Czy waszyngtońskie bagno pochłonie Trumpa?

Prześlij dalej:

Ambicją Trumpa jest zgodnie z obietnicami wyborczymi unowocześnienie starzejącej się amerykańskiej infrastruktury, w tym dróg, sieci elektrycznej, mostów, systemów wodnych, lotnisk  przeznaczając na ten cel $1 trylion (po polsku bilion).  Niezwłocznie zamierza doprowadzić do odbiurokratyzowania procesu zatwierdzania i wcielania biznesowych przedsięwzięć. Na spotkaniu (w którym wzięła udział Ivanka Trump stymulująca przedsiębiorczość kobiet) omówiono  krytycznie np. dotychczasowy proces uzyskiwania pozwoleń na budowę drogi, który to zabiera (przedarcie się przez fałdy tłuszczu biurokracji) nawet do 20 lat! Trump chce zmniejszyć ten okres do roku, a może i krócej.

Najbardziej dziwne jest to, że dalej dominuje rosyjski wątek. Jakichkolwiek powiązań między kampanią wyborczą Trumpa i Rosją Putina szuka komisja w Senacie i druga w Kongresie. Co chwila wybuchają mniej lub bardziej zmyślne skandale i awantury, co natychmiast zostaje przez mainstreamowe media dojone od rana do wieczora, ale mleka chyba z tego nie będzie..

Nawet na dzień dzisiejszy kiedy włączysz lewicową MSNBC, CBS, NBC, ABC, czy CNN oglądasz tylko narrację: Trump-Putin-wybory,  przełączysz na FOX NEWS, a tam: Obama-podsłuch-Trump. Demokraci z uporem maniaków powtarzają na okrągło swoją mantrę jakby przeszli na jakąś poważniejszą religię.  Problem w tym, że w jaskini przed którą odbywają swoje czary, nic oprócz ich własnych wyobrażeń, nie ma...

Natomiast im dłużej ten taniec trwa, tym rzeczywiście więcej na jaw wychodzi dowodów na to, że schyłkowa administracja Obamy istotnie elektronicznie obserwowała i podsłuchiwała najpierw kandydata, a następnie prezydenta-elekta Trumpa i zespół jego współpracowników (oraz rodzinę).  Opinia publiczna jakkolwiek obficie karmiona agenturalną rosyjską kapustą w 52% uważa, że FBI  badająca rosyjskie powiązania winna też zająć się Clintonami, 35% jest innego zdania, a 13% nie jest jeszcze pewna co ma myśleć.

Dopiero wysłanie 60 Tomahawków na syryjskie lotnisko nieco uspokoiło antyrosyjską propagandę w MSM, ale nie zupełnie. W ostatni weekend w wielu miastach miały miejsce sponsorowane marsze protestacyjne lewicy domagające się (18 kwietnia był dniem płacenia podatków), aby prezydent Trump ujawnił swoje oświadczenia podatkowe (jedyne dostępne są z 2005 r.).

W Berkeley, w Kaliforni doszło do ostrych starć między zwolennikami Trumpa i lewicowymi bojówkami. Historia ponownie z nas zakpiła. Zastanawiającym jest, że tak naprawdę to amerykańska lewica  zasługuje na miano kapitalistycznej, a nie zwolennicy prawicy. Demonstrująca lewica jest hojnie opłacana przez globalistów, typu George Soros, więc to oni w ten sposób respektują mechanizmy amerykańskiej gospodarki, a sprzeciwiający się globalistycznej wizji świata, ideowi amerykańscy prawicowcy, demonstrują za friko.  Dziwny jest ten świat...

Jacek K. Matysiak

Kalifornia, 2017/04/19

 

Strony

3407 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Jacek K.M.

Autor artykułu: Jacek K.M.