Do zwolenników JKM – rozumiem Was, bo byłem jeszcze bardziej naiwny

Prześlij dalej:

Czuję się trochę jak Marek Kotański albo Halszka Wasilewska, będę próbował odwodzić od narkotyków i nadmiernego „dżezowania”, chociaż doskonale wiem, że to nic nie da. Piszę ten tekst na przyszłość i taką mam prośbę. Szanowni wyborcy agenta wpływy Janusza Korwina Mikke, zapomnijcie o teraz, bo się na pewno nie dogadamy, zarchiwizujcie sobie ten tekst i przeczytajcie za 10 lat. Mam nadzieję, że do tego czasu będę jeszcze żył i wtedy pogadamy poważnie. Urodziłem się w 1972 roku, gdy kończyłem LO Wałęsa był umówiony na historyczną rozmowę z Alfredem Miodowiczem. Pamiętam doskonale występ w telewizji jednego i drugiego TW. Siedziałem z sekretarzem PZPR udającym mojego ojca i mamą, która była przewodniczącą Solidarności na zadupiu, gdzie się urodziłem. Pierwsze skojarzenie było takie, że Wałęsa wysiadł z bogatej fury, oczywiście jak na tamte czasy. Furę Wałęsy pokazała ówczesna telewizja, w której pracowali resortowi prezenterzy, ale tuż przed odebraniem dowodu osobistego, takich generaliów się nie dostrzega, w pamięci zapada tylko bzdet wyłożony na tacy przez fachowców. Patrząc tępo w Rubina 714 odezwałem się w gronie rodzinnym jako szczyl i od razu zjechałem Wałęsę. Skoro on wysiada (nie pamiętam z jakiego samochodu), to niech lepiej będzie tak jak jest – komuno nie odchodź. Jeden impuls rzucony na ogień hormonów i powstał pożar godny „wyczynu” Herostratesa. Po zaliczeniu politycznej głupoty stoczyłem się jeszcze bardziej. W III klasie LO wszyscy byliśmy fanatycznymi zwolennikami „Jurka” Owsiaka i wyglądało to tak, że kto nie słuchał i nie udawał, że rozumie, ten głupi. Bełkot Owsiaka: „uwolnić słonia”, „wesoła jazda bez trzymanki”, zupełnie nic nam nie mówiły politycznie. To nie była alternatywa polityczna, to było tak głupie, że fajne, no i oczywiście absurd doskonale działał w stosunkach damsko-męskich, podrywało się na „Rozgłośnię Harcerską”.

W III klasie LO połowa z nas nie potrafiła zinterpretować klaski literatury i dostawała pałę od naszej surowej polonistki, a wtedy nie było Internetu z wyłożoną intencją autora. Wiedzieliśmy natomiast bez najmniejszych wątpliwości, jak powinien wyglądać świat wokół nas. Ma być anarchia, czyli każdy robi to, co mu się podoba i nikomu nie przyszło do głowy, że mówimy o skrajnej wersji komunizmu. Nie mam żarliwego apelu do wyborców JKM reprezentujących moją młodość i nie będę truł pedagogiką, przeciwnie jestem pewien, że kombatanckie ględzenie będzie potraktowane głośnym śmiechem i w tym właśnie jest nadzieja. Dzisiejsi fani Janusza Korwina Mikke w znamienitej większości za lat 5, 10 będą stanowić elitę, bo nie jest głupotą dojrzewać intensywnie i błądzić beznadziejnie, sztuką jest zawsze i wszędzie płynąć jak łosoś w trakcie tarła. Młodzi zwolennicy siedemdziesięcioletniego duchowego przywódcy najzwyczajniej w świecie się buntują przeciw rzeczywistości, która idealnie do buntu się nadaje. Ich duchowy przywódca mówi dokładnie to samo, co Owsiak i identycznie się zachowuje. Wiadomo, że na haśle „uwolnić słonia” da się zbudować dokładnie tyle, co na „dupokracji” i „konserwatywnym liberalizmie” wychodzącym z „eurokołchozu”, ale wolę poczekać te pięć lat, aż ambitni młodzieńcy i dziewczęta dojrzeją, niż przyglądać się masie płynącej z nurtem, która już nigdy płetwy w poprzek nie postawi.

Strony

23380 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

16 (liczba komentarzy)

  1. Można też inaczej, wystarczy przeczytać parę książek i przejść przez okres burzy i naporu dużo bezpieczniej. Nie nie bedę mówił,że przeszedłem lepiej i szybciej od Ciebie. Bedąc starszym o dokładnie 10 lat dochodziłem do obecnego stanu swiadomości, chyba zbliżonego do Twojego, znacznie dłuzej.
    Ale moge tyle powiedzieć, że wtedy pewnych książek nie było.
    Obecnie czytam Libido dominandi - E. Michael Jonesa, jak sadze do kupienia tylko w merlinie.
    Polecam wszystkim, również Tobie.
    Chociaz nie tylko ta pozycja.
    Wojna o pieniądz tom I i II, Finansowy potwór z Jekyl Island i Kultura krytyki.
    No może jeszcze Płonace umysły.
    W tych książkach nie magotowej recepty na bycie sensownym, ale ktoś kto je przeczyta raczej nie pójdzie głosować na JKM-a.

  2. Zwolennicy JKM z czasem przekonają się, że to partia blefu, a ich zawodnik gra w parze z... przeciwnikami.
    W obecnej licytacji chodzi o  pozostanie przy stoliku - przekroczenie 5% - co już jest "osiągane" poprzez invit na giełdzie sondażowej.
    Do następnej licytacji Nowa Prawica z lewego rękawa wyciągnie jokera, a Komik Mikke ogłosi, że joker w brydżu (np. Grzegorz Schetyna) to bardzo dobra karta.

  3. że zarówno NP jak i RN razem nie zbiorą 5%? Przy okazji zrobią loda PO.

  4. Wszyscy doradcy Solidarności są umaczani po uszy w jakieś dziwne układy. Przewodnią rolą JKM jest związanie sił prawicy w taki sposób aby nigdy nic z tego nie wyszło na poważnie.
    Gdy na prawej stronie pojawia się siła mogąca zagrozić układowi okrągłego mebla sondażownie pompują JKM.

    Zwracam się teraz do myślących samodzielnie; dlaczego w sondażach jest tak wielka grupa niezdecydowanych???
    Oni poprostu nie chcą powiedzieć, że mają tych wymienionych wcześniej dość i bardzo chętnie zagłosują na ...
    Kogo nie pokazują w sondażach>>>>>>> ha, ha ha, stary numer.

    Nie ze mną te numery JKM
    Wyleczyłam się z korwinozy na zawsze.

  5. Jednak sytuacja małolata w zamierzchłej przeszłości, w której byłem wyznawcą korwinizmu-mikkizmu, była trudniejsza. Nie mieliśmy po pierwsze alternatywy, czyli żadnej równie jajcarskiej partii jak UPR, po drugie (i ważniejsze) brak było internetu i dojścia do jakiejkolwiek polemiki z JKM. 
    Mikke nie był atakowany przez nikogo, jedynie przemilczany. Może tylko raz Urban napisał kpiący felieton pt "Skorwienie", no ale Urban nie był jeszce autorytetem.
    Teraz małolaty mają podane wszelkie informacje, a mimo to tkwią w mylnym błędzie.
    Przypuszczalnie jednak wyleczą się szybciej niż ja.

  6. avatar

    No właśnie. "Za moich czasów" muzyki dało się posłuchać tylko w "Harcerskiej Rozgłośni" i czasami w "Trójce". Czytaliśmy kserowany "Brulion" i inne "gazetki". Mimo wszystko byliśmy durni jak nie wiem co, chociaż biblioteki uginały się pd ciężarem wiedzy. Dziś nie byłoby mnie bez Internetu, ale tak prawdę mówiąc Internet to gówno, które nie pozwala nadrobić skandalicznych braków wiedzy. Trzy razy przemierzałem się do "Czarodziejskiej góry", pięć razy do "W poszukiwaniu straconego czasu". Nie przebrnąłem, ale pewnie zbyt wysokie postawiłem sobie wymagania.

  7. Z tym M. Proustem też mam problem, przed laty przyczytałem tylko I tom, bodajże "W stronę Swanna" Manna przeczytałem. Najwięcej problemów czynił mi "Ulisses" J. Joyca, Dopiero za czwartm podejściem przeczytałem, najgorsze było przeczytanie pierwszych 50 stron. Jak to przebrnąłem - poleciało.
        Ksiązkę, którą znałem nieomal na pamięć był "Moby Dick" Inną znakomitą pozycją jest "Paragraf 22'.
    Teraz stale sięgam do Biblii, przeczytałem w przekładzie Wujkowym i dla porównania dokupiłem nowszą werję tzw. Biblię Jerozolimską, która jest z przypisami i odnośnikami. Koodrynator przekładu jest rezydentem w mojej parafii.
      Gdy chcę pośmiać się siegam do Jacka Londona: "Bellow Zawierucha", nie nudzą te opowiadania.

  8. ... bo nie jest głupotą dojrzewać intensywnie i błądzić beznadziejnie, sztuką jest zawsze i wszędzie płynąć jak łosoś w trakcie tarła....

  9. Mam wrażenie, że ta słabość do JKM to przypadłość ludzi z genem buntu i jakiejś niepokorności ducha. Doskonale to rozumiem, bo sama tą chorobę przechodziłam i to z nawrotami, z JKM się wyleczyłam definitywnie jedynie bunt i niepokora pozostanie mi już do śmierci. Nos buntownika podpowiada mi, że priorytetem jest rozwalić układ okrągłostołowy, który jest przyczyną tego otaczającego nas syfu, a nie szukanie sobie pupila politycznego do kibicownia, to nie ten czas, nie ta pora. Jeszcze w zeszłym roku przez sympatię do młodych ludzi i kiboli przez moment rozważałam poparcie RN, ale po przemyśleniu postanowiłam twardo stać przy Jaroslawie i PiSie, wychodząc z założenia, że skuteczniej jest rozwalać układ od środka będąc w systemie niż prowadzić oblężenia twierdzy z niepewnym skutkiem jak to by było w przypadku RN. Ostatecznym argumentem umacniającym moją decyzję jest doświaadczenie życiowe prezesa, który siedzi długo w polityce i  na własnej skórze poczuł w zasadzie wszystkie sztuczki systemu IIIRP, więc wie czego może się po nim spodziewać, z kolei dzięki nieżyjącemu bratu, posiada też eksluzywną wiedzę o tym systemie i może właśnie dlatego w pierwszej kolejności za rządów PiSu poszli na tapetę Wsioki czego gawiedź nie specjalnie powagę tego rozbioru  rozumiała.

  10. avatar

    On wygłaszając i publikując swoje teorie, zarabia na życie. To jest jego zawód, a nie jakaś tam polityka. A za tym, że jest człowiekiem przyzwoitym świadczy fakt, że tylko raz (chyba?) przekroczył ze swoją UPR próg wyborczy. Później już zawsze bardzo pilnował, aby się tego nie powtórzyć. 

  11. Strony