Bieńkowska wygrała, ale przegrała, co zrobi PiS?

Prześlij dalej:

O ile dobrze pamiętam to w czwartek odbyło się przesłuchanie komisarz Bieńkowskiej, które we wszystkich pokornych mediach było pokazane, jako dowcipne i brawurowe wypełnienie obowiązków przez panią Elkę. Minęło kilka dni i pojawiły się oceny przesłane z samej Brukseli, nie pozostawiające na panie Eli suchej nitki. Na 21 komisarzy jej wygłupy i brak kompetencji wylądowały na ostatnim miejscu. Nie mówię, że mnie to specjalnie cieszy, jednak medialne relacje natychmiast skojarzyły mi się z ewolucją tytułów w Gazecie Wyborczej, komentującej mój proces z panem „Jurkiem”. Zaczęło się od przegranej, potem była przegrana nie wymagająca kary i na końcu powstał dowcip roku: „Owsiak wygrał, ale przegrał”. Wyciąganie za uszy tych wszystkich przeciętniaków, z których przy pomocy kamery i pudru robi się „dynamicznych menadżerów” ma znaczenie tylko i wyłącznie na opłotkach Europy. W zderzeniu z liga światową Bieńkowska okazała się mało zabawna i przede wszystkim rozpaczliwie niekompetentna. Urok osobisty minister z tatuażem nie zadziałał i nawet Jerzy Buzek prowadzący przesłuchanie nie zdołał uratować Elki. Chyba nie ma sensu tłumaczyć jaki los spotkałby na przykład Joannę Fatygę, gdyby w rankingu komisarzy zajęła 9 miejsce. Zresztą nieważne jakie miejsce, ważne ilu „fachowców” opowiedziałby o niskich standardach i wstydzie na całą Europę. Dziwnym trafem Gazeta Wyborcza nie znalazła też ani jednego artykułu w zachodniej prasie, które z całą pewnością istnieją i traktują Bieńkowską bez litości. Piszę o tej wydawałoby się mało istotnej sprawie, bo przecież za chwilę swoje pierwsze sukcesy zaliczy Donald Tusk. Bieńkowska przynajmniej potrafiła łamaną angielszczyzną powiedzieć kilka zdań, tymczasem nasze słoneczko Peru według sprzyjających mediów już opanowało angielski i szlifuje francuski. Niecierpliwie czekam na występ Donalda poligloty, ale coś mi się wydaje, że skończy tak jak zaczął, czyli katastrofą podobnej de tej, którą zaliczył w obecności Condoleezzy Rice.

Nic to! Nie ma znaczenia czy się wygrywa, czy przegrywa, ważne kto wygłasza werdykt. Każdego dnia wykuwa się na szpaltach i ekranach nowa propaganda, nie udało się wcisnąć do głów „efektu Tuska”, to teraz wciska się „genialne expose” pani Ewki. Za hałasem propagandowym idą odpowiednie sondaże i to nie tylko w CBOS. Praktycznie wszystkie pracownie krzewienia odpowiedniej wiary w narodzie pokazują zwycięstwo PO, chyba jedna wstrzemięźliwie prorokuje remis. Za tymi wszystkimi „efektami” nie nadążam, niemniej wiele wskazuje, że spełnia się moje proroctwo. Nigdy nie było żadnych rządów PO, nie zmarnowaliśmy siedmiu lat, nikt nikogo nie nagrał na taśmy. Polska urodziła się wczoraj, a wraz z wyjazdem pani Elki i pana Donalda, z niebios spadła Matka Narodu pani Ewka. Trudno o gorszy i bardziej toporny w obróbce medialnej materiał, jednak jakoś się rzeźbi, chociaż zgrzyta i trzeszczy w każdym zdaniu. Stary jak świat numer, zmiana polegająca na tym, żeby nowe wyglądało i przede wszystkim działało po staremu. Błazenada przekuta na powagę, porażka na kompetencje, nędza na dobrobyt. W momentach kryzysowych zawsze można wyciągnąć jakąś wykrzywioną twarz Macierewicza, czy wyrwane z kontekstu zdanie Pawłowicz.

Strony

17309 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

15 (liczba komentarzy)

  1. Leży i kwiczy. Rzeczywiscie trzeba jakoś reaktywować Bielana. Nie bezpośrednio, ale może do ziobrogowinowców go dać na jakąś listę i niech robi co do niego należy po cichu, bo Hoffmann co odwala to woła o pomstę do nieba. 

    Natomist jeśli chodzi o sondaże to może faktycznie nie być dobrze w wyborach samorządowych, ale do parlamentarnych PO na pewno trzaśnie. Kopaczowa mimo, że ogóleni jest słaba wykonała jedno genialne na krótką metę posunięcie - dla każdego coś miłego. Czyli restart Grabarczyka i Schetyny - nie czarujmy się, to byli najpotężniejsi ludzie po Tusku w PO. Może nie mieli ważnych stanowisk, ale stały za nimi frakcje. Pytanie czy Tusk spieprzył do Brukseli dlatego, że mieli na niego haki, czy może było coś poważniejszego - nie mógł już dłużej trzymać za pysk obu tych gostków i dobrze wiedział, że albo ich dopuści do koryta, a wtedy kwestią czasu będzie jak któryś skutecznie go wysadzi i Doniu zostanie z niczym, albo partia pęknie na pół i pójdzie na dno. Kopacz albo nie potrafi tak daleko wybiegać przewidywaniami w przyszłość, albo rzeczywiście jest produktem jakiegoś zgniłego wewnątrzplatformianego kompromisu, jednocześnie jest filrem owego kompromisu. Chwilowo i spółdzielni i schetynowcom ten kompromis pasuje, bo Ewcia dała stołki. Nie ma więc sensu robić połajanki przed wyborami, więc się nie robi. Dlatego własnie lemingoza znowu uwierzyła, że moze być w PO dobrze. Myśąlę jednak, że im dalej w las tym więcej będzie drzew. Rząd przez to że jest czysto partyjniacki jest słaby, kwestią czasu jest kolejne "sorry taki klimat". Poza tym będzie walka o szefowanie w PO, bo nie ma szans,żeby taka marionetka była się w stanie sama utrzymać, a Donald już jasno się określił, że Ewcia zrobiła swoje no i generalnie wisi mu co z Ewcią dalej będzie. To się musi skończyć jatką. 

    Nie zmienia to faktu, ze PIS  nie powinien pozostać bez tego bierny i nie powinien odpuszczać sobie walki o wynik w wyborach samorządowych. Im będzie on lepszy tym szybciej w PO dojdzie do scen. Na razie sa chwilowo mocni, po nowym rozdaniu główni gracze są mniej więcej zadowoleni, ale nie ma szans na to, żeby ten stan utrzymał się przez rok. Z wyjątkiem jednej opcji - będzie rosło w sondażach. 

    Czym się jeszcze PO wzmocniło to na pewno palikociarnią. To przeszło zupełnie bez echa, ale przecież Palikot przestał istnieć. Ten elektorat nie poleciał w kosmos. Część na pewno zagłosuje na Korwina, jakaś część na SLD, ale najwięcej zagłosuje z powrotem na skręcające w lewo PO. Jak było dalej do wyborów to ten elektorat odpowiadał,że nie idzie na wybory, ale jak przychodzi co do czego to z braku laku zaczynają wracać do PO.

    Zbliżające wybory PIs z całą pewnością może przegrać. Oby nie, ale PO jednak się sprytnie ustawiła. W czym jak w czym, ale w trzymaniu się przy korycie są najlepsi i po raz kolejny wszyscy jak jeden mąż wyczuli, że optymalnie będzie na pewien czas zamknąć gęby, a do połajanki wrócić później. jeśli chodzi o wynik wyborów parlamentarnych to przewiduje, ze wygra PIS, choć może nie być to większość bezwzględna. Własnie dlatego jedyne o czym PIs teraz powinien myśleć to mówiąc wprost - dorzynanie watah. Tymczasem ciągle ta sama retoryka, wszystkiemu winne media, a my robimy ciągle to samo, co wcześniej nie zadziałao 50 razy, w nadziei że moze zadziała za 51wszym razem.  

  2. W przypadku takich spraw jak Bieńkowska PiS właściwie nic nie może zrobić. Chyba że miałby swoją telewizję i w niej trąbił na inną nutę.
    Jedyne co może, to dać się zapraszać do prorządowych stacji i coś tam próbować mieszać w programach których i tak prawie nikt nie ogląda, więc czy da odpór lepiej lub gorzej - jedna ryba.
    Propaganda PO też nie ma za łatwo. Wbrew pozorom wmawianie ludziom którym jest marnie, że jest świetnie jest mało efektywne.
    Próbują innej sztuki - chcą niechęć do władzy przekuć w zniechęcenie do brania udziału w jakimkolwiek życiu politycznym.
    Da to frekwencję np 20 procent z czego PO weźmie trochę "większą połowę".
    Czyli przegra ale wygra.
    Widać po tym wszystkim, że system dochodzi do ściany swojej wydolności, będzie jakieś przemeblowanie, powstanie niby nowej formacji. Roboty w zaciszu gabinetów internacjonalistycznych pewnie się toczą.
    PO za dużo żarło doprowadzając zasoby ludzkie do nadmiernego spadku konsumpcji.

  3. Kto przesłucha Donalda Tuska?
    Voice of Poland.

  4. Dziś każde kłamstwo półprawda okryje
    Dziś swój polityk o obce sprawy dba
    itd
    Niektórym radzą - w porażce szukać chwały
    Niektórym radzą - nie widzieć twarzy zła
    itd

  5. No właśnie, ciekawe jakiej narracji doczeka się znajomość języka pani komisarz.  Po występie PDT z pania Rice fora rozgrzmiewały zachwytem lemingów, jakiego to mają premiera-poliglotę, nie to co Kaczyńscy.  Ciekawe, jak Pan to odbierał, jak rozumiem, był Pan wówczas po drugiej stronie?

  6. Po ubiegłorocznym referendum w Warszawie i haśle W jak Warszawa, napisałem, że kolejne kampanie PiS będą pod hasłami P jak Polska i patriotyzm. No i oczywiście tak jak przewidywałem się dzieje, a że "prezydentem" Europy został trampkarz to i to "pomogło".
    Zamiast w kampanii mówić o przedszkolach - opłatach za nie, dostępności, o szkołach, o powierzonych powiatom zadłużonych szpitalach, o zlikwidowanych setkach urzędów pocztowych w Polsce, po zlikwidowaniu setek komisariatów na wsiach - PiS zamiast robić konferencje prasowe lub klipy wyborcze pod budynkami, gdzie kiedyś były poczty czy inne miejsca kolarzone przez ludzi z ułatwianiem im życia - jak zwykle PiS dmie w patriotyczne trąby. Skoro tak to została modlitwa o remis lub niską porażkę 16 listopada. Żaden Ostachowicz, żadna Wasiak, żaden Sławku Nowaku i Misiek Kamiński jako nowi Ostachowicze, żaden kolejny miliardowy przekręt, rzeczniczka rządu zasiadająca w radzie CBOS nie zaszkodzą platformie chronionej przez mainstream.
    PS. W Łowiczu w piątek był już trochę plakatów wyborczych z partii oszustów - dziś po 18 stwierdziłem, że znacznie przybyło tego. Wniosek: platforma zapieprza w terenie także w weekend i są to jedyne plakaty wyborcze w moim mieście na dzień 5 października.

  7. Należy bezwzględnie pamiętać, że w 2005 roku wygrali pluszakami z lodówki, plus zapowiedzią walki z czerwoną korupcją, nepotyzmem i lustracją UBekistanu. Jakie to proste a jak skuteczne! Obecnie właśnie trzeba pokazać demontaż kraju, rozpieprzone fabryki, poczty i posterunki z powybijanymi szybami i zapowiedź że TYLKO MY TO ZMIENIMY, bo już raz to zrobiliśmy. I tu przypomniała mi się anegdota: wiecie że gdy tydzień po wyborach mój kumpel jechał do pracy i wysuszyła go policja to powiedział: PiS już działa - za cholerę nie chcieli wziąść.:)

  8. partyjotyzm ale lokalny, ze wszystkich możliwych stron. I tylko internet może uratować wynik PiS, a i tu przegrywają. Na co dzień słucham różnych stacji radiowych, które ani nie pomagają ani nie przeszkadzają partią politycznym, za wyjątkiem PiS. Radio jest niedoceniane, a to jego słuchają ludzie w aucie i pracy, często przez pół dnia czyli zbierając wszystkie informacje, bo reszta dnia to sen albo rodzina jak becikowe da. Jeśli posłucha się takiej Zetki albo RMFki albo Antyradia, to generalnie można bardziej mocne wrażenie niż z tefałenu odnieść, że np korki i wolna jazda to nie wina władzy, tylko lepkości ulic, lepkości od miodu, bo to kraj produktem pszczelim i mlekiem płynący (i tego typu poziom absurdu prezentowany na "rozwolnienie umysłów" z rana). Jest niepowtarzalna szansa rozliczyć partię która razem ze swoją rolną kurtyzaną (nie)rządziła Polską prawie dekadę i 2 razy składała obietnice bez pokrycia. Filmiki o stosach afer to za mało, listy osób ze świecznika które podzieliłby los Leppera to za mało. Autostrady których nawierzchnie wyłozone są dramatami przedsiębiorcó to za mało. Tu trzeba dokumentować zmiany i rzecz w momenklaturze fejsbuka ujmując - udostępniać. Przykładowo: W głównym budynku mojego miasteczka 8 lat temu było kilka piekarni, warzywniaków, elektryczny sklep garmażeria, chemiczny, drobni sklepikarze, bukmacher, rybny, cukierniczy jeden bank i jedna spóldzielnia, pasmanteria i fotograf. Dziś jest tam 8-9 banków, 2 skoki, i 2 inne spóldzielnie, 3 bukmacherów i jak idziesz to kupujesz na śniadanie co najwyżej kredyt nomen omen konsumpcyjny i na deser kupon sts. Tych zmian ludzie nie widzą, bo zachodziły powoli i systematycznie. Jak kropla skałę Tusk i jego świta (przyjazne państwo palikota) niszczyli dobrobyt ludzi, potęgując rozwarstwienie i naganiając nowych klientów dyskontom. Tu trzeba robić takie akcje, bo wygląda na to że Polacy żyją ze stadionów i autostrad a nie z pracy i płacy. Partyjotyzm nie przemawia do nikogo więcej niż niedowartościowanej młodzieży. Mowimy o wielkiej polityce, a trzeba zejśc na dół i miec pomysł na to jak to zrobić, żeby media nie mogły odbić piłeczki. Drugi przykład: badania jakości powietrza 2007 r. w dużym mieście X (rozpoczete jeszcze za PiS) co zrobiło PO? Nic.Co zrobiło powietrze ludziom przez te 7 lat - dowiedzą się oni na onkologii za 10 lat. Takie sprawy nagłaśniać i bezczelnie promować, a nie Bieńkowska że ma albo nie ma francuskiego w dupie.

  9. avatar

    Doslownie:) analiza rzeczowa z 1 szczegolem. Wszystko prawda, donek zawinal sie w ostatnim mozliwym momencie, uklad go puscil ( a moze sam go wyslal) zeby zejsc z lini strzalu, format  pamieci narodu z ostatnich 7lat i ogloszenie nowego otwarcia:) juz nawet efektu tuska nie pompują zeby o nim nie przypominac. Wspomniany szczegol dotyczy aktualnie glownego bohatera/ki sprawdzonej towarzyszki czyli pani kopacz. Upieram sie ze baba jest wyjatkowo trudna w obrobce, stad ta nachalna propaganda. Obserwowalem narracje, sondy internetowe od nominacji i ok. 70% nie traktuje tej postaci powaznie. Pozostałym nalezy przypomniec ze ta osoba nie spadła z nieba tylko to ta sama 1sza macherka na znajomosci z ktora, powoływała się sawicka. Smoleńsk też jej nie uwiarygadnia. Nie bede powtarzal wczesniejszych wpisów o propozycji debaty opozycji np. nt, systemu zdrowotnego za ktory wlasnie ona ponosi odpowiedzialnosc (min. zdrowia najgorzej ocenianym resortem). Kazdego da się wyrobic medialnie ale potrzeba spokojnego treningu a na to z kolei potrzeba czasu. Pompowaniem balonika media robia jej krzywde. Uwazam ze osoba ktora z trudem wydukała napisane expose odpowiedz na kilka pytan rzetelnych dziennikarzy jest ponad siły, nie mowiac juz o debacie z expertami czy merytorycznym kaczorem. Jedynym ratunkiem byloby zamkniecie jej w szafie tuska do czasu wyborów samorzadowych. I konkluzja: Jesli Pis nie narzuci narracji, narzuci ja TVN., bo na kopacz nie maja co liczyc. Rola jej jest bezpieczne dotrwanie do samorzadowych i kupienie poparcia u rodzin kolesi, bez nich to wszystko sie wylozy. PS: Wypływ informacji z UE dot. ceny superstar bienskowskiej musiala byc szokiem, chodz kto widział chodz skrót tego cyrku mogl sie spodziewac:)

  10. Strony