CUDOWNIE ZAWRÓCONY, CZYLI O TYM, ŻE O DOBREGO WROGA JUŻ CORAZ TRUDNIEJ...

Prześlij dalej:

OOO, OSZUSTY !!! PATRZ, ZOCHA, JAKIE SONDAŻE WYSMAŻYLI !!! 42% poparcia, tak? We śnie chyba... Czekajcie, kaczyści, jeszcze wam w pięty pójdzie, niech się tylko ten wspaniały, złoty, francuski prezydent zjednoczy z naszym wielkim noblistą, niech ta cudowna, berlińska frau wskaże kierunek, niech wysłuchają nasi zachodni bracia wezwania Boryska, i niech porwą za sobą naszych chłopaków, Grześka, Ryśka i Władka, i nas razem z nimi, a jak pójdziem, KOD i Obywatele, ramię w ramię, jak hukniem, jak pier...ten, tego, to się wam wszystkim w kuprach zagotuje, mać wasza antykonstytucyjna...NIE BĘDZIE SZYDŁO PLUĆ NAM W TWARZ... Ooo, będziecie wy jeszcze z okien w URM-ie skakać...

Zocha, słyszysz? Puka ktoś chyba...Idź otwórz...No idź, bo ja nie mogę...Czemu? A bo mnie w krzyżu...tfu, tfu, psiakrew... w gwieździe łupie...No idź, ja tu jeszcze popatrzę, jak Monisia z Olkiem suchej nitki na naziolach nie zostawiają...No co, Zocha, kto to pukał?... Zocha? Zocha, coś ty taka blada? Co ci tak ręce latają? Diabła zobaczyłaś? A może, he, he, księdza?...GORZEJ ??? JAK "GORZEJ"??? Co może być gorszego...Facet w garniturze? I ze słuchawką w uchu? Ty, a co ty za kopertę tam masz? A to pudełko...? Co mam przeczytać? Adres nadawcy?..."Żoliborz, ulica Mickiewi..." O Leninie święty..."Jarosław Kaczy..." O mamuniu kochana, nie może być... ON??? ON DO MNIE NAPISAŁ???...Zocha, spirytusu mi daj, natychmiast...Lej, nie żałuj, tu sto gram nie wystarczy...Uch, cholera, jak ogień...I co ja mam teraz z tym zrobić? Otworzyć? A jak tam jaki wąglik jest? Albo inny jaki fipronil? I jak mi jajka skazi? A?... No dobra, już otwieram- ale jakby co, to pamiętaj, alarmowy 112... No dobra, Zocha, odsuń się, otwieram...List...Tu jest tylko list..."Szanowny Panie..."..."Szanowny Panie" do mnie pisze..., "...w związku z trudną sytuacją polityczną..." Oj, żebyś wiedział, żebyś wiedział..., "...w jakiej znalazła się Rzeczpospolita, mając na uwadze Jej dobro, które, jak mniemam, obu nam leży na sercu, zwracam się do Szanownego Pana z prośbą o rozmowę telefoniczną... "COOO??? "...podczas której wyjaśnię Szanownemu Panu, co, moim skromnym zdaniem, możemy zrobić, by Rzeczpospolitą, tak obecnie zagrożoną, uratować". Umg...Zocha, lej na drugą nogę...Do pełna lej...Tak, sobie też...Uch, cholera... Czekaj, to nie wszystko, coś jeszcze jest..."W pudełku, które otrzymał Pan razem z listem, znajdzie Pan telefon- po wciśnięciu guzika połączenia zostanie Pan bezwłocznie połączony ze mną osobiście. Gwarantuję, że telefon jest zabezpieczony przed podsłuchem, więc nikt nie dowie się ani o temacie rozmowy, ani nawet o fakcie jej odbycia- u mnie, Szanowny Panie, nie ma kelnerów. Ani sów. Proszę o dyskrecję z Pańskiej strony. Pozdrowienia dla Szanownej Małżonki. Z wyrazami szacunku, Jarosław..." O kur... Zocha, własnym głazam nie wierzę... Czekaj, usiąść muszę, bo mi się coś nogi gumowe zrobili... I co teraz?..."Dzwoń"...Tobie to łatwo powiedzieć "dzwoń"- a jak odbierze? To co ja mu powiem?..."Dzień dobry"...Ech, Zocha, jak ja cię zaraz...A co potem? Po tym "dzień dobry"? Przecież nie zacznę go wyzywać, w końcu on do mnie "Szanowny Panie" pisze, jakoś niejakoś byłoby do niego "ty taki, owaki", tu nie Instytut Smolny... A co będzie, jak się chłopaki dowiedzą? Griszka, Grzechu, znaczy, nigdy mi tego nie wybaczy... No dobra, dawaj ten telefon, raz czekiście śmierć...Ale mi łapy latają...Polej, Zocha, jeszcze, dla "spokojności"...Co "nie"? Jak to "nie"? A no tak, masz rację, łeb muszę mieć trzeźwy...No, to w imię pańs...eee...w imię Stalina, znaczy się...Halo? Dzień bobry...znaczy się, "Dzień DOBRY", tak, oczywiście, "Dzień DOBRY"... "bobry", jego mać...Czy rozmawiam z panem... A, przy telefonie, no tak, oczywiście, któżby inny, jak nie pan... Chciał pan ze mną rozmawiać...Tak, dziękuję, u mnie wszystko w porządku, a i Zocha...to znaczy, "Szanowna Małżonka", tak, "Szanowna Małżonka" oczywiście, też, odpukać, jeszcze na chodzie...Au, cholera jasna, Zocha, co się kopiesz...A nie, to nie do pana, to tutaj, u mnie, coś mnie kopneło...Nie, nie prąd, kot mnie kopn...Czy mam kota? O tak, proszę pana, i to już od dawna, ze czterdzieści lat już będzie, a wredny...AUU, ZOCHA, DO JASNEJ...Nie, to też nie do pana, to te moje kocisko, jeszcze raz mnie kopnie, to do uśpienia dam...Że co? Kocimiętka wystarczy? Skoro tak pan twierdzi...Jak kot się nazywa? Zoch...AUU...r. Właśnie, Zochaur...Ale wracając do rzeczy- podobno Rzeczpospolitą mamy wspólnie ratować? Jakieś zagrożenie razem likwidować? Szczerze panu powiem, że nie bardzo widzę, na czym ta nasza współpraca miałaby...No tak, wiem, widziałem sondaże, wy macie 42%, a opozycja, nawet do du...znaczy, do kupy, nie ma nawet 30%, ale te wasze sondaże to ja mam...Wiargodne, mówi pan? Cha, cha, że pozwolę sobie na śmiech, już ja znam tą "wiarygodność", sam, nie raz, i nie dwa, takie sondaże pisałem...Że co, że daje pan głowę? Oj, uważałbym z takimi deklaracjami...No, ale przypuśćmy, że SĄ wiarygodne- co JA mam do tego? I czemu to pana martwi? Powinien się pan cieszyć... ŻE CO??? CZY JA DOBRZE SŁYSZĘ??? CZEGO SIĘ PAN BOI ??? Że panu w takim tempie do wyborów opozycji zabraknie?...No, może i tak, nie idzie im ostatnio, co racja, to racja, ale co ja mam...CO??? KIM MAM ZOSTAĆ??? LIDEREM OPOZYCJI???...Co? Jaki hałas? A, to- to nic takiego, kocisko mi zemdlało, to z nadmiaru emocji i spirytu...eee...waleriany, znaczy się, Zochaur nie za bardzo przyzwyczajony...ZARAZ, ZARAZ, CZY JA DOBRZE SŁYSZAŁEM??? MAM BYĆ LIDEREM OPOZYCJI??? Ale...Czemu ja??? To podpucha jakaś jest, tak? Prowokacja? Griszka, to ty, wuju niemyty? Czekaj, już ja cię...Nie? To naprawdę pan? No, niby głos poznaję, ale Griszka nie takie numery...Zna pan Griszkę? A skąd? Teczkę pan ma? Moją też? I dlatego mnie pan wybrał? Z powodu teczki? No i co z tego, nie pan jeden ma taką teczkę, wielu się może podszywać...Co mam zrobić? Do okna podejść? Już idę...I gdzie mam patrzeć? W lewo od transformatora? O kur...Tak, widzę...No, faktycznie, to pan... I CO Z TEGO??? MYŚLISZ, ŻE MNIE ZASTRASZYSZ, TY W KUPER...Taaak, pamiętam Kujbyszew... Taaak, Riazań też pamiętam...I Leningrad...I to też...Acha, aluzju poniał... Co? Czy się zgadzam? No, w tej sytuacji, to ja wyjścia za dużego nie mam, prawda?...Na co teraz pora? Na "marchewkę"? Jaką "marchewkę"? Aaa, tą od "kija i marchewki"? To jest i "marchewka"?... Miło słyszeć...panie Prezesie. Słucham więc. Pieniądze- przelew raz w miesiącu na konto na Maderze...Ile? ILE??? O rany...Wsparcie? No tak, wsparcie, sam nie wydolę...A w mediach? Gwarantuje mi pan codzienny ochrzan w "publicznej"?...Przyda się...Minister spraw wewnętrznych osobiście? No no... Rozgłos międzynarodowy? W Brukseli też?... A w Berlinie?...W Berlinie też?... I stanowisko w unii po wyborach? Może pan załatwić? A jak?...Z gwarancją dwadzieścia siedem do jednego?...Acha, już rozumiem...Szanowny Panie Przewodniczący. Ale po co to panu? Przecież tak dobrze wam idzie?...Bo bez opozycji "doły" partyjne się panu rozbisurmanią? I nie tylko "doły"?...No, coś w tym jest... Ale jak ja mam to zrobić? Przecież mnie nie dopuszczą? Nie mam zaplecza, nie mam zwolenników, nie mam nic, a liderów w opozycji więcej, niż pcheł na kocie, gdzie ja się tam zmieszczę?...Załatwi się?...Dobrze, nie wnikam, nie wnikam... No dobrze, ale co ja mam robić jako ten lider? Wrzeszczeć? Jak najwięcej wrzeszczeć? Ale oni już wrzeszczą, i jakoś im to nie pomaga, tak jakby... Pan mi będzie mówił, co mam wrzeszczeć? Ja mam tylko słuchać i wykonywać, tak?...Za taką kasę...A co pan zrobi z moją konkurencją?...Nawiąże pan z nimi "otwarty dialog"?... Nie bardzo rozumiem...Aaaa, TAKI "otwarty dialog"?...WyPUCZuje ich pan z interesu?...Hakami pod ziobro?...Dobrze, rozumiem, Szanowny Panie Naczelniku...Co? Żebym nie przesadzał? Oczywiście, oczywiście, najmocniej przepraszam...To jak mam się do pana zwracać? Jarosław??? Jasne, rozumiem, że tylko prywatnie...A publicznie? Wystarczy "Prezes"? Tak jest, panie...eee...Jarosławie... Jakie jęki? Nic nie sły...a faktycznie, to Zochaur, obudził się...Musi pan...eee...musisz już kończyć, Jarosławie? No tak, skoro musisz, to miłego dnia życzę- i pozdrowienia dla Mał... o mać... Pozdrowienia, po prostu pozdrowienia... Rozłączył się...

OOO, OSZUSTY !!! PATRZ, ZOCHAUR, JAK NAS PRZEZ TE OSIEM LAT OSZUKIWALI !!! ALE NARODU NIE OSZUKALI, SONDAŻE NIE KŁAMIĄ!!! 42% poparcia- to mówi samo za siebie !!! Czekajcie, PO- wcy, jeszcze wam w pięty pójdzie, niech się tylko ten wspaniały, srebrnowłosy Pan Prezes pojedna z naszym wielkim Panem Prezydentem, niech cudowna Pani Premier wskaże kierunek, niech wysłuchają nasi środkowoeuropejscy bracia wezwania ministra Witolda z MSZ-tu, i niech porwą za sobą naszych chłopaków z koalicji, i z poza niej- Zbyszka, Jarka G., Pawła'15, i nas razem z nimi, a jak pójdziem, "Solidarna Polska" i "Polska Razem", ramię w ramię, jak hukniem, jak pier...ten, tego, to wam wszystkim te plastikowe uśmiechy ze szczerbą poznikają, a co poniektórzy pochowają się z powrotem w budkach spod ambasady, i w tych ruskich też, z których powyłazili, by na Ojczyznę szczekać, mać wasza antydemokratyczna...I NIE BĘDZIE FRANCUZ PLUĆ NAM W TWARZ!!! Ooo, będziecie wy jeszcze przez okna do ostatniego pendolino skakać...Zochaur? Zocha, chciałem powiedzieć... Coś ty taka blada? Co ci tak ręce latają? Diabła zobaczyłaś? I co ty masz w rękach?... Skąd ty, Zocha, masz sierp i młot? Po tacie? Zocha, Zosiu, Zosieńko- co ty chcesz zrobić? I co ty śpiewasz? "Wyklęty powstań ludu ziemi"?... Ale dlaczego...? Zocha? ZOOOOCHAAAAA.......

0
3551 liczba odsłon
Obrazek użytkownika RF1

Autor artykułu: RF1

2 (liczba komentarzy)

  1. Szacun ;)

  2. avatar

    Dzięki.