Prześlij dalej:

Parę dni temu zażartowałem, że dziennikarze poumierają z głodu, jak się nie pojawi jakaś większa afera. Dziś padam ofiarą własnego żartu, ze sztucznie napompowanej afery KNF zupełnie zeszło powietrze i już tylko najbardziej zatwardziali mieszkańcy „ten kraju” jeszcze coś tam mruczą. Nie mam serca do pisania kolejnego felietonu o tym, co się ludziom przejadło wcześniej niż sądziłem, ale na szczęście wrócił z nową siłą polityczny plan trolla Tuska. Finezji i nowości żadnej, ale jest parę mocnych punktów w tym pomyśle, których mimo wszystko bym nie lekceważył.

Rzecz jest prosta, troll Tusk chce aby szeroka koalicja poszła wspólnie do wyborów i zdobyła jak największą liczbę mandatów w Parlamencie Europejskim. Zacznę od plusów, które na starcie łapie Tusk i cały projekt. Przede wszystkim trzeba sprostować błędne założenie, że troll nie będzie mógł stać na czele takiej koalicji, bo jako „król Europy” ma zakaz politycznego angażowania się w sprawy krajów członkowskich. Po pierwsze on to robił wielokrotnie i nie poniósł żadnej konsekwencji, po drugie pomysł polega właśnie na tym, aby oficjalnie nie stał. Tusk się okuł na cztery kopyta wystarczy, że pójdzie parę artykułów do zaprzyjaźnionych mediów, co się zresztą dzieje od paru miesięcy, a w nich zostaną przedstawione „informacje od anonimowego rozmówcy” potwierdzające przywództwo Tuska i reszta stanie się sama.

Jeśli pomysł wypali, polityczny troll zatriumfuje, gdyby pomysł nie wypalił, to zawsze może się wycofać i powiedzieć, że on jest czynnym „królem Europy”, dlatego dementuje wszystkie plotki o swoim udziale w wyborach. Tusk takie rozwiązania, pozbawione większego ryzyka, po prostu kocha i w zasadzie innych działań politycznych nie podejmuje. Jest to wystarczająco mocny argument, który plotkę o budowaniu koalicji czyni prawdopodobnym i istniejącym planem. Inny bardzo poważny argument to matematyka. Polska ma 51 mandatów w Parlamencie Europejskim, dodatkowo z jakichś dziwnych powodów wyborcy PiS nie lubią wyborów europejskich i zostają w domach. W ogóle frekwencja jest podła, na poziomie 24%. W ostatniej rozgrywce wygrała PO wynikiem 32% i 19 mandatów, drugie było PiS z 31,8% i taką samą liczbą mandatów.

Dalsze miejsca zajęła SLDUP 9,44% i 5 mandatów, NPJKM 7,15% i 4 mandaty, PSL 6,80% i 4 mandaty. Biorąc poprawkę, że PiS weźmie więcej, a PO spadnie, to i tak mamy dość czytelną sytuację w układzie PiS kolntra ANTY-PiS. Niby działa zasada, która mówi, że w tak szerokich koalicjach głosy nigdy się nie sumują, ale te wybory są specyficzne oparte głównie na znanych nazwiskach, no i nie przekładają się na koalicję rządzącą. PO bardzo się opłaca zbudowanie wspólnej listy z SLD i PSL, bo w takim zestawie i w tych konkretnych wyborach PiS miałby niezwykle ciężkie zadanie, polegające na walce ze wszystkimi przeciwnikami skupionymi pod jednym politycznym szyldem. Dodatkowo europejskie wybory to konik elektoratu wielkomiejskiego, gdzie jak wiadomo PiS poza próg 30% nie wyjdzie.

Strony

Źródło foto: 
13626 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

18 (liczba komentarzy)

  1. Nie wiem czemu szanowny Autor wcale nie wspomina o książce Sumlińskiego - "Niebezpieczne związki Donalda Tuska" - w wielu księgarniach ta absolutnie zamilczana książka jest na liście bestsellerów....        Fakty w niej zawarte skutecznie zniechęcą "trolla" do oficjalnego POparcia listy - polecam kilka rozmów Sumlińskiego na YT, gdzie mówi o wielu nieznanych wątkach z historii D. Tuska... Ciekawe jak zareaguje na te POrażające informacje  elektorat z wielkich miast

  2. dopóki Tusk nie będzie siedział w więzieniu, zawsze będzie miał swoich zwoleników na poziomie przynajmniej 30%

  3. avatar

    Żeby nie było tak jak ze Zdanowską ... 

  4. Książka ta także nie na rękę Kaczyńskiemu i nie wiadomo z jakiego powodu bo gdyby było inaczej to mówiono by o niej w TVP i ze Sumlińskim na jej temat byłyby rozmowy.

  5. avatar

    Jakiś dowód na to, że nie "na rękę"? 

  6. Tusk zrobi tylko to, co mu Merkel każe. Wybory do PE są dla jej reżimu niezwykle ważne. Dlatego Tusk będzie musiał sformować jakąś koalicję by odebrać głosy PiSowi. Będzie tam pełno znanych nazwisk np. celebrytów, bowiem chodzi o to że jak wybierze się naszego, to nie wybierze się pisowca. Taki poseł nic nie musi robić, bo i tak w UE rządzą urzędnicy, a nie parlament.

    Aby utrzymać obecny stan, Merkel będzie musiała wyciąć taki numer we wszystkich krajach wspólnoty. Zanosi się na ciekawą rozgrywkę.

  7. Uważasz że kazała?

    Potępowanie prokuratorskie i materiały dziennikarskie uprawdopodabniają, że dziennikarze tvnazi w ramach obowiązków pracowniczych opłacili z pieniedzy tv, współorganizowali i rozpragowywali na cała Polskę urodziny Hitlera. Nie jestem sądem i nie będę udowadniał czy popełnili przestęstwo. Nie interesuja mnie powody, o rym mogą porozmawiać ze swoim terapeutą.

     Opierając się na wiedzy życiowej spokojnie mogę postawić tezę, że to były urodziny firmowane przez tvnazi, który zamiast wyrzucić swoich pracowników i przekazac informacje organom ścigania, kryje ich neonazistowską działalność.

  8. Czyli od strony teoretycznej sprawa jest prosta - PiS musi zmobilizować swój elektorat do pójścia na eurowybory. Tylko pod jakimi hasłami ma to zrobić? Zatamowanie najazdu imigrantów do Europy? Przyhamowanie jazgotu i szczucia na Polskę przez eurolewaków? Poparcie idei państw narodowych?

  9. Powinien pokazać że umie walczyć i że ma jaja. Jedno i drugie w tym wykonaniu jest niezwykle trudne.

  10. Ale ma antyjaja, czyli brak jaj. Czaputowicz (czyli PiS) chce poddać Polskę presji TSUE.

  11. Strony