Prześlij dalej:

Prezes tego zacnego portalu, pan Matka Kurka już trafnie, i z właściwym sobie refleksem wypunktował problemy psychiatryczno-psychologiczne Prezydenta. Jednak ponieważ skojarzenia miałem podobne, a tylko dystans do komputera większy, więc nie rezygnuję z mojego adrianowego tytułu.

Zaproponuję jednak odmienne podejście – psychoanaliza bez pacjenta zwierzającego się na kozetce może okazać się zawodna. Proponuję więc podejście behawioralne.

Oceńmy pracę domową pana Prezydenta w postaci dwóch projektów ustaw.

Zacznijmy, od projektu dotyczącego KRS, bo jest dużo śmieszniej. Otóż projekt zakładał niekonstytucyjne rozwiązania, w przypadku, gdyby nastąpił klincz związany z niemożnością wyboru członków KRS większością 3/5. W tym przypadku miałby powoływać Prezydent, co jest niekonstytucyjne.

Ale Prezydent ma plan – trzeba szybciutko zmienić konstytucję, i wtedy będzie konstytucyjnie. Ale nowi koledzy Prezydenta z PO nie chcą. Ale Prezydent ma plan B! teraz sejm wybierać będzie członków KRS przypisując po jednym głosie na jednego kandydata.

Więc o większości 3/5 nie może już być mowy. Nie ma mowy nawet o większości 1/2. Członkowie KRS obierani będą statystycznie rzecz biorąc osiemnastoma i pół głosami (18,4 = 460/25 [liczba członków KRS]) czyli w przybliżeniu przeciętnie wystarczy do wyboru 3,83% głosów.

W praktyce może zdarzyć się tak, że wystarczy jeden głos, aby powołać kogoś do KRS, bo reszta głosów rozłoży się na  pozostałych 24 kandydatów.

Fajny system? Czyli już 50% to nie jest za mało, wystarczy 4% i będzie po demokratycznemu. Nie wiem, kto podpowiada Prezydentowi takie rozwiązania, ale wszystko wskazuje na Adriana. Czytelny staje się główny motyw proponowanych zmian – chodzi o to, żeby PiS nie mogło podejmować decyzji personalnych i tyle, ale to wiadomo już od czasu, gdy nagle notable powołani na urzędy obecnym partyjniackim systemem partyjnym, zaczęli zwalczać partyjniactwo.

Zresztą o czym my mówimy – budowanie przez Prezydenta swojego osobistego zaplecza politycznego, to również partyjniactwo, chociaż może nie do końca sformalizowane – żeby wygrać wybory, trzeba mieć swoją popierającą partię wyborców.

Jednak przy okazji dokonano ciekawego „odkrycia” – otóż Prezydent zaproponował sposób powoływania może niezbyt odpowiedni dla sejmu, ale idealny do wyłaniania radnych i posłów. W gruncie rzeczy, metoda ta jest metodą wyborczą, a nie metodą głosowania sejmowego. Mała nieścisłość, ale Adrian nie musi być ścisły – musi błyszczeć.

Wracając do metody wyborczej mówiącej, że każdy posiada po jednym głosie, a mandat otrzymują kolejno kandydaci z najlepszymi wynikami w okręgu, aż do wyczerpania puli miejsc, jest idealnym, niepartyjniackim systemem wyborczym, wywodzącym się jeszcze z naszych narodowych tradycji z okresu I Rzeczypospolitej.

I to na razie wszystkie plusy, jakie udało mi się wyłuskać z przedstawionych projektów, obrazu rozpaczliwej nędzy, chałtury, niekompetencji i rozgorączkowanej biegunki legislacyjnej zaprezentowanych przez doktora Dudę, albo przez mister Adriana – sam już nie jestem pewien, z kim mamy obecnie do czynienia…

---------------

Foto

6741 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Jacek Biel

Autor artykułu: Jacek Biel

2 (liczba komentarzy)

  1. Duda z Kaczyńskim ograli opozycję. Wszystko było ukartowane. Cały spór z Jarosławem Kaczyńskim i PiS był tylko teatrem. Pomysł zmiany konstytucji był tylko zasłoną dymną. Bo dzięki temu, że opozycja zablokowała zmianę konstytucji, Andrzej Duda może wycofać się ze wzmocnienia swojej pozycji, zrzucając winę na PO i Nowoczesną. Co byłoby gdyby opozycja zgodziła się na zmiany? Wówczas to Duda byłby ostateczną instancją w wyborze członków KRS

  2. Duda z Kaczyńskim ograli opozycję. Wszystko było ukartowane. Cały spór z Jarosławem Kaczyńskim i PiS był tylko teatrem. Pomysł zmiany konstytucji był tylko zasłoną dymną. Bo dzięki temu, że opozycja zablokowała zmianę konstytucji, Andrzej Duda może wycofać się ze wzmocnienia swojej pozycji, zrzucając winę na PO i Nowoczesną. Co byłoby gdyby opozycja zgodziła się na zmiany? Wówczas to Duda byłby ostateczną instancją w wyborze członków KRS