Prześlij dalej:

Andrzej Duda jest dla mnie politykiem skompromitowanym i do wymiany, dlatego uczciwie przyznaję, że mam problem z obiektywnym spojrzeniem na jego działania. Z tej przyczyny zadałem sobie sporo trudu, aby wyjść z siebie, stanąć obok i popatrzyć na rzecz z innej perspektywy, w końcu mówimy o fundamentach państwa polskiego. Słowo „konstytucja” poniewierano przez ostatnie trzy lata na wszelkie możliwe sposoby, ale też nie ma co żałować, akurat tej konstytucji. Ostatnie zdania przypadkiem zabrzmiało jak argument za referendum i tyle zdołałem z siebie wycisnąć.

Rzeczywiście obecna konstytucja to nieporozumienie stworzone przez dwóch maturzystów. Nie wiem, czy istnieje w cywilizowanym świecie drugi taki przypadek, aby głównymi konstruktorami konstytucji byli ludzie, których edukacja zakończyła się na szkole średniej. Wielu zapewne kojarzy „magistra” Kwaśniewskiego, bo nigdy magistrem nie został i studiów nie ukończył, ale dokładnie tak samo wygląda CV Tadeusza Mazowieckiego. Polska to z całą pewnością jedyny kraj, który po upadku komuny dorobił się takich autorów konstytucji i to samo w sobie jest kuriozum. Nie odmawiając nikomu talentu i inteligencji, co w tych przypadkach nie jest wcale takie oczywiste, pewne jest jedno, że ustawę zasadniczą powinni napisać ludzie z odpowiednim wykształceniem i przygotowaniem, żaden z wymienionych powyższych kryteriów nie spełnia. Z takim stawianiem sprawy polemizować nie chcę, zwłaszcza, że sam ten argument uruchomiłem, ale czym innym jest zauważenie oczywistości, a czym innym pakowanie się z deszczu pod rynnę.

Jesteśmy świadkami powtórki z rozrywki i to niemal w pełnym wymiarze. Praprzyczyną „referendum konstytucyjnego” jest polityczna zagrywka Andrzeja Dudy, która miała go wybić na niepodległość. Analogicznie zachował się Komorowski, z tą różnicą, że on walczył o polityczne utrzymanie się na urzędzie. Jeden i drugi do załatwienia własnych spraw i realizowania własnych ambicji, sięgnął po konstytucję i tutaj trzeba przyznać, że Komorowski był skromniejszy, jemu wystarczyły trzy pytania:

1. Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej?

2. Czy jest Pani/Pan za utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania partii politycznych z budżetu państwa?

3. Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem zasady ogólnej rozstrzygania wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego na korzyść podatnika?

Jak wiadomo wszystkie te kwestie są dziś przedmiotem kpin, nie prawdziwym problemem społecznym, czy konstytucyjnym i innej przyszłości nie wróżę pytaniom Andrzeja Dudy. Sama formuła referendum, którą zaproponowało otoczenie prezydenckie, to kompletne nieporozumienie. Obywatel ma, niczym na egzaminie na kartę rowerową, udzielić odpowiedzi na 10 pytań, a wcześniej te 10 pytań będzie wyselekcjonowane z 15 propozycji. Daleki jestem od tego, aby uważać obywateli za analfabetów, ale po pierwsze to jest kompletnie nieczytelne, rozmyte i nie budzi żadnych emocji, po drugie absolutnie nic z referendum Andrzeja Dudy nie wyniknie. Nie ma cienia szans na zbudowanie większości, która byłaby zdolna przeprowadzić zmianę konstytucyjną i to w jakimkolwiek kierunku.

Strony

Źródło foto: 
18857 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

45 (liczba komentarzy)

  1. W zasadzie nie klnę, ale to mną wstrząsnęło. Ja pierdolę.

    "7. Czy jest Pan/Pani za konstytucyjnym zagwarantowaniem członkostwa RP w UE?"

  2. Ten zapis, i jeszcze ten drugi, o NATO - nasuwa się analogia: prawie jak wieczna przyjaźń ze Związkiem Radzieckim i nierozerwalny sojusz RWPG tudzież Układu Warszawskiego.

  3. avatar

    No, to skojarzenie się po prostu automatycznie nasuwa.

  4. Ręce opadają jak się pomyśli co trzeba mieć w głowie żeby w ogóle z takim pomysłem wiecznej miłości do Związku Radzieckiego wyskoczyć.

    Tak właśnie niestety wygląda bez retuszu nasza polityczna "klasa" bo to pytanie doskonałe odzwierciedla ich prawdziwą mentalność. I tacy ludzie rzekomo mają nas wyprowadzić na suwerenność i podmiotowość...

  5. Czy jest Pani/Pan za wyrzuceniem tuzina pytań i za przetłumaczeniem pozostałych na nasze z tego urzędniczego żargonu?

    To po pierwsze.

    A po drugie... jak już mamy czcić stulecie, to poczekajmy na stulecie konstytucji marcowej, niewiele już zostało. A tymczasem przygotować porządny tekst... jak Pan Bóg przykazał...

  6. Piękne ale wybacz Jejmość kto to teraz zrozumie?

  7. ...wzdech...

  8. avatar

    mimo wszystko "wzdech" nie przystoi Jejmości, proszę wybrać coś ze słownika: zdechł, wdech, wydech. może panience chodziło o wzruszenie?

  9. No to wzdychamy:  ...westch... wdech... wydech... bezdech.

    Zdechł pies. No i tu leży pies pogrzebany.

     

  10. Toż to jakiś bełkot. Chodzi chyba o ukrycie w nim pkt. 13.tak zeby się wiekszośc nacpanych nie zorientowala.

  11. Strony