Prześlij dalej:

Prawdopodobnie tym inspirował się Jarosław Kaczyński, gdy w Przysusze wspomniał, że żadnego zrzeczenia się reparacji ze strony Polski nie było, a zniszczenia mienia i ludności mają gigantyczny wymiar. Pomysł, aby uruchomić procedurę reparacyjną, choćby na początek polską, wewnętrzną, jest pomysłem genialnym i takim, którego potrzebowaliśmy. Mamy do czynienia z rozbudowaną akcją, którą przeprowadził śp. Lech Kaczyński i w końcu dysponujemy takim argumentem, jakiego potrzebowaliśmy. Poszły już pierwsze przecieki, PiS przygotowało ekspertyzy, z których jasno wynika, że nigdy nie było żadnego zrzeczenia się reperacji ze strony Polski, były wyłącznie jakieś puste deklaracje PRL-u skierowane do NRD i później coś tam jeszcze palnął PZPR z czasów Gierka. Prawnie nie ma to żadnego znaczenia choćby z tego powodu, że PRL to nie Polska, a NRD to nie Niemcy, ale także dlatego, że nigdy Niemcy i Polska nie podpisały żadnych dokumentów, które by ostatecznie potwierdzały kto i z czego rezygnuje.

W ekspertyzach miała się też pojawić gigantyczna kwota 5 000 000 000 000 dolarów! Rzadko się takie liczby widzi i może powstać problem z odczytaniem, to jest 5 bilionów dolarów! Suma robi olbrzymie wrażenie, ponieważ pokazuje skalę zniszczeń dokonanych przez Niemcy. Pytanie, jakie konkretne korzyści płyną z takich ekspertyz i szacunków, przecież pewne jest, że nigdy od Niemców 5 bilionów dolarów nie dostaniemy? Największą siłą tego projektu, wbrew propagandowym i pełnym ignorancji opiniom, jest realizm. Oczywiście 5 bilionów jest poza zasięgiem, ale same reparacje to nie żaden humbug polityczny. Grecja i Francja przetarły szlaki i udowodniły, że na drodze prawnej można wygrać nawet z Niemcami i wyegzekwować odszkodowania. Polska jako kraj nieporównywalnie zniszczony i prześladowany, ma w tym zakresie znacznie poważniejsze argumenty nie wyłączając wymordowania ponad miliona Żydów, z polskim obywatelstwem.

Byłoby wielkim grzechem nie wykorzystać tego faktu i to na kilka sposobów. Przypomnieć Niemcom czyje były obozy i kto zabijał, wybić im ze łba, że „dają” Polsce wielkie pieniądze, bo co najwyżej ODDAJĄ i to grosze. Pokazać na prostym przykładzie kto tutaj ma problemy z demokracją, państwem prawa i poszanowaniem praw człowieka! Wreszcie zmusić Niemcy, aby się poważnie zastanowiły nad dalszymi naciskami na Polskę organizowanymi poprzez uruchamianie brukselskich „demokratów”, dyspozycyjnych mediów i kupionych „elit”. Mamy do dyspozycji polityczna kolubrynę, która nie strzela na wiwat, ale dysponuje rażącymi pociskami. Wyszło to wszystko trochę przypadkiem, ale warto się trzymać rękami i nogami tej taktyki politycznej wobec Niemiec, bo ona ma prawie nieograniczony potencjał. Pierwszy raz od wielu lat mamy niepowtarzalną okazję zbudować polityczną i gospodarczą pozycję Polski, która nie będzie podległa niemieckim interesom i nie wolno tej okazji zmarnować!

Strony

27648 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

19 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    No właśnie było irytujące. Mam jednak nadzieję, że to się trochę zmniejszy. Podobało mi się z tą fundacją "otwarty dialog" teraz z reparacjami. I koniecznie powinni wykorzystać hecę HGW, może choć trochę Warszawiaków się do niej zniechęci

  2. Tym bardziej że takiej dojnej krowy jak Polska (banki, sieci handlowe, montownie) Unia za Chiny nie wyrzuci niestety. Czyli można pyskować i kazać isć na drzewo przy każdym unijnym wyskoku, czego władza nie robi. Może dlatego, że chyba nie ma takiego posła czy polityka, który nie liczy na unijną posadę, czy na fundusze, granty, stypendia dla rodziny. Utrata finansowania marmurowych fontann, to pryszcz, oni się martwią o rodziny.

  3. To rzeczywiście dobra metoda na przymknięcie gęby unijnej, czyli niemieckiej. Forsy może z tego nie będzie, ale lepszy klimat też coś daje.

  4. avatar

    Smakowitego kopa strzelili Niemcom kibice Legii. Poszło w świat, choćby tylko sportowy.

  5. trzeba utworzyć urząd d/s odszkodowań i zatrudnić wykształconych, mających odpowiednie doświadczenie mądrych patriotów Polaków, zatrudnić międzynarodowych prawników, wdrożyć odpowiednie procedury, itd itd...

    jak na razie jest tylko dyskusja: co by było gdyby było... czyli bicie piany...

  6. Każda nieudolność rządzących tłumaczona jest zazwyczaj uwarunkowaniami politycznymi. Walkę z niemieckimi przekłamaniami historycznymi można wygrać w ciągu jednego roku. Wystarczy odpowiednio dobrać środki i urządzić jazdę bez trzymanki. Sami Niemcy dostarczyli już wiele tematów. Po kilku miesiącach takiej akcji, cały świat może rechotać na widok każdego Niemca i jego dylematów z nazistowskimi lub niemieckimi genami. Cejrowski zasugerował pytanie: gdzie byli Niemcy gdy Naziści mordowali Polaków ukrywających Żydów? MSZ może ogłosić otwarty konkurs na króciutkie spoty odkłamujące niemiecką wersję historii, co już samo w sobie będzie miało znaczący wymiar światowy. Domaganie się od Niemców reparacji wojennych jest koniecznością.

  7. avatar

    Świetna analiza. Na kasę też specjalnie nie liczę, ale rzecz ma ogromne znaczenie z politycznego punktu widzenia. Zresztą.... na zasadzie: "chcącemu nie dzieje się krzywda". Niemcy zbierają owoce swojego gdakania o "polskich obozach śmierci". CZas najwyższy przypomnieć, kto był ofiarą a kto katem. I to z dużym hukiem. Zaczęła Legia Warszawa. Alleluja i do przodu!

  8. Ze wszystkim się zgadzam ale niektórych rzeczy mi brakuje. Po pierwsze my sami Polacy podarowaliśmy Niemcom miliony EUR za zużyte samochody - dlaczego nie stać Polski na własne marki samochodów skoro potrafią to Rumuni czy Czesi? Po drugie - nie umniejszajäc winy Niemcüw - dlaczego ani słowa nie mówi się o reparacjach Rosji wobec Polski? Czy propagandowy film "Czterej pancerni..." zrobił aż tak wielkie spustoszenie w naszych głowach, że dalej uważamy ich za owobodzicieli a "Pieerwszą Brygadę Pancerną" za anioła pokoju?

  9. "Zrobiło się głośno w sprawie odszkodowań jakie Polska powinna otrzymać od Niemiec z racji na szkody wyrządzone przez III Rzeszę, której spadkobiercą prawnym jest obecna Republika Federalna Niemiec. Na odpowiedź z Berlina, że takie zadośćuczynienie miało miejsce w przeszłości można usłyszeć z polskiej strony, iż PRL nie była suwerennym państwem polskim, a więc podejmowane przez jej władze decyzje nie mają żadnej mocy prawnej (Macierewicz). To prawda, ale niestety tylko częściowa prawda. Obecna Polska uznała się za „prawnego spadkobiercę” PRL i strona niemiecka może do tego odwoływać się odmawiając odszkodowań."

    czytaj cały text:

    http://www.fronda.pl/a/romuald-szeremietiew

  10. Strony