszy efekt dezorientujący, bo przywykliśmy.
    Istotne, że żadna wypowiedź Tuska, nie zrobi podobnej kariery. To co on sobie gada nie interesuje już nikogo naprawdę. Taki monotonny szum morza bez podstawy prawnej i mocy sprawczej.

  2. avatar

    Za każdym, a żeby nie przesadzać, prawie za każdym razem jak czytam Twój komentarz do tekstu, zastanawiam się, czy warto pisać strony skoro komentarz w trzech zdaniach powie to samo.

  3. Tak mi się robi kiedy zgadzam się z tekstem. Zamiast komentarza wychodzi streszczenie.
    Tak czy siak, muszę mieć podkładkę wysokiej klasy, sam z głowy bym nic nie napisał.

  4. Pewnie niewielu pamięta, ale za PRL w naszej telewizji doszło do niebywałego skandalu.
    Otóż w programie o tytule (z pamięci) "Tak jest, jak się Państwu wydaje" zebrano grono wybitnych znawców muzyki klasycznej. Nastepnie puszczono im 4 filmy z wykonaniem jakiegoś znanego, klasycznego utworu i poproszono o recenzję. Dodam, że dwa wykonania był światowej sławy wirtuozów fortepianu, a dwa studentów Akademii. Oczywiście nad wirtuozami cmokano, lubowano się w smaczkach, niuansach, po prostu miodzio. W przypadku studentów były zastrzeżenia, wskazywano na błędy, potknięcia itp. Potem puszczono sam dźwięk z podaniem wykonawców, tylko telewidzowie wiedzieli kto gra. No i wtedy się zaczęło. Znowu były oceny, krytyka, pochwały. Chwalono studentów, ganiono wirtuozów:-) Żeby było jeszcze śmieszniej okazało się, że podłożony pod filmy dźwiek byłą w 4 przypadkach tym samym wykonaniem. Siła sugestii:-) Wybuchł skandal, program zdjęto z anteny, ale mi do końca życia podważono zaufanie do opinii tzw. krytyków.
    Zgadzam się z tezam MK.

  5. Tak, pamiętam, puścili koneserom kilka razy tą samą taśmę w jakoby różnych wykonaniach. Niezłe jaja, jeden z ekspertów nawet potem jakoś się próbował tłumaczyć.
    Ale to nie był aby "Pegaz" czy "Camerata"?

  6. a powtórek w tym czasie nie było:-) Nawet gdyby były, to tego by drugi raz nie puścili. Kompromitacja po całości.
    MK ma całkowitą rację, ja Kaczora słucham bezkrytycznie, a na widok Tuska przełączam kanał.

  7. avatar

    Jest okazja...

  8. Strony