Prześlij dalej:

to pytam pana „Jurka”. Czy zechce pan zabrać na „Przystanek Woodstock” własną wnuczkę i zaprowadzić ją do namiotu ASP, aby posłuchała jak „seksualni edukatorzy” z grupy „Ponton” opowiadają bajkę o transseksualnym ślimaczku, o dwóch chłopczykach, którzy się kochają, o stosunku analnym i oralnych uciechach między tymi samymi i odmiennymi płciami? Zaprowadzi pan „Jurek” wnuczkę do sekty Hare Kryszna, aby zapoznała się z potęgą boga Kryszna i towarzyszących bóstw Rama oraz Hare? Zaprowadzi pan „Jurek” wnuczkę do piwnej wioski? Wykąpie się pan „Jurek” z wnuczką w sztucznym, napakowanym fekalnym brudem, błocie? Zaproponuje sąsiadom, znajomym i dalszym krewnym, aby puścili samodzielnie swoje 14-letnie córki i synów na imprezę, gdzie w tamtym roku zginęło najmniej 3 osoby, 1500 trafiło do szpitala lub ambulatorium, w tym większość z zatruciami alkoholowymi i narkotykowymi? A może zaprosi pan „Jurek” na koszt „Złotego Melona” grupę z domu dziecka lub przedszkola i oprowadzi po całym polu pachnącym "ziołami", miłością uprawianą publicznie, tolerancją dla sekt, walką z alkoholem przy dystrybutorze i z narkotykami w namiocie? Znając poziom cynizmu Jerzego O. jestem pełen obaw, że taką wycieczkę po dżungli byłby w stanie wnuczce i dzieciakom zafundować, aby tylko wypchać kabzę czterech rodzinnych firm i omamić miliony dorosłych.

Nie oczekuję i zabraniam tej głupoty, ale jednocześnie domagam się – odszczekaj i przeproś panie Jerzy O. za łgarstwa, że ten spęd jest podziękowaniem dla kilkunastoletnich dzieci, które biegają w zimie z puszkami. Odszczekaj i przeproś wszystkich rodziców „za bezpieczną imprezę”, zwłaszcza rodziców tych chłopaków i dziewczyn, którzy na „Przystanku Woodstock” w ciągu ostatnich 4 lat stracili życie i tych setek, które się zatruły. Kto chce się przerobić na bezmózgie, pijane i dzikie zwierzątko lub stado zwierzątek, niech się przerabia. Jedni z tego wyrosną, drudzy na tym etapie zostaną, ale od dzieci wara ideologiczna dziczy! To nie jest impreza dla ludzi, którzy mają jakikolwiek gust muzyczny, bo tam muzyki zwyczajnie nie ma, jest emerytowany playback punkowo-metalowy i weselne grupy z całego świata. To nie jest impreza dla piwoszy, bo tej lury rozwodnionej, w 30 stopniowym upale, pić się nie da. Ale przede wszystkim to nie jest towarzystwo i pole minowe dla dzieci, które w zimie biegały z puszkami. Tylko za to kłamstwo „wychowawca dzieci i młodzieży” powinien odpowiedzieć przed odpowiednimi organami za narażanie na utratę życia lub zdrowia znacznej grupy osób.

Strony

Źródło foto: 
102524 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

11 (liczba komentarzy)

  1. Choć zgadzam się z Panem w temacie " świętego jurka" w 1000000%,  to muszę stanąć w obronie kapel grających na tym festynie - mowa o kapelach zza granic naszego pięknego kraju . Część tych zespołów to pierwsza liga pierwszej ligi, a juz na pewno ta grająca 30-ego w nocy :)). Problem polega na tym, że całość "przedsięwzięcia Woodstock" została, w mojeje ocenie, przedstawiona kapelom jako coś pięknego. Love, peace, itd... Wszyscy się kochają i pomagają i oczywiście zarabiają....Choć muszę się przyznać bez bicia, że informacja o występie  DT nieco mnie zaskoczyła. jakoś mi sie kalkuluje ich występ, ablo po prostu staram się ich usprawiedliwić Co kieruję polskimi zespołami?  nie wiem i wiedzieć nie chcę, bo jak nad tym myslę, to myśli czernieją. Jeżeli jest to tylko kasa, to znać ich nie chcę. 

    Takie moje zdanie  

    Pozdrawiam

    Idę szukać słoików.. na ogórki

  2. Strony