Jak Putin pokazał Obamie kto jest w Polsce silniejszy

Prześlij dalej:

Trwa obecnie wojna propagandowa między Rosją a USA i ich sojusznikami. Jedną z odsłon tej wojny mogliśmy obserwować na daniach. Chodzi tutaj o triduum składające się z przyznaniem nagrody Solidarności Mustafie Dżemilewowi, expose polskiego ministra spraw zagranicznych Zdradka Sikorskiego, wręczeniem nagrody Solidarności w oprawie prezydentów Polski, Niemiec, Francji i USA. A towarzyszy temu wizyta szefa NATO w Polsce.

Antysowieckie triduum
Pierwsze wydarzenie triduum  centrum uwagi stawia bowiem Polskę, z jej znaną wolnościową i antysowiecką historią, i skłonnymi do bitki irredentystycznymi mieszkańcami; największy na świecie ruch społeczny Solidarność, który skutecznie i metodami pokojowymi zrzucił z siebie sowiecką dominację; wreszcie Mustafę Dżemilewa, który jest jednocześnie antysowieckim dysydentem, Tatarem i muzłumaninem. 
W ten sposób Amerykanie zwracają uwagę światu na następujące problemy:
- radzieckie/rosyjskie zbrodnie
- to, że historycznie największe prawa do Krymu mają Tatarzy
- fakt, że wygrać można było i ze Związkiem Radzieckim, cóż dopiero z Rosją i wcale nie trzeba do tego rakiet i kałasznikowów
- to, że opozycję antyrosyjską wesprzeć mogą duże kapitały (Nagroda Solidarności to większa kasa niż nagroda Nobla)
- demonstrują jedność USA i UE przeciw Rosji
- przypominają Rosji i światu, że dżihad taki jak na Kaukazie może być też na Krymie i niekoniecznie muszą go robić sami muzłumanie, innymi słowy może się powtórzyć Afganistan.

Drugie wydarzenie triduum to expose polskiego ministra spraw zagranicznych, byłego szefa antysowieckiego amerykańskiego think thanku, rodzinnie związanego z wpływową rodziną amerykańskiej diaspory żydowskiej. Z doniesień mediów wynika, że w stosunku do Rosji expose zawierało konstrukcję kija i marchewki: sprzeciwiało sie bowiem rosyjskiej ekspansji, wskazywało też, że drogi do zgody są otwarte, zależy to od decyzji Rosji.

Co na to Rosja? 
Ano, w przeddzień expose Sikorskiego organizuje pokazówkę pt. Dewastacja pomnika Czerniachowskiego. Jakie elementy tej pokazówki są najważniejsze?

1. Fakt, że stała się ona głównym tematem polskich mediów. Pokazuje to siłę rosyjskich wpływów w Polsce. Zalinkowane zdjęcie opublikowane w lutym 2012 (nie wiem kiedy powstało) pokazuje "dewastację" tegoż samego pomnika w znacznie większym wymiarze, która jednak w mediach ogólnopolskich nie zaistniała.

2. Siłę partii rosyjskiej w Polsce pokazuje też liczba i jakość obrońców pomnika Czerniachowskiego wśród samych Polaków. Przypomnijmy, że lokale władze Pieniężna decyzję o przeniesieniu pomnika Czerniachowskiego na cmentarz żołnierzy radzieckich podjęły 30 stycznia 2014, sprawa była spokojnie procedowana i nikogo nie interesowała prócz Rosjan. W Dumie pojawił się nawet projekt przewiezienia pomnika na terytorium Federacji Rosyjskiej, podobnie jak innego pomnika Czerniachowskiego z terytorium Litwy, o czym pisały Izwiestia w środku lutego. Wystarczyło jednak, że władze rosyjskie pstryknęły palcami i w znacznie mniej poważnej sprawie, rosyjskiego generała, kata niepodległej Polski zaczęły bronić wpływowe szeregi miejscowych.

Strony

5001 liczba odsłon

Autor artykułu: foros

3 (liczba komentarzy)

  1. Raczej trudno powiedzieć dla kogo tutejszy rząd bardziej pracuje, dla USA, czy dla Rosji.
    Pewnie zależy kto bierze i zależnie od tego kto więcej zaplaci. Czyli pewien pluralizm w ekipie.
    Wszystkie kontrakty dotychczas zawierane z tymi mocarstwami są bowiem jednakowo nieopłacalne lub szkodliwe politycznie.
    Trudno znależć jakiś wyjątek.
    Rzeczywiście w warstwie propagandowej nagła antyradzieckosć władzy jest czymś nowym, ale skierowanym wylącznie do polskiego telewidza. Amerykanów nie da się nabrać na takie numery, oni chcą konkretnego przykładu poswięcenia polskich interesów w imię interesu USA.
    Czyli tak czy siak dostaniemy w dupę i po kieszeni.

  2. avatar

    Co, jeżeli toto nie istnieje? Ściślej, tylko etykiety pozostały?

  3. Państwo istnieje dopóki ma przynajmniej swobodę gnębienia obywateli.

  4. Strony