Prześlij dalej:

W tle wszystkich lokalnych wygłupów, poczynając od „butów Adriana”, przez ławeczki Trzaskowskiego, aż po sracz Brejzy, na świecie dzieją się bardzo ciekawe rzeczy. Dlaczego o tych ciekawych i światowych rzeczach nie mówi się w Polsce? Może dlatego, że w Polsce mamy ciemnogród, ale nie będę szedł na żartobliwe skróty i odpowiem poważnie. W medialnym szumie działają dwie nieśmiertelne reguły, co ma być nagłośnione to jest histerycznie wykrzyczane, co ma być wyciszone, to jest całkowicie przemilczane. Proste i bezwzględnie skuteczne, a do tego dochodzi jeszcze chaos.

Zwykle politykom zarzuca się bieganie bez sensu po wszystkich możliwych tematach, ale w mediach nie jest lepiej, w mojej ocenie jeszcze gorzej. Jak się na coś „dziennikarze” uwezmą, to zapominają o całym świecie. Efekt kuli śniegowej to się nazywa i stąd też się biorą te wielotygodniowe tematy dyżurne nie schodzące z czołówek. Ostatnio przerabialiśmy niepełnosprawnych, jako największy problem współczesnej demokracji i dzięki temu kompletnie poszły w odstawkę niegdysiejsze hity. Na przykład taka konstytucja? Kto o tym dziś w ogóle mówi, kto jeszcze macha tą małą książeczką i odpala licznik z brakiem publikacji manifestów Rzeplińskiego? Tak samo dzieje się „rejtingami”, jakaż to była atrakcja i czego to się człowiek o śmiertelnych zagrożeniach dla gospodarki nie dowiedział. No i wreszcie Unia Europejska i to, co ta Unia ma o Polsce do powiedzenia. Komisje, trybunały, wytyczne i każde pierdnięcie towarzysza Timmermansa szeroko komentowane przez ekspertów.

Od każdej reguły jest wyjątek i swoje znaczenie ma też chaos. TVN i pozostałe ośrodki propagandowe tak się zafiksowały na Iwonę, „Kubunia” i Adriana, że na śmierć zapomniały o pozostałych arsenałach pełnych antypolskiej amunicji. Propaganda ma swoje prawa, jak nie przypilnujesz, nie będziesz koło niej chodził, to plonów nie zbierzesz. Dobrze, wystarczy dywagacji, bo niczym TVN zapomnę o czym w ogóle chciałem pisać. O straszeniu, strachu i słabości Eurokołchozu rzecz jasna, a było tak. We Włoszech odbyły się wybory i z punktu widzenia „liberalnej demokracji” wygrały niewłaściwe partie: Ruch Pięciu Gwiazd i Liga Północna, obie eurosceptyczne. Z tej przyczyny prezydent Włoch Sergio Mattarella zablokował możliwość utworzenia rządu przez niewłaściwe partie. Mattarella nie bawił się w subtelności i powiedział wprost, że nie powoła Paolo Savone na ministra gospodarki, gdyż ten jest„zbyt eurosceptyczny” i co gorsza krytyczny wobec NiemiecBerlin i Bruksela odetchnęły z ulgą na wieść, że ich człowiek w Rzymie powstrzymał tamtejszy faszyzm, a najbardziej ucieszył się komisarz unijny Günther Oettinger, który miał powiedzieć swojemu rodakowi z „Deutsche Welle”, że:

Rynki i ponure perspektywy gospodarcze nauczą Włochów nie głosować na populistów w następnych wyborach. Mam nadzieję, że odegra to rolę w kampanii wyborczej.

Na portalu społecznościowym, gdzie te rewelacje zostały ogłoszone wkrótce nastąpił nagły zwrot akcji i wszystkie wpisy dotyczące „europejskiego modelu demokracji” zniknęły. Takie to ciekawe rzeczy dzieją się na świecie, ale to jeszcze nie koniec. Do mediów przedostały się też najpierw przecieki z Komisji Europejskiej, później oficjalny projekt, w którym Polska i w ogóle kraje Europy Wschodniej dostają po kieszeni na tak zwanej polityce spójności. Odebrane „dzikusom” środki mają być przeznaczone dla pokornych Włochów i Francji, realizujących między innymi postanowienia UE w sprawie „uchodźców”. W odniesieniu do planowanych sankcji, premier Morawiecki oświadczył, że dziewięć krajów z całą pewnością nie zgodzi się na taki budżet i to jest doskonała wiadomość. Skoro dziewięć krajów ma wspólny biznes i zostało ukaranych za „bark praworządności”, to znaczy, że te same kraje staną po stronie Polski na wypadek dalszych wygłupów z art. 7. Kraje podobne do Polski nie mają wyjścia i broniąc Polski, bronią własnego interesu. Podsumowując! Eurokołchoz straszy wywiadami, przeciekami i cięciami, czego wcześniej nie musiał robić, bo wszystkie sprawy były załatwiane pod stołem, to z kolei oznacza tyle, że Eurokołchoz się boi i traci siłę.

Źródło foto: 
6
13900 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

6 (liczba komentarzy)

  1. EUkołchoz grozi, czyli bajka o strachu: Nie strasz, nie strasz, bo się ze Soros.

    Że pojadę Jejmością.

  2. niee boi sie tylko stacza po równi pochyłej, a zadaniem polskiego rządu jest wyciagnac jak najwiecej i najszybciej w celu rozbudowy wpływow Polski a nie pojsce na kompromisy czy robienie dobrego wrazenia na Merkel czy Macronie.

    Na Ukrainie nie da się wykosić wszystkich nazistów, ale można i trzeba ich wy   od tyłu. Trzeba pokazać że Polska jest dobra inwetycja dla ukrainy i przekupic czesc polityków i zwyklych ukraincow, zeby wiedzieli ze Ukraina ma interes w Polsce a UPA jest przeszkodza. Musimy zrobic kulturkampf na Ukrainie, podobny do tego jaki robili Niemcy w Polsce po 1990. W momencie rozpadu atrapy państwa ukraińskiego będzie w sam raz. obecna polityka wobec ukrainy to przygniatanie pokrywki wrzacego garnka kolanem. jest mocno skuteczne, ale w srodku caly czas kipi....

  3. W tym całym eurokołchozie, czyli jak niektórzy mówią, IV Rzeszy, podobnie jak w jej poprzedniczce, kanclerz nakazuje a władze landu wykonują polecenia. Pamiętajmy że też jesteśmy w tym towarzystwie i stąd te ciągłe ataki na rezultat naszych wyborów. Nas też chcą zmusić do uległości, a my powinniśmy im pokazać jak należy bronić resztek suwerenności.

  4. Ale pamiętaj, teraz jestesmy w niemieckiej sferze wpływow i Niemcy nie będą ryzykowac wojny domowej w niemieckiej europy. korzyści z całości są zbyt ważne żeby iść na noże w drobnych sprawach. Ale kiedy UE się rozsypie...

  5. Tekst:

    Rynki i ponure perspektywy gospodarcze nauczą Włochów nie głosować na populistów w następnych wyborach. Mam nadzieję, że odegra to rolę w kampanii wyborczej.

    Zdaje się, że jest po poprawkach, wcześniej było znacznie ostrzej o nieuświadomionych Włochach, ale skorygował. Tak czytałem dziś we wPolityce, nie pamiętam u kogo, bo tekstów było tam kilka.

  6. avatar