Biedny ma być biedny, złodziej bogaty – doktryna marksistowskich liberałów

Prześlij dalej:

Kiedyś stworzyłem prywatną definicję populizmu, która brzmiała mniej więcej tak. Populizm to żądanie podniesienia najniższych wypłat i emerytur, ale też domaganie się obniżek dla polityków i prezesów banków. Czas na uzupełnienie definicji. Populizmem jest również podniesienie kwoty wolnej od podatku, obecnie 3091 zł, czyli zniesienie opodatkowania nędzy. Populizmem jest wprowadzanie podatku dla banków i hipermarketów, które przy miliardowych zyskach, śmieją się z polskich urzędów skarbowych. Przez ćwierć wieku dyscyplinuje się Polaków tego typu mantrami i jednocześnie prostą jak cep zasadą – biedny ma być biedny, bogaty jeszcze bogatszy. Dokładnie do takiej redukcji sprowadza się filozoficzna definicja populizmu, która batoży każdego innowiercę. Pamiętam doskonale jaki był wrzask przy okazji becikowego, przy okazji warto przypomnieć, że wbrew kłamstwom becikowe przegłosował Roman Giertych z Lepperem i Tuskiem, a nie PiS. Od 100o złotych dla młodych rodziców miał się zawalić co najmniej jeden filar gospodarki. Prawie każda korekta płacy minimalnej o jakieś śmieszne grosze, stówę, czy dwie do góry, wywołuje spazmatyczne ostrzeżenia ze strony „ekonomistów”, ale wyjęcie 100 miliardów z OFE nie spowodowało większych perturbacji na rynku. Spadki na giełdzie i wahania kursów walut w opinii fachowców to efekt pojedynczych, nieodpowiedzialnych wypowiedzi polityków, których rynki mają, za przeproszeniem, w dupie. Za to agencja ratingowa mogła przyznać najwyższy wskaźnik bankowi Lehman Brothers na chwilę przed bankructwem i nie poniosła żadnej odpowiedzialności, co więcej nadal fasuje punkty państwom i bankom. Dyscyplina budżetowa i dwudziestopięcioletnie zaciskanie pasa nie pozwalają na to, żeby młoda nauczycielka, zaczynająca pracę w szkole, zarabiała więcej niż 1800 zł, ale w ramach tej samej dyscypliny w ciągu ośmiu lat złodzieja zadłużyły Polskę na pół biliona złotych.

Strony

59829 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

34 (liczba komentarzy)

  1. W sumie populizm to nie włażenie w zad międzynarodówce bankowej i biznesowej.
    Byłem anonimowym korwinistą, więc ta prosta prawda uderzyła mnie dopiero niedawno.

  2. avatar

    Zależało mi na Twoim komentarzu, bo miałem dokładnie tak samo i równie późno się obudziłem. Pamiętam jak się śmiałem z rad starszych ludzi. Nie chowaj pieniędzy, kupuj złoto, nie pożyczaj od Żyda i pamiętaj, żebyś miał fach w rękach. Wszystko się sprawdziło.

  3. Der Freibetrag 2015 für das steuerliche Einkommen liegt im Jahr 2015 bei 8.472 Euro.

    Na rok 2015 kwota podstawowa zwolniona od podatku wynosi 8.472 €

  4. "tego się nie da zrobić". Nawet nie próbowali, ale wiedzą, że się nie da. Skąd wiedzą, skoro nawet nie próbowali? Bo są tak zaprogramowani. Wałki na miliardy da się robić, to wiedzą.

  5. 25 lat to dla mnie prawie połowa życia .To co obserwowałem od 89roku to jedno wielkie OSZUKAŃSTWO.Np. rynek paliwowy w latach 90-tych to MAFIJNE biznesy na taką skale ,że do tej pory  działają "FIRMY Z PARASOLEM POLITYCZNO PROKURATORSKIM" Jednym słowem   jak w filmie UKŁAD ZAMKNIĘTY .Biznesy na większą skale po wnikliwym "prześwietleniu"odsłaniają nazwiska byłych działaczy ,agentów i innych mafiozów  z   lat 80-tych.Najgorsze jest to ,że zachodnim korporacjom to pasuje.Wszyscy od 25lat doją nas i wychodzę z założenia ,że POLSKA jest bardzo bogatym państwem -BO  BIEDNY BY TEGO KUR>>A   NIE WYTRZYMAŁ!!!

  6. Gdy tylko słyszę jak to biedni jesteśmy albo nas nie stać.

    ============== Zejde na manowce:

    Jak się okazuje pieniądze z MON przerzucono na kasę dla klinik produkujących ludziki z in vitro a tu wykład na temat zagrożeń genetycznych, przerażające.
    prof. Cebrat
    http://www.gaze...

  7. "wywołuje spazmatyczne ostrzeżenia ze strony „ekonomistów”, ale wyjęcie 100 miliardów z OFE nie spowodowało większych perturbacji na rynku"

    Ostrzeżeń "ekonomistów" też, delikatnie mówiąc, nie brakowało. I co tu się dziwić, w końcu OFE to był przewał przewałów - opodatkowanie ludzi na rzecz prywatnych "inwestorów" uzasadniane w sposób, który myślący licealista powinien wyśmiać. I to działało. Jeśli kiedyś za coś pochwalę Tuska i Rostowskiego to za rozpędzenie OFE, szkoda, że niedokończone.

    "Ekonomiści" zazwyczaj robią PR konkretnym, mniej lub bardziej jawnie płacącym za te usługi grupom interesu. Nie mówię tu, że się sprzeniewierzają tym samym własnym poglądom, po prostu jakoś tak jest, że do telewizji śniadaniowych i wszelakich zapraszani są reprezentanci opcji słusznych. Jeśli przy OFE była mniej więcej równowaga, to dlatego, że finansistom postawił się tu rząd; zazwyczaj robi im dobrze.

  8. avatar

    Dokładnie tak, złodziejstwo w złodziejstwie.

  9. avatar

    Dobrze, że choć ograniczyli to kur..wo, ale nie ma za co Tuska ani Rostowskiego tu chwalić.
    OFE to były realne, zarobione przez ludzi pieniądze, a zostały zamienione na OBIETNICĘ wypłaty ZUSowskiego świadczenia kiedyś tam w przyszłości.
    I oni tym dziurę załatali, dziurę, którą sami wykopali. Najprościej jest zawsze sięgnąć po czyjeś pieniądze, najlepiej oszczędności.
    Chwalić możnaby wtedy, gdyby te pieniądze zostały ludziom zwrócone.

  10. "OFE to były realne, zarobione przez ludzi pieniądze, a zostały zamienione na OBIETNICĘ wypłaty ZUSowskiego świadczenia kiedyś tam w przyszłości."

    Nie, to tylko ekonomiści chcą, żebyś tak myślał. Naprawdę.

    Nie da się zbudować systemu emerytalnego, który nie jest oparty na zasadzie solidarności międzypokoleniowej. No nie da się i już. Po prostu dlatego, że to, co emeryta (więc i nas za jakiś czas) będzie interesowało, to nie cyferki na koncie tylko towary i usługi, które będzie mógł kupić. I już. Ile byśmy nie mieli pieniędzy na naszych przelewach emerytalnych, nie najemy się nimi, ktoś nam będzie musiał bułeczki upiec. A ten ktoś sobie za nie policzy wtedy a nie dziś.

    Każdy system emerytalny polega więc na tym, że część _aktualnie_ wytwarzanych dóbr jest przeznaczonych dla emerytów. Jedyne czym można manipulować to mechanizm dystrybucji. Oznacza to oczywiście, że żaden mechanizm dystrybucji nie może rozwiązać problemu, który miały rozwiązać OFE - zmian demograficznych. Te problemy może rozwiązać albo demografia (czy to przez większą aktywność w łóżku, czy też przez wpuszczanie imigrantów), albo większe poczucie solidarności społecznej (najlepiej też większa produkcja); najlepiej wszystko na raz.

    Tu uwaga - to nie znaczy, że nie należy oszczędzać na emeryturę. Należy, ale to jest gra. Jeśli zaoszczędzisz tyle, że sfinansujesz sobie dochód porównywalny z ówczesnymi pracującymi, to fajnie. Ale jeśli nie, to się może okazać, że oszczędzałeś pół życia i wszystko na nic. To zależy od zmian wartości towarów i usług, te częściowo od demografii itd. Nie przewidzisz. Ale wynika z tego, że chociaż każdy może osczędzać na starość, wszyscy nie mogą zaoszczędzić; nie tyle, żeby jakoś "oszukać demografię", ta się oszukać nie da. Dlatego OFE po prostu nie miało prawa działać.

    Co nie znaczy z kolei, że nie były to realne pieniądze. Szwindel OFE miał sens właśnie dlatego że były (na ile pieniądze mogą być realne, ale to inny temat). I rzeczywiście zostały przeznaczone na łatanie dziury. Tylko że jakby nie zostały na to przeznaczone, musiałyby zostać inne, zapewne zwiększeniem podatków. Na ile ta dziura wynikała ze zmian w warunkach zewnętrznych, na ile z niekompetencji rządów PO można by się długo spierać, na pewno oba czynniki miały spory udział i na pewno ta dziura była. Więc chyba lepiej, że zabrali z OFE niż z naszych kieszeni, nie siądzisz?

    Wracając do OFE - to, co przymusowo "oszczędzaliśmy" w OFE było dziś pieniędzmi, ale z punktu widzenia emerytury były to żetony, symbole dóbr wytwarzanych za dziesiąt lat o nie dającej się przewidzieć wartości. Nie sądzę by było to znacznie lepsze niż "obietnica" ZUSowska, z przyczyn politycznych (ludzie żyją i mogą głosować coraz dłużej) emerytów, nawet jeśli nie przyjdą palić opon, będzie coraz trudniej ignorować; jeśli "realne pieniądze w OFE" okazałyby się bezwartościowe - chcieliście rynku, to go macie. Więc być może nawet ta obietnica ZUSowska lepsza...

    Skąd się te realne dzisiejsze pieniądze brały w OFE? Jakto skąd, z naszych składek ZUSowskich część była odkreślana. Dzięki temu ZUS był bardzo głęboko pod kreską i potrzebował dofinansowania z budżetu państwa. Czyli z pożyczek. Czyli równowartość dotacji do ZUS rząd pożyczał na tzw. rynkach płacąc odsetki tylko po to, żeby zaraz dać je tymże rynkom do zarabiania na nich i jeszcze trzeba im było za to płacić prowizję. W tym część z tych pieniędzy co OFE dostały, musiały lokować w polskich obligacjach - czyli płaciliśmy raz albo dwa oprocentowanie obligacji, do tego prowizje wszelakie, za to, że "rynki" przekładały kasę z jednej kieszeni do drugiej. No, jeszcze coś równie czy bardziej mglistego niż obietnica w ZUSie. I oczywiście mieliśmy wierzyć, że to dla naszego dobra.

    (Polecam "Privatizing pensions" Orensteina)

  11. Strony