Czy waszyngtońskie bagno pochłonie Trumpa?

Prześlij dalej:

Partia Republikańska w przeciwieństwie do Partii Demokratycznej, jest partią koalicyjną i nie ma tradycji leninowskiej dyscypliny. Wydaje się, że swoim sprzeciwem wobec legislacyjnego gniota, konserwatyści republikańscy uratowali szanse Republikanów w następnych wyborach.  Likwidacja ObamaCare była sztandarową obietnicą wyborczą GOP.  Przypomnijmy, że ObamaCare, czyli Ustawa o Dostępnej Opiece Medycznej (Affordable Health Care Act) przyjęta została wyłącznie głosami Demokratów, 23 marca 2010 roku.

W oczach krytyków, powiązany z globalistami i establishmentem speaker Ryan próbował sprzedać rozwodnioną wersję ObamaCare jako RyanCare, tak aby nie naruszyć interesów finansowych wielkich kampanii ubezpieczeniowych jak i interesów koncernów farmaceutycznych. Niestety klęska bubla Ryana negatywnie odbija się na notowaniach prezydenta Trumpa, którego popularność spadła do 35-40%.  Pojawiły się głosy wzywające Ryana do opuszczenia pozycji speakera Kongresu dlatego, że po 7 latach obiecywania zniesienia i zastąpienia ObamaCare nie tylko nie dostarczył republikańskich szabel, ale swoim gniotem wprowadził podział wśród Republikanów i zaszkodził wizerunkowi Prezydenta. Oczywiście spadek notowań Prezydenta był chwilowy, ludzie lubią zwycięzców. Rasmussen Reports podaje już 50% poparcia, więc wszystko jest płynne.

Siłą rzeczy projekt uzdrowienia opieki zdrowotnej (chory pomysł Ryana) odłożono na później, obiecując  teraz uzdrowienia systemu podatkowego. Najgorszy jest to, że prezydent Trump zaatakował na twitterze konserwatystów grożąc nawet, że w przyszłych wyborach do Kongresu, Republikanie będą teraz musieli zwalczać tak Demokratów, jak i właśnie konserwatystów. Mam nadzieję, że to chwilowy atak taktyczny obliczony na rozbicie spoistości grupy konserwatystów, potrzebnych mu wkrótce do głosowania nad zapowiadaną reformą systemu podatkowego. W innym wypadku byłoby to dowodem na zdobycie w najbliższym otoczeniu  Trumpa wyraźnych wpływów przez partyjny establishment, czyli waszyngtońskie bagno...

Byłby to sposób na poróżnienie nowego POTUS-a z najbardziej wierną mu grupą, której poparcie zdecydowało o wygraniu listopadowych wyborów.  Miejmy nadzieję, że to nie był swoisty majstersztyk wyprowadzający (i w konsekwencji osłabiający) prezydenta w pole. W chwili kryzysu Trump zapowiedział nawet, że w sprawie reformy systemu opieki zdrowotnej zwróci się o poparcie do umiarkowanych Demokratów, co chyba można uważać za formę szantażu wobec konserwatystów...

Totalna opozycja demokratów dalej robi swoje  szpagaty, przyrzekała nawet zatrzymanie zatwierdzenia przez Senat kandydatury Neila Gorsucha na sędziego Sądu Najwyższego. Jak pisałem w poprzednim tekście nie mieli do tego wystarczającej ilości szabel w Senacie.  Lider Republikanów w Senacie (52 R, do 48 D) Mitch McConnell zapowiedział, że Gorsuch zostanie wybrany i tak się stało. Jak można było się spodziewać Demokraci próbują wszczynać awantury, wykolejać, zatrzymywać i szkodzić Trumpowi w wypełnianiu jego wyborczych obietnic. Głównie chodzi tu o dostarczenie satysfakcji wkurzonym partyjnym  dołom.

Strony

3406 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Jacek K.M.

Autor artykułu: Jacek K.M.