Prześlij dalej:

Krótko mówiąc, dopóki „Bolek” był pożyteczny, to nikt się w III RP nie przejmował, że to idiota i donosiciel. W kulminacyjnym momencie Tusk zrobił z niego mędrca Unii Europejskiej, była taka historia, o której pewnie mało kto dziś pamięta. Wszystko byłoby fajnie i trwałoby wiecznie, gdyby „Bolek” dał się zamknąć w jakichkolwiek racjonalnych ramach, co pozwoliłoby realizować cele III RP. Wiadomo, że dzieje się dokładnie odwrotnie, do czasu udawało się wybryki „Bolka” przykrywać medialnymi laurkami i wyciszeniami, ale przyszedł moment, w którym on stał się balastem. Wczorajszy dzień można uznać za oficjalną datę definitywnego końca „Bolka” i to nie ma potrzeby niczego udowadniać, wystarczy przypomnieć co się wydarzyło.

Wielki bohater III RP najpierw zebrał burę ze wszystkich stron, za swoje wystąpienie na konwencji POKO, potem chciał pokazać swoją siłę i przeniósł poparcie na Kukizo-ZSL, a ci, chociaż walczą o życie, „Bolka” pogonili. Nie ma i nie będzie bardziej dobitnego dowodu na ostateczny koniec „Bolka”, jego już nie ma, on nikomu nie jest potrzebny i będzie teraz odrzucany niczym polityczny, nomen omen, gorący kartofel. Czasy, w których „Wałęsie wolno więcej” skończyły na śmietniku historii i tam też śpiesznym krokiem zmierza „Bolek”.

Strony

Źródło foto: 
32844 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

26 (liczba komentarzy)

  1. Na politykę informacyjną Pisu narzekamy wszyscy, ja także, a z krytyki stylu narzuconego TVP przez Kurskiego możnaby tu skompletować annały. Jednak z drugiej strony trudno wymagać, aby Pis komentował każdego mema w internecie, czy setki szkalujących artykułów dziennie. Osobiście uważam, że Pis lub rząd powinni utworzyć komórkę do spraw PR, której jedynym zadaniem powinno być śledzenie mediów w poszukiwaniu fakenewsów i natychmiastowe publikowanie wyjaśnień. Nie wiem czy daliby radę całemu internetowi, ale na pewno te najgrubsze manipulacje zostałyby wychwycone i zneutralizowane zanim rozrosną się do monstrualnych rozmiarów i zaczną żyć własnym, paranoicznym życiem (vide: 447, 1066 i inne cyferki i literki). 

     

  2. @Bart Pełna zgoda, raczej nie da się wszystkich bzdur wyłapać i zgadzam się też z komórką PR - to byłby strzał w dziesiątkę. Przy tak ważnych wyborach, zwłaszcza że Wojciechowskiemu szmalcownicy cały czas utrudniali życie, wystarczył prosty komunikat wyjaśniający co się stało (taki jak Twój) i lewusy nie miałyby możliwości tworzenia alternatywnej rzeczywistości.  A w tym przypadku jak i w wielu innych dano im pełne pole do popisu i efekty mamy takie jakie mamy.

    Pozdrawiam

  3. avatar

    Te cyferki, to tylko hasełka

    Dla ludzi, którzy są bombardowani informacjami (w tym większość fucknewsów) trudno jest wyłuskać co jest prawdą i rzeczywistym zagrożeniem. O ile zagrożenie oznaczone symbolem 1066 uważam za niegroźne, zbrojnie nie napadną, bo nie mają kim tego zrobić. Wprawdzie niemiecka policja ochoczo kropi ostrą amunicją nawet do będących pod ochroną w całej Europie żubrów, ale inwazji na Polskę nie dokona. Podobno Macron objaśniał D.Trumpowi, ze musi zbudować europejską armię dla obrony przed atakiem z USA, ale to też pieśń przyszłości.

    Jednak zagrożenia oznaczonego symbolem 447 obawiam się. Wiem, ze rząd PiS powiada, ze nie zapłaci, ale czy wobec nagonki całego świata da radę.

    Polityka informacyjna PiS jest niewystarczająca, Wszędzie – w USA przede wszystkim jest opinia, że naziści to Polacy, to oni dokonali holokaustu i powinni zapłacić

    Co do polityki informacyjnej to kiedyś była Reduta Dobrego Imienia

     

  4. No i moje 100 milionów szlag trafił

  5. Jestem zdruzgotana, przeczytałam w sieci coś takiego, czy to prawda jest?
    "Taka ciekawostka: 17 września doszło do spotkania zasiadających w europarlamencie przedstawicieli PO-PSL (m.in. Lewandowski, Kopacz, Halicki, Kalinowski) z Urszulą von der Leyen - nową szefową Komisji Europejskiej. Z dostępnych w sieci zdjęć wynika, że spotkanie było prowadzone w bardzo przyjaznej atmosferze. Tego samego 17 września Urszula von der Leyen ogłosiła, że kwestie pomocy publicznej w rolnictwie będą podlegały komisarz ds. cyfryzacji i konkurencji, a nie - jak do tej pory - komisarzowi ds. rolnictwa, na którego kandydaturę zgłoszono Polaka."
    Jeżeli tak, to draństwo nie z tej ziemi....

  6. Strony