Dymanie "rekordu"! I kto tu prowadzi nielegalną zbiórkę, panie prezesie Owsiak?

Prześlij dalej:

Obiecany artykuł, który będzie dotyczył najnowszych ustaleń związanych z dojeniem fundacji WOŚP nie tylko przez Jerzego Owsiaka, ale CAŁĄ rodzinę Owsiaków, jeszcze się produkuje i czeka na swoją kolej. Gdy inni ciężko pracują, anonimowi tchórze modlący się do Świętego Jerzego od Puszki, piszą donosy do prokuratury, w sprawie rzekomej „zbiórki publicznej”, którą miałem zorganizować na pokrycie zasądzonej kary. Poziom intelektualny i moralny autora/ów tych zawiadomień nie mieści się w żadnych ramach edukacyjnych, ale jest dobrym wstępem, by pokazać, kto i dlaczego Jerzy Owsiak, a nie Piotr Wielgucki przeprowadził niezgodną z ustawą zbiórkę. Do udowodnienia, że zbiórka zwana „23 finał WOŚP” została przeprowadzona z naruszeniem przepisów, potrzebna będzie więcej niż podstawowa wiedza prawna, ale nie jest to wiedza tajemna. Zacznijmy od Ustawy o zbiórkach publicznych z 1933 r., która obowiązywała do 18 lipca 2014 r. i wymagała od organizatora uzyskania zgody na przeprowadzenie zbiórki w odpowiednim organie administracyjnym. Przepisy zmieniono w taki sposób, że z dniem 18 czerwca 2014 roku do przeprowadzenia zbiórki wystarczy zgłoszenie na stronie internetowej MAiC lub zgłoszenie pisemne. W tym celu stworzono specjalny portal zgłoszeń, gdzie znajdują się wszystkie zbiórki i dane z nimi związane www.zbiórki.gov.pl. Proszę kliknąć na ten adres i wpisać w wyszukiwarce „23 finał”, a ukaże się odnośnik do ostatniej hucpy organizowanej za nasze pieniądze, aby wszystkim Owsiakom żyło się lepiej. W dokumencie znajdziemy sporo zakładek. Ciekawą zakładką jest koszt, bo jak wiadomo Owsiak ciągle „nie wie” ile nazbierał, ale na miesiąc przed wysłaniem dzieci na ulice wiedział, że wyda blisko 2,4 miliona złotych na "Złotego Melona" i podwykonawców.

Nim udowodnię ponad wszelką wątpliwość, że w daniach od 1 do 15 lutego Fundacja WOŚP przeprowadzała zbiórkę łamiąc zapisy ustawy, napiszę po co cały ten cyrk z przestawianiem czasu „letniej zadymy w środku zimy”. Pierwszy raz Jerzy Owsiak zmienia termin zbiórki i ma to swoje głębokie uzasadnienie. Tuż po wyjściu ze studia TVP2 Owsiak wiedział, że tak zwana „kwota deklarowana” to radosna kreacja sztabowców fundacji, nie mająca nic wspólnego z rzeczywistością. Na podstawie ogólnie dostępnych danych wiadomo, że tegoroczne wskaźniki Finału WOŚP padają na twarz we wszystkich punktach. Powołano najmniejszą w ostatnich latach liczbę sztabów WOŚP, jednostki samorządowe masowo wycofały się ze sponsorowania „Złotego Melona”. Aukcje Allegro pomimo totalnego zaśmiecenia (ponad 36 tys przedmiotów), przyniosły ponad 400 tys. mniej niż w ubiegłym roku. W głównych miastach straty są jeszcze większe, Wrocław i Kraków zebrały o 0,5 miliona mniej, Gdańsk, Białystok i wiele innych po kilkaset tysięcy mniej. Również Polacy mają dość tej tandetnej rozrywki w TVP z udziałem podstarzałego wodzireja podskakującego niemrawo w czerwonych gaciach. Spadki oglądalności są dramatyczne i zilustrowane poniższą tabelą:

Finał

Strony

43921 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

31 (liczba komentarzy)

  1. Będąc w pełni władz umysłowych, sił witalnych i niczym nieograniczonych przestrzeni wyobraźni artystycznej oświadczam co następuje, a raczej staromodnie składam samokrytykę.

    Przez dwadzieścia niemal lat w jednym z prowincjonalnych ośrodków TVP robiłem temuż "charytatywowi" scenografię do spędu pt. "Wielka etc..."

    Robiłem je z pasją i zaangażowaniem (zarabiając rzecz jasn ciężki szmal, płacony przez "Warszawę")...A stawki były OK. Wiadomo warszawskie. Do tego dochodziły profity: kubeczki, szmateczki, pizdrybałki. Żarcie za frajer z polowej kuchni i agroturystyczno-regionalistycznych Kół Gospodyń Wiejskich. Czasy drzewiej były takie, że o 9.30 rano "pękała czwarta flaszka...Niejednokrotnie zdarzało się dwa, trzy razy wytrzeźwieć na długiej, trwającej nieraz do 1 w nocy dniówce, Słowem fajne czasy.

    Ale podskórnie wyczuwałem,że coś jest nie tak. Otóż nikt nie uwzględniał w rozliczeniach kasy za sceny, światła, prąd, operatorów kamer, realizacji etc...

    A ja widziałem na własne oczy kosztorysy.

    Poza tym wróbelki z branży ćwierkały o stawkach Jarka Koziary za dekor  na Woronicza... A ponieważ przypominam sobie iż za komuny maturę z matmy napisałem sam w dwie godziny na piątkę, resztę czasu spędzając na pisaniu ściąg, puszczając je głąbszym kolegom (jeden z nich - Bodzio okazał się najgłąbszym, bo miał moje ściągi piątkowe, trzy, a dostał fleka...), to system operacyjny w moim łebie zaczął co roku dokonywać prostych czynności, zwanych w języku matematycznym mnożeniem...

    Jak łatwo można sobie wyobrazić, przez niemal dwadzieścia lat zbierałem w łebie dane, dużo danych...

    I tu dochodzę do wniosku podstawowego: O Matko Kurka! Dzięki Ci za otwarcie mych obydwu oczu.

    Dzięki Ci też Panie Boże za dar internetu!

    Na koniec króciusieńko. Oświadczam, że milion baksów nie zrobiłbym dzisiaj temu wałowi nawet trzech zastawek!

    Amen.

  2. Strony