Gdybym pisał scenariusz do filmu „Smoleńsk” napisałbym drugiego „Berka”

Prześlij dalej:

Już po świętach, zawsze poznaję tę chwilę, bo to czas, w którym sałatkę dojada się dużą łyżką w dużej misce. Obrus ląduje w pralce, bo nie ma Świąt bez plamy buraczkowej, rodzina macha z samochodu i wciska klakson. Dwa zdania wstępu do felietonu o filmie „Smoleńsk” mają się nijak, a wręcz ocierają o profanację. Nie ma jednak innej metody na wielką sztukę niż dystans albo zaangażowanie do ostatniego skrawka bólu. Wierzę w miejską legendę, że Jarosław Kaczyński oglądając „Smoleńsk” wyszedł w połowie i wtedy nastąpiła panika w zespole filmowym. Podobne sceny w Hollywood są codziennością, z tym, że to nie bohater filmowej opowieści wychodzi z kina, ale producent. W przypadku Jarosława Kaczyńskiego działa zupełnie inny mechanizm. Trudno sobie wyobrazić taki film, który mógłby oddać uczucia brata bliźniaka. Pomimo straceńczej misji postaram się przedstawić dwie możliwe wersje. Po pierwsze Jarosława Kaczyńskiego mogłaby zadowolić beatyfikacja brata, z pełną świadomością przerysowania obrazu, tak działa ludzka natura. Filmu nie widziałem, ale gratuluję twórcom, że nie poszli w tym kierunku. Po drugie każdego, nie tylko brata bliźniaka, ujmie film zrobiony genialnie, ale do takiego wyczynu potrzebny jest dystans. Obejrzałem zaledwie zwiastun i jestem zaskoczony na plus, bo obawiałem się łzawego obrazu z polityczną melasą, czyli takim miodem z odpadów. Ogląda się to bez większego zgrzytu, ale to niestety za mało. Na ile zdążyłem się zorientować film Krauze jest pełną kompilacją scen, które postawiły sobie jedno zadanie – wyjaśnić, co się stało 10 kwietnia 2010 roku. Bardziej samobójczego założenia wybrać nie można.

Nie wiemy, co się stało w „Smoleńsku”, nie wie Kowalski Jan i nie wie Kaczyński Jarosław, stąd też jednemu i drugiemu film z „rozwiązaniem” zagadki dostarcza sporo dyskomfortu. Dobrze, że premiera filmu została odwołana i nieważne z jakiego powodu, czy to rzeczywiście było rozczarowanie prezesa PiS, czy jakieś inne zgrzyty. Dzięki temu twórcy mają czas na dokonanie koniecznej korekty. Gdyby to ode mnie zależało, nigdy nie napisałbym scenariusza, który zadowoliłby lidera partii rządzącej. Przy całym należnym szacunku dla Kaczyńskiego, takie polityczne laurki ZAWSZE kończą się prostytucją dla artystów i nie dają żadnej większej satysfakcji politykowi, no i przede wszystkim wywołują śmiech u masowej publiki. Jedyną szansą dla filmu „Smoleńsk” jest takie pokazanie wydarzeń, które skupi się na kłamstwie, nie odgadywaniu jaka była prawda. Sztuka inteligentna w znacznej mierze opiera się na niedomówieniu, na pozostawianiu widza, czytelnika, obserwatora w niepewności. Genialność komedii Barei polegała na socjologicznej projekcji codziennego życia. Przez 6 lat wiemy o Smoleńsku bardzo wiele, na 6 filmów mamy gotowe scenariusze zbudowane tylko i wyłącznie z kłamstw MAK, Laska i wszystkich pozostałych propagandystów. Wystarczy wziąć te najbardziej obrzydliwe i film „Smoleńsk” będzie dziełem, które samo się ogląda. Trzeba było zrobić „Smoleńsk” jak Bareja robił komedie, bez żadnego zadęcia, po prostu życie i żywcem z życia wzięte sceny.

Strony

29998 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

22 (liczba komentarzy)

  1. Z całym szacunkiem.
    Nie zgadzam się z pozytywną oceną zwiastunu filmu. Moim zdaniem całość zapowiada się na fatalny gniot. To co widać i słychać w tych krótkich fragmentach jest dość przerażające. Sztuczność, drętwota dialogów. Coś w stylu mieszanki "Dlaczego ja?" z "Malanowski i partnerzy". Zdaje się, że JK ma podobne spojrzenie na sztukę filmową.

  2. avatar

    po 6 latach..gdzie nie ma zadnego tuska..putina..etc...
    czy taki film da sie nakrecic??nie wiem....nie ktorzy mowia ze jeszcze ten film nie powinien powstac..
    ja bym chcial zobaczyc prawdziwą retrospekcje z przeszlosci przeplataną materiałami z wiado tvp i tvn-u;migawek z konwencji platformy..ale dopiero po tym jak kierownik;gajowy;doktorowa1metrodszpadla..i CAŁA RADA MINISTRÓW z lat 2007-2015:cała reszta tej bandy zdrajców i skrytobójców dostanie wyroki dozywotniego wieziena z klauzulą BPA.jak zamkna sie za nimi wszystkimi NIEODWOŁALNIE I BEZPOWROTNIE bramy jakiegos wiezienia o zaostrz.rygorze to moze wtedy zacznijmy dyskutowac o naprawie naszego zycia..
    P.S.
    dzis odszedł do Pana skromny pracownik winnicy panskiej-Xs Jan Kaczkowski (38 l)

  3. okoliczności w jakich powstawał ten film. Cały czas brakowało pieniędzy, bojkot "salonu" itp. Film zaczął być kręcony w 2013 roku, scenariusz i fundusze jeszcze wcześniej. Być może część scen jest nieaktualna, byc może sam temat jest jeszcze zbyt świeży, nie wiem, nie chcę dywagować, spekulować i snuć domysły. 
    Filmu zapewne nie obejrzę, tak jak nie obejrzałem "Katyń" czy "Jack Strong". Za dużo emocji...
    Czekam na procesy Arabskiego, Grasia, Sikorskiego i Tuska. Czy się doczekam? Wierzę, że tak.

  4. avatar

    ...

  5. Zgadzam się. Nie widziałam filmu, ale tam nie powinno być diagnozy. Każdy wie, o co chodzi. A propos - wpłaciłam na film rok temu niewielką kwotę, bo wielkiej nie mogłam. Dostałam mailem spersonalizowane podziękowanie. To miłe.

  6. Czy naprawdę mówimy o pomysłach na film i scenariusz o tragedii smoleńskiej?
    Sama myśl o tym, że można teraz rozważać jakiś pomysł na realizację takiego filmu jest prymitywna, pozbawiona wrażliwości... Jest nie do przyjęcia!
    Na temat Smoleńska nie wiemy nic, błądzimy w domysłach i czujemy tylko ogromny ból. 
    W moim odczuciu, Krauze okazał się tandeciarzem decydując się na taki właśnie środek wyrazu.
    Tandety nie obejrzę.

    [edit] Wajda zrobił film o Bolku, tego też nie obejrzałem.

  7. By stwierdzić, że to tandeta, trzeba film obejrzeć. Nie da się wydawać wyroków, bez znajomości faktów. Osobiście obejrzę film, by móc w sposób rzeczowy odnieść się do tego dzieła. Jesteśmy niestety wszyscy trochę skażeni chorą perspektywą filmowej fabuły. Większość filmów to przekaz zakłamanej rzeczywistości - świat czarno-biały, podzielony na dobrych i złych. Przy takim czarno-białym świecie da się łatwo zrobić  takie filmy jak "Czterej pancerni i pies" albo "Stawka większa niż życie". Oczekuję filmu o Smoleńsku jako przekazu wycinka naszej różnobarwnej rzeczywistości - w tym przypadku bardzo smutnej, opartej jednak wyłącznie na znanych bezspornie faktach. Ten film nie może zawierać żadnych hipotez.

  8. Nie wiem, czy to jest w ogóle możliwe... Chyba to zbyt trudne zadanie.
    Być może jest za wcześnie na taki film. Być może to przerasta twórców.

    Nie wiem.

  9. że Jarosław Kaczyński mógł się po prostu wzruszyć? Że wróciło do Niego to wszystko co się stało i to było za wiele? Przecież jest tylko człowiekiem...

  10. avatar

     "Filmu nie widziałem, ale gratuluję twórcom, że nie poszli w tym kierunku." Nie widział a taki wróżek? Trudno. "Obejrzałem zaledwie zwiastun i jestem zaskoczony na plus, bo obawiałem się łzawego obrazu z polityczną melasą, czyli takim miodem z odpadów." Niestety - to nawet nie był miód sztuczny, ale zalany worek cukru kroplami wody. Panie Piotrze! Cenię Pana teksty, ale ten - kładłabym na karb na przykład bożonarodzeniowego makowca usypiającego błogo. A teraz - nie wiem co się stało. Albo Pan świętuje, albo pisze z sensem? Życzę wszystkiego co najlepsze i najpiękniejsze - a przede wszystkim zdrowia, zdrowia i WIOSENNEGO OTRZEŹWIENIA. Korekta przewidywana przez Pana jest dla nas zwiastunem na dobry film. A nowy rząd na prawdę o TYM.

  11. Strony