Fabryka słupów – refleksje po wizycie w Warszawie

Prześlij dalej:

W końcu spomiędzy Polski w budowie, wyłania się Polska w ruinie. Toporny, od siekiery ciosany budynek, z zewnątrz przypominający literackie „Ministerstwo Prawdy”. Wiedziałem, że to musi być instytucja i nie pomyliłem się. Tuż za drzwiami dwóch 60-letnich z brzuszkami siedziało obok urządzenia do wykrywania trotylu. Żaden z nich nie zwrócił uwagi na „moją osobę”, sam położyłem swoje graty, same przejechały po taśmie. W bramce wyło jak cholera, miałem w kieszeni kluczyki od rzęcha, ale ani jeden z brzuchem się nie ruszył. Pierwszy pytał drugiego, gdzie oni wszyscy po te kurczaki pieczone biegają? Drugi odpowiedział pierwszemu, że do Reala (chyba, ale mogło być Tesco, nie pamiętam). Zaraz jednak skontrował, że to… tu padło słowo mocne, bo nie jak kaszanka z cebulą i taką dawką pieprzu, że mordę wykrzywia, to dopiero rarytas. Wdrapałem się na drugie piętro i po 10 minutach oczekiwania wszedłem do sali, no niech mi włosy wyjdą, jeśli zełgam, że miała nie więcej niż 25 m2.

Urządzone to wszystko jak kawalerka i w sumie adekwatnie, do tego co tam usłyszałem. Nieważne. Czas i obowiązek wyjaśnić skąd się wzięła refleksja podparta „Fabryką słupów”. Na rogatkach Warszawy mijałem taką stodołę oklejoną panelami, a na niej widniał ten właśnie szyld „Fabryka słupów”. Pierwsze skojarzenie samo się rzuciło na wszystkie zmysły. No nie masz i nie będziesz miał dokładniejszej alegorii, która ci zapowiada, co cię czeka w środku stolicy instytucji. Słup na słupie i wszystkie słupy wyprodukowane w „Fabryce słupów”, którym potem Trybunał Konstytucyjny przybija pieczątkę instytucji.

PS Dziękuję za wsparcie, Wspierający będą wiedzieć o co chodzi.

Strony

22260 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

5 (liczba komentarzy)

  1. W końcu wiadomo, dlaczego MK tak późno zniosła dziś swoje jajko. Co zaś do W-wy, to się obawiam, że przybyszowi spoza może się wydawać iż można tam spotkać wszystko - nawet 'fabrykę słupów'. Gdyby taka fabryka wraz z jej kooperantami (cała odziedziczona po PRLach z kolejnymi numerami odrośl gospodarki) splajtowała nie płakałbym, a gdyby przy tym zatrudnieni w tym biznesie ... Się rozmarzyłem.

  2. Powodzenia

    Krzysiek

  3. Niestety, każdą wizytę w stolicy odchorowuję.
    Nie cierpię tych kilometrów, które trzeba trzaskać, żeby przejść przez ulicę, kiedy się wysiądzie na Centralnym. Nie lubię poruszać się po Warszawie samochodem. Ale to chyba odczuwa każdy prowincjusz, nie znający dobrze miasta. Wolę wsiąść w pociąg, przynajmniej można się zdrzemnąć albo książkę poczytać.
    Podróż do Warszawy to była zawsze jakaś przesiadka, czekanie na dworcach i lotnisku, albo jakieś bieganie po ministerstwach czy urzędach. Może dlatego.
    Człowiek wraca do domu jak przepuszczony przez wyżymaczkę, wygląda przez okno, i cieszy się widokiem z okna i ciszą. Nawet jeśli mieszka przy bardzo ruchliwej ulicy.
    Trudno... nie lubię tej potworności w postaci Pałacu Kultury. Nie imponują mi te wszystkie sklepy "nie dla idiotów"...

    Tylko Starówka daje nieco wytchnienia. Warszawskie kościoły. Łazienki. Pałac Królewski. Muzea.
    Ewentualnie jakiś deser w restauracji "Pod Bazyliszkiem".

    Żeby to wszystko jakoś osłodzić, uciekam na starówkę zaraz po załatwieniu wszelkich spraw, które mnie do stolicy sprowadziły. I staram się łączyć z pójściem do teatru albo do opery. A minimum - to jakieś muzeum czy wystawa.

  4. avatar

    ostatnio ogladalem ciekawy film w oparciu o fakty, tytul j.w., polecam;
    w glowie nie miesci sie skala przekretow jakie robia banksterzy, lapowki jakie biora politycy z kontraktow, swoj watek mial tez Jean-Claude Gin Tonic Juncker (jeden z tych co to probuje "ustawiac" polski rzad.

    Jesli nie film to polecam poczytac na ten temat, jedno wielkie bagno:

    https://en.wiki...

  5. "Patrz Pan jak tam musiało u nich śmierdzieć, przecież oni tam nawet okien nie mieli" - powiedział  jeden pan z Polski Zachodniej (Żary) stojąc pod piramidami w Gizah. Tyle wspomnień mojego sąsiada, który nieopatrznie stanął na piasku pustynnym obok "znawcy".  Wspomnienia bywają różne, w zależności od miejsca, przyczyn i "znawstwa"

  6. Strony