Prześlij dalej:

Jeszcze na etapie wyboru kandydata zjednoczonej prawicy pisałem, że jedynym, który może powalczyć i wygrać w Warszawie, jest Patryk Jaki. Przypomnę, że alternatywą miał być Stanisław Karczewski, przez jakiś czas Beata Szydło, a pod sam koniec rozważany był jeszcze Michał Dworczyk. Żaden z konkurentów nie był tak dobry jak Patryk Jaki, co konsekwentnie pokazywały wewnętrzne sondaże, robione na zamówienie PiS. Przed wystawieniem w Warszawie kogoś, kto nie jest członkiem PiS, opory miało wielu polityków tej partii, z Prezesem na czele, ale rzeczywistość postawiła twarde warunki.

Warszawa jest miastem specyficznym i wcale nie Warszawiacy przesądzą o wyborze prezydenta, ale zrobią to tak zwane „słoiki”. Wszyscy od lewa do prawa zgadzają się, że w Warszawie więcej jest lemingów niż moherów i tutaj trzeba dobrać
takie narzędzia i wykonawców, aby dotrzeć do specyficznego elektoratu. Konserwatywni Karczewski i Szydło, którą łatwo było grillować, na starcie i do samego końca mieli pewne „moralne zwycięstwo” w kieszeni. Niektórzy powoływali się na Sasina, bo osiągnął niezły wynik 41%, ale po pierwsze to był wynik z II tury, gdzie wszyscy głosowali przeciw HGW, po drugie w I turze Sasin dostał zaledwie 18%, podczas gdy HGW zabrakło 2% do 50%. Jest jeszcze po trzecie, w tych wyborach HGW nie startuje i po czwarte, PiS jest partią rządzącą i nie tylko rozlicza, ale sama jest rozliczana.

Wyniki przedwyborcze Patryka Jakiego wyglądają zupełnie inaczej i przekraczają 30% w pierwszej turze, chociaż Jaki na początku miał niewiele więcej niż Sasin w I turze. Jest to premia za kandydata „niemoherowego” i jednocześnie jest to premia za bardzo dobrą kampanię. Prócz kompletnie chybionego porównania do Sasina, Patryka Jakiego porównuje się równie niecelnie do Andrzeja Dudy, tymczasem są to zupełnie inni politycy i w zupełnie innych warunkach walczą o swoje. Głosy Andrzeja Dudy rozkładały się na całą Polskę i tu z definicji miał kandydat PiS ponad 30% głosów jako wiano. Wbrew marudzeniu „ekspertów” było jasne, że lektorat PiS nie poprze nikogo innego, poza kandydatem wskazanym przez Kaczyńskiego. W Warszawie PiS, jak w wielu dużych miastach, ma notowania słabsze średnio od 15% do nawet 30%. Nie ma w związku z tym Patryk Jaki kapitału, który miał Andrzej Duda. Jaki jest też zupełnie innym typem polityka, „chłopak spod bloku”, doskonale ilustruje jego charakter i jest przeciwieństwem grzecznego chłopczyka, inteligencika z dobrego krakowskiego domu.

Strony

Źródło foto: 
13217 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

12 (liczba komentarzy)

  1. Trzaskowski nadal ma szanse. To, co pozytywnego robi Jaki nigdy nie dotrze do warszawskiego leminga karmionego tefałenami, onetami i innymi podobnymi mediami. Taki leming po pracy w korpo, siada na kanapie i włącza sobie całą prawdę całą dobę.

    Podstawowym błędem PiSu, który kiedyś się na nim zemści jest tolerowanie źródeł wrogiej propagandy. Nie wiem czy można skutecznie rządzić krajem, gdy 90 procent prasy należy do kraju prowadzącego z nami wojnę hybrydową. Nie wiem czy można to robić mając przeciwko sobie dwie największe telewizje.

  2. IMO inna zupełnie sytuacja byłaby, gdy PAD (którego podejrzewam, że jest pod wpływem byłego WSI)  nie zawetował w lipcu 2017r. ustaw o RIO i "sądowych". Może wtedy wiele spraw udałoby się inaczej załatwić i z samorządami, i mediami będącymi, jak słusznie stwierdziłeś, narzędziami w wojnie hybrydowej przeciwko Polsce. Coś też czuję, że przez opóźnianie zmian w wymiarze sprawiedliwości, zwłaszcza przez w/w,  może być przyczyną jakiejś destabilizacji przy wyborach samorządowych - mam na myśli "klepnięcie" wałków wyborczych przez "niezreformowanych" sędziów.

  3. Tyle że szanse Trzaskowskiego leżą w rękach Jakiego i jego sztabu. Jeśli oni zrobią swoje na 80%, Trzaskowski nie ma nic do powiedzenia.

    Przed spotkaniem z Prez. Trumpem i po spotkaniu, Prezydent Duda musi grać do jednej bramki - "Make America Great Again". Po powrocie do Polski może się chwalić czym tylko chce.

    Polska ma dla Ameryki znacznie, budując militarny gospodarczy i polityczny blok, bliski USA, najlepiej wewnątrz UE. Nie tylko Polska, ale całe Międzymorze. Militarnie, gospodarczo i politycznie.

  4. avatar

    Może Prezydent Trump wybije mu z głowy zapraszanie Niemiec do międzymorza bo to pomysł wyjątkowo poroniony.

  5. Ten pomysł powinien zostać poroniony, bo został już poczęty.

    Edit. Prosta sprawa - Szwaby zaprosiły L.Kozlowską, Niemcy nie dostają zaproszenia na najbliższe i wszystkie spotkania Międzymorza, bo i tak niby z jakiej racji?

  6. Podobno nikt poza Polską nie był zainteresowany Berlinem w  Międzymorzu. A mnie bardziej interesuje poprzednia wiza dla ukraińskiego polityka, który wychwala upa formację która na tyłach III rzeszy dokonała ludobójstwa na Polakach. Politycznie ważniejsze i dużo pewniejsze, bo ma odniesienie do III Rzeszy.

  7. USA nie jest jednością. Międzymorza jeszcze nie ma. Trwa rywalizacja między lewactwem, a konserwatystami o dominację nad światem. Na dzisiaj komuniści są górą. Dużo zależy od wyników wyborów do UE.

  8. Międzymorza nie będzie, dopóki Polska z sojusznikami czyli USA, Wielką Brytanią i Kanadą nie wesprą militarnie bezpieczeństwa państw Miedzymorza. 

  9. Międzymorza nie będzie, dopóki Polska z sojusznikami czyli USA, Wielką Brytanią i Kanadą nie wesprą militarnie bezpieczeństwa państw Miedzymorza. 

  10. Wassermann i Jaki musieliby się bardzo postarać, żeby przegrać te wybory.

    minister Jaki nie zrobił jeszcze dwóch rzeczy, które mu dadzą zwycięstwo.

    1. pokazał Warszawę marzeń, ale trzeba poderwać wyborców żeby poszli do urn,

    2. ogłosić że wiceprezydentem będzie m.in. Kasia Kostrzewa, co mu powinno dołożyć głosów, a nie daj że opozycji rzuci się na nią z zębami, wtedy dołoży jeszcze więcej.

    4 lata temu we Wrocławiu kandydatka PiS dostała 45%, a PiS sobie teraz odpuścił Wrocław? Tak to wygląda.

  11. Strony