Prześlij dalej:

W Internecie powstał oddzielny klub dyskusyjny, gdzie rozmaite znakomitości życia publicznego piszą dezyderaty i uczestniczą w panelach pod hasłem „Symetryści”. Bardzo proszę nie pytać mnie o szczegóły tej nowej mody, zawsze i wszędzie omijam głupotę, ale samego faktu nie mogłem nie odnotować, bo jest tego wszędzie pełno. Symetria to nic nowego, normalne słowo, obecne w języku polskim od lat, wystarczy jednak dowolnemu słowu nadać „dowcipny” sznyt i już mamy jakąś „miejscóweczkę”, czy inne „ogarnięcie”. Taką niby śmieszną metodą „symetyryści” budują symetrię, a jedną z bardziej popularnych jest symetria pomiędzy PiS i PO.

Mamy okres wakacyjny i urlopowy, co zobowiązuje do pewnego dystansu i omijania ciężkich tematów i do tej mody mogę się wyjątkowo dostosować. Nie będę zanudzał sążnistymi analizami, które udowodnią absurdalność wyżej wspomnianej symetrii, zamiast tego krótka ściąga z historii. Przed wielkim, jak na obecne uwarunkowania, czyszczeniem Sądu Najwyższego, a to nastąpi już 3 lipca 2018 roku, „środowisko” wije się w konwulsjach i próbuje wszelkich metod, aby było „tak, jak wcześniej”. Pomysłów jest wiele, ale mianownik jeden – wszystko było. Gdy rozpoczęły się porządki w Trybunale Konstytucyjnym, przerabialiśmy, ulicę, zagranicę i bunt sędziów, teraz scenariusz się powtarza. Jeśli chodzi o ulicę to wyjątkowo kiepsko wyszło. Był pomysł na rozhuśtanie nastrojów przy pomocy wózków inwalidzkich i płaczących matek, lecz znów zawiedli ludzie. Dobrano taką ekipę do rewolucyjnych zadań, że obywatele szybko odnaleźli w „spontanicznym geście rozpaczy” polityczne powiązania i mieszkanie w apartamentowcu. Akcja poszła z dymem.Zagranica wygląda nieco lepiej, choć nie da się porównać z tym, co było. Poza Merkel i Timmermansem chętnych do ciągnięcia wojny z Polską brak, no może jeszcze paru lewaków z Holandii i innych pomniejszych państw, ale to margines.

Drogą eliminacji pozostał bunt sędziów, który ma najmniej trzy zarzewia. W okręgu krakowskim buntuje się prawie cała kasta i próbuje sparaliżować pracę sądów. Do ostatniej kropli krwi walczą sędziowie Sądu Najwyższego, przyjmujący dwie postawy. Część wydaje ostentacyjne i bezczelne orzeczenia w sprawach bulwersujących opinię publiczną, mowa o uniewinnionych sędziach, czy o drukarzu uznanym za winnego. Działanie to jest ewidentnym preludium pod fałszywy koncert na jedną nutę – PiS upolitycznia i prześladuje sędziów. Dyryguje tą orkiestrą Małgorzata Gersdorf, która oświadczyła, że prezesem SN pozostanie do 2020 roku i w ostatniej chwili dyrygentem chce być Stanisław Zabłocki, odmawiający KRS przedstawienia opinii lekarskiej. Obie postawy przedstawicieli najwyższej kasty łamią obecne prawo. Odrębną polityczną batalię, śmiejąc się prawu w nos, prowadzą byli sędziowie: Rzepliński i Stępień. Oni nie martwią się żadnymi przepisami i bez najmniejszych oporów biorą udział w politycznych zadymach. O ile wiece KOD i inne demonstracje jeszcze można było tłumaczyć obywatelską troską, co w świetle prawa jest kompletną bzdurą, to udziału Stępnia w posiedzeniu „Gabinetu cieni” PO, nie da się niczym wytłumaczyć.

Strony

Źródło foto: 
12031 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

12 (liczba komentarzy)

  1. Sąd Okręgowy w Rzeszowie, prowadzący proces oskarżonego o zabójstwo Iwony Cygan i 14 policjantów mających zapewniać sprawcy bezkarność, nałożył kaganiec mediom. Zakazał podawania tego, co na jawnych rozprawach zeznali oskarżeni i świadkowie. Nadzwyczajna kasta w akcji

  2. Moim zdaniem zupełnie nie załapałeś o co z tym "symetryzmem" chodzi.

    Przede wszystkim nie jest to słowo, którym się ktoś sam dobrowolnie określi (chyba że dla jaj), to jest raczej wyzwisko, coś jak "neomarksista" czy inny "ksenofob". Symetrystą nie zostajesz dlatego, że chcesz ale dlatego, ze cię tak nazwą inni.

    Symetrysta wg tych innych (przede wszystkim PO i okolice) to jest ktoś, kto odrzuca narrację, że w 2015 PiS obudził demony ksenofobii czy wręcz faszyzmu i tylko w ten sposób wyrwał dobrej Platformie kraj mlekiem i miodem płynący. Ktoś, kto chociaż sam za PiSem nie przepada, nie wielbi bezgranicznie i bezwarunkowo Schetyny czy chociaż Petru (albo kto go tam dziś zastąpił). Najgorszym symptomem symetryzmu jest szukanie przyczyn klęski PO w niej samej, najgorszą zbrodnią naśmiewanie się z orła morła (pamiętacie to jeszcze?).

    Teoria za tym jest taka, że PO jest ta dobra i nawet jeśli popełniła jakieś błędy to wytykanie jej dziś, gdy PiS zawłaszcza Polskę jest nie na miejscu, kto to robi w najlepszym razie jest "pożytecznym idiotą" PiSu, ale przeważnie cichym wielbicielem.

  3. Strony