Ich bin Andreas Lubitz! A Ty?

Prześlij dalej:

To musi być widoczne, że mam w sobie pierwiastek autodestrukcyjny, a może i kawałek tablicy Mendelejewa, dlatego wcale nie prowokuję i nie szukam taniej sensacji. Pytam poważnie siebie i wszystkich, gdzie jest ta granica normalności i kto ją ustawia? Nienormalny był niemiecki pilot, czy nienormalna jest rzeczywistość, w której usiłujemy przeżyć? Do 1989 roku w Polsce ludzie bali się wielu rzeczy, ale jednego byli pewni – praca i gnat do gara zawsze się znajdzie. Od 1989 zmieniło się i nie tylko w Polsce, zmieniło się globalnie. Zacząłem od banału, to będę się konsekwentnie trzymał banału i stwierdzę, że wyścig szczurów rozsadził naturalny porządek wraz z hierarchią zdrowych dążeń. Zupełnie nowe, syntetyczne zjawisko nie mające nic wspólnego z darwinowską brutalnością. Co dziś daje poczucie bezpieczeństwa i normalności? Uczeni w psychologii wynaleźli piramidę potrzeb, która u podstawy ma fizjologię, by na kolejnych piętrach sięgnąć fanaberii w postaci kariery, uczuć wyższych i tak dalej. Co nie zagrało we łbie niemieckiego „Herostratesa”? Którego piętra potrzeb mu zabrakło? Po telewizjach przetoczyło się dziesiątki psychologów, opowiadali o mechanizmach, recytowali dawno spisane teorie i nic nowego z tych diagnoz nie wynikało. Za każdym razem to samo, po wielkiej tragedii sąsiedzi opowiadali, że „ten chłopak zawsze mówił dzień dobry i był taki miły, no może trochę cichy”. Przed śmiercią 150 osób narzeczona pilota usłyszała od niego, że wydarzy się coś niesamowitego, o czym świat będzie długo pamiętał. Nie zareagowała i nie poszła z tą groźbą do nikogo, dopiero po tragedii dała wywiad do plotkarskiej prasy, opowiadając o szczegółach. Czy to jest normalność? Piramidka potrzeb nie wywraca się u szczytu, piramidkę da się przewrócić tylko i wyłącznie u podstawy.

Inżynierowie wysadzający zużyte budowle nie podkładają ładunków na ostatnich piętrach, ale schodzą do piwnicy. Tak samo widzę technikę detonacji człowieka, wbrew wszelkim klinicznym konsyliom. Powtarzające się pytanie: „dlaczego on to zrobił?”, znajdzie odpowiedź w bezkompromisowym spojrzeniu w ludzką psychikę. Przed tragedią i po tragedii ludzie udają głupich, nic nie widzą, nic nie słyszą, niczego nie pamiętają. Pierwszą reakcją biernego obserwatora jest krzyk: „To jakiś psychopata! Chciał się zabić, to mógł sobie strzelić w łeb, a nie mordować 149 ludzi, w tym dzieci”. Wygodne usprawiedliwienie, ale ten „psychopata” dawał swoim bliskim, znajomym i pracodawcy wyraźne sygnały, że „jedzie na oparach”. I co się stało? Pracodawca wypełnił procedurę i wybił mu pieczątkę specjalnej troski z prawem do wykonywania zawodu, narzeczona kopnęła w dupę, koledzy uznali za odmieńca, rodzice powiedzieli weź się za siebie. Codziennie był wśród ludzi i wiedział, że ta rzeczywistość zbudowana przez innych jest dla niego nie do zniesienia, uprzedzał w jakim jest stanie. Dlaczego zabił niewinne kobiety, mężczyzn, dzieci, osoby, które mu nic nie zrobiły i których nie znał? Dla mnie to bardzo proste. Przechodził w poniedziałek obok nieznajomej kobiety i nie dostał żadnej podpowiedzi. Widział we wtorek dziecko, które się rozpłakało na jego widok. W środę nieznajomy mężczyzna spojrzał krzywo, gdy on myślał, że dłużej tak się nie da. Szczur zagoniony w wyścigu, przegrał wszystko, odpadł i się wywrócił (zwariował). Bez oparcia piramida się wali, wtedy biegniesz na sam szczyt i krzyczysz: „ja wam pokażę, że mam swoje wyższe potrzeby”.

Strony

37353 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

38 (liczba komentarzy)

  1. zeby to zrobil niemiec??!
    no popatrz paaani!

  2. Na świecie nie brakuj wariatów, u nas wstrzykują przemysłowy silikon do pośladków:

    http://www.polo...

  3. avatar

    Jest szansa, że sobie profilaktycznie usuną.

  4. Usiłuje się stawiać na głowie. A wtedy ona się dużo łatwiej przewraca.
    Ludziom się wmawia jakieś fikcyjne potrzeby. W dodatku, jak w tym przypadku, zadziałała polityczna poprawność - jak mniemam. Osobnik de facto dysfunkcyjny nie został ostro odsunięty, ale łagodnie pozwolono mu latać dając tą pieczątkę w papierach.

  5. avatar

    Ten komentarz pod każdym względem przebija tekst: krótszy, trafia w punkt, przemawia metaforą.

  6. avatar

    I to dopiero początek.

  7. Żeby w szkole dziecku podali paracetamol rodzic musi napisać bumagę, że się zgadza i że... bierze odpowiedzialność. Ale gdy jakaś podfruwajka zaciąży, to pani "higienistka" poda co trzeba bez informowania nikogo. Pan pilot miał problemy ze sobą i otaczającą go rzeczywistością, a to tej rzeczywistości za ch... nie obchodzi. Gdyby pan pilot nie lubił gejów albo w bibliotece wypożyczył Mein Kampf, to nawet trolejbusa by nie prowadził.

    Pzdr.

  8. avatar

    To sama prawda i precyzyjnie pokazany znak czasów.

  9. Wiele na temat swojego dzieciństwa człowiek dowiaduje się w momencie gdy sam zostaje rodzicem. Ja będąc matką sporo sobie zrekompensowłam, jednak nie wszystko da się nadrobić. Wiele brzydkich cech wychodzi z człolwieka gdy następuje zmiana z dzecka swoich rodziców w rodzica swojego dziecka.
      Ja jestem taką murzyńską matką jak ta prezntowana w tekście. To znaczy przystawiłąm dziecko do piersi zaraz po urodzeniu i tak sobie żyjemy w symbiozie już od roku. Mam nadzieję, że potrwa to jak najdłużej, gdyż dzieki temu rekompensuję sobie swoje niedostaki. Jednak mimo początkowego entuzjazmu zauwazyłąm u siebie jakąś sztywność postawy. Niby wszystko robię tak jak trzeba, ale jednak brakuje tego czegoś we mnie, bardzo mi trudno określić co to jest. Może właśnie to czego niedostałam, zionie taką pustką.
    Ja byłam karmiona tyle ile przewidywał system. Jak każdy z piszącycch tutaj byłam też dokarmiana w szpitalu i leżałam samonie w ciemną noc pośród innych wyjących naworodków, a na wstępie życia zostałam powitana igłą. Niech więc nikt z piszących tutaj nie czuje się lepszy, gdyż wszyscy jedziemy na tym samym wózku i  wszyscy jesteśmy jednakowo spartaczeni.

  10. Dzieci są ZAWSZE ofiarą swoich rodziców.

  11. Strony