Prześlij dalej:

Od czasu do czasu lubię sobie palnąć tytuł „dziennikarski”, czyli taki, który ma „zrobić” artykuł. Teoretycznie tak właśnie postąpiłem, ale mam jako takie usprawiedliwienie. Kto by się skusił na kolejny tekst o politycznych przepychankach, gdyby już od nagłówka wiedział o co chodzi? Wielu chętnych zapewne by się nie zgłosiło, a z czegoś trzeba żyć i coś pić. Dobra, poważnie pisząc, rzecz polega na tym, że tak zwany Sejm Dzieci i Młodzieży, to jest patologia w czystej postaci. Jeden z celebrytów był łaskaw opublikować wpis na Twitterze, gdzie o tym banalnym fakcie przypomniał i tak narodziła się inspiracja, aby się rozprawić z kolejnym, szkodliwym społecznie, mitem.

Ludzie generalnie Polityki nienawidzą, polityką się brzydzą i przełączają telewizory. Wtem! Pojawia się taki wynalazek, jak Sejm Dzieci i Młodzieży i mamy syndrom „niepełnosprawnych”. Nagle wszystko co złe i obrzydliwe ucieka hen w dal, bo na horyzoncie pojawiło się magiczne słowo „dzieci”. Polityka stała się fajna, miła i przyjemna, do tego niewinna jak dzieci. Gigantyczna i zabójcza jest siła tematów tabu, wszystko działa na poziomie odruchów bezwarunkowych. No to takie pytanie kontrolne zadam? A oglądaliście kiedyś Szanowni Państwo, obrady dziecięcego sejmu dłużej niż 30 sekund relacji w głównych wydaniach wiadomości? Jeśli nie to, co pewnie w 95% się potwierdzi, to zapoznajcie się łaskawie z relacją. Otóż obrady Sejmu Dzieci i Młodzieży niczym, ale to niczym nie różnią się od obrad sejmu „dorosłego”, ta sama dziecinada chciałoby się rzec. W 2016 roku mieliśmy występy dzieci i młodzieży poświęcone „faszystowskiemu” rządowi PiS, peanom na rzecz KOD i tradycyjnej jatce, jaką w sejmie można zobaczyć zawsze. Dużo „ciekawiej” było w 2017 roku, wtedy na sali sejmowej młodzież używała gwizdków i zerwała obrady.

Proszę sobie teraz wykreślić słowo tabu „dzieci”, następnie odszukać na You Tube całą serię kilkudziesięciominutowych wystąpień i jeszcze raz powtórzyć, że to fantastyczna inicjatywa. Jest dokładnie odwrotnie! Przykro na to potrzeć, z każdej strony, ponieważ ci młodzi ludzie już są bardziej przesiąknięci patologią życia publicznego, niż dorośli politycy. W sejmie przemawiają głównie 40-latkowie i starsi, a ci kawalerzy i panienki mają mniej niż 18 lat i używają tego samego bełkotu, przejawiają te same, żenujące zachowania. Gdzie tu jest piękno, nieskazitelność, niewinność i wreszcie edukacja? Przeciwnie, dzieci i młodzież uczą się, żeby nie powiedzieć, dawno się nauczyły tego, co najgorsze. Dla mnie obrady Sejmu Dzieci i Młodzieży są znacznie bardziej przygnębiające niż „normalny” sejm, człowiek traci wszelkie złudzenia, co do następców politycznych. Szczególnie przygnębiająca jest powtarzalność używania politycznych narzędzi. Co roku z tych „dziecinnych” obrad przebijały się happeningi. Ktoś tam podarł flagę UE, ktoś dmuchał w gwizdki w stronę „faszystów”.

W tym roku dobry los sprawił, że 1 czerwca nie zobaczyliśmy Sejmu Dzieci i Młodzieży i jest to najlepszy „Dzień Dziecka” na Wiejskiej od lat. Niestety obrady zostały przesunięte na wrzesień, co znacznie zakłóca dobre wrażenie. Co gorsze Sejm Dzieci i Młodzieży zebrał się „awaryjnie” na Uniwersytecie Warszawskim i znów impreza niczym nie zaskoczyła. Do mediów trafiła tylko jedna przebitka, dwóch niepełnosprawnych celebrytów, znanych z protestu w sejmie, było gwiazdami obrad. Obaj do sejmu weszli na lewo, bo celebryci nie spełniają kryteriów Sejmu Dzieci i Młodzieży i to na poziomie formalnym – są dorosłymi ludźmi.

Strony

Źródło foto: 
13075 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

5 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    To wszystko prawda. Nie ma co rozwijać tematu. Z kolei co innego związanego z Sejmem mnie zniesmaczyło. Dlaczego wpuszczono w ławy poselskie "obcych"? Ja, obywatel tenkraju oświadczam, że mi się to bardzo nie podobało.

    Czy to ma być przyzwyczajanie nas, że nie jesteśmy u siebie?

    Czy już nie było gdzie zrobić spotkania NATO?

  2. avatar

    Ja z innej beczki, choć też związane jest to z obchodami dnia dziecka. Obecnie na scenie występował znany zespół ukraińsko-polski Enej (transmisja TV Polsat).

    A teraz za wikipedią:

    "Petro Fedorowycz Olijnyk ps. „Enej”, „Roman”, „Serhij” (ur. 9 lipca 1909 w Mołodyńczach, zm. 17 lutego 1946 koło Rudnikówna Wołyniu) – ukraiński wojskowy, członek OUN, pułkownik UPA, w 1943 roku kierował mordami ludności polskiej na Wołyniu[1]."    itd, itd...

    Źródło:

    https://pl.wiki...(wojskowy)

    Premier Mateusz Morawiecki w lutym br. podpisał zarządzenie powołujące Międzyresortowy Zespół do Spraw Przeciwdziałania Propagowaniu Faszyzmu, itd.

    Jak widać, chyba nie o taki faszyzm chodzi i nie o ten kierunek. Nie mówię, żeby zakazać występów, czy co innego ale chodziłoby o wymuszenie zmiany nazwy zespołu. Mają niezłego patrona.

    Tą nazwą plują nam, Polakom w twarz.

  3. avatar

    Czy róża pod inną nazwą inaczej by pachniała? Albo świnia? Zakazać całkowicie, żeby nas nie zatruwali treściami. Samej nazwy nie ma po co zmieniać. Owczej skóry na wilka naciągać nam nie wolno. Wilka trzeba umieć dostrzec z daleka!

  4. Pranie mózgów dzieciakom w Norwegi ,
    stworzyło szaleńca i mordercę Breivika .Anders Breivik do tego stopnia się nakręcił ,że strzelał do dzieci, ale bardziej do "narybku partyjnego" .Jak by dzieciaki zajmowały się tym, co stosowne do ich wieku ,Breivik może by wybrał jakąś instytucję i nie było by masakry naiwnych młodych ludzi .

  5. Breivik to nie szaleniec tylko sfrustrowany tubylec, który nie mógł wiecej zdzierżyć lewactwa wciskającego obce ciało tam gdzie ono nie powinno być...

  6. Strony