Bez igrzysk ludu się nie kupi – Neron z Sopotu budzi się i zasypia z tą maksymą

Prześlij dalej:

Dzieje się tak dlatego, że po drugiej stronie mamy surową polonistkę z klasycznego LO, która obiecuje pot, krew i łzy, a na końcu być może zadaną maturę. Gdy polonistka widzi wszechogarniającą głupotę, to poruszona tandetą krzyczy: „Idioci po marketingu i zarządzaniu – myślcie na litość boską albo chociaż przeczytajcie „Quo vadis”, streszczenie bodaj, a dowiecie się jak się podpala Rzym". Jaki będzie odzew? Ktoś od idiotów wymaga po pierwsze przyznania się do samego stanu intelektualnego posiadania, po drugie oczekuje wysiłku, po trzecie chce odebrać status, którego w normalnych warunkach idioci nigdy by nie zdobyli. Neron wygrywa z palcem w dowolnym otworze ciała, ponieważ większość jest zadowolona i ma w najgłębszym poważaniu w jakim systemie społecznym żyje, ważne, że da się żyć. Wniosek? Niestety tylko jeden. Polonistka musi się nauczyć stacjonarnego marketingu z zarządzaniem, musi balansować proporcjami, 30% za wszelką cenę utrzymać, natomiast 70% ogłupić bardziej atrakcyjnymi igrzyskami i bardziej skutecznym wskazywaniem wroga. Jeśli te warunki nie będą spełnione, 30% będzie się kurczyć, 70% rosnąć w siłę i proporcję. Jak dotąd został spełniony jeden warunek, rzeczywiście mniejszość ma pełną ofertę, wie, że bez pracy nie ma kołaczy, że kupić to sobie można polityka, nie wiedzę i wykształcenie. Warunku drugiego nie ma i nie widać nawet, by ktoś się przejmował brakiem. Nie da się obalić Nerona bez igrzysk dla ludu, bez wskazania nowego wroga i kto zna choćby streszczenie „Quo vadis”, ten wie, że brutalna to, ale jedyna recepta.

Strony

6424 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

3 (liczba komentarzy)

  1. i akcja Gliński trochę galotami potrząsnęła, skoro sam pan Szechter wylazł z nory i dał głos.

    Bardzo dziwne, że sam osobiście recenzuje prezesa w swietle jupiterów.

    A nawiasem mówiąc nawet nieźle wygląda.

    Lemingi są nieuleczalne, ja już straciłem nadzieję, to wszystko durne jak... krew mnie zalewa, jak słucham ich ciemnych wywodów... to kurcze taniec z gwiazdami.

  2. Z racji długiego stażu zasiadała w Komisji Egzaminacyjnej, a nawet sporządzała testy. To co czasem opowiadała mi w domu, o poziomie kolejnych roczników, z pozoru bawiło, ale po chwili jeżyło siwy włos na głowie.
    Sam kończyłem "Conradinum" (Technikum Budowy Okrętów w Gdańsku) w 1971 roku i śmiało mogę powiedzieć, że mój poziom wykształcenia nie odbiega od dzisiejszego licencjata czy magistra, zwłaszcza tego po Wyższej Szkoły Depilacji Paznokci.
    Jak zwykle MK w precyzyjny sposób opisał poziom wykształcenia lemingów. W Internecie pełno jest takich matołów nie potrafiących sklecić poprawnie paru zdań. W mojej pracowni języka polskiego nad tablica widniał cytat: "Chodzi mi o to, aby język giętki powiedział wszystko, co pomysli głowa".

  3. się nie bali "państwa", prokuratury rządu policji a tym bardziej inspekcji weterynaryjnej, jej procedur i nagłych kontroli. Dobrze wiedzieli że mogą robić wszystko i nic im nie grozi. I tak było. Od czasu do czasu jakieś państwo europejskie wpadnie "na ślad" wystarczy puścić ABW że to jakaś firma zagraniczna robi. Po co ma zagraniczna robić skoro w PRL najtaniej i do tego z certyfikatem służ państwowych....

  4. Strony