Bez igrzysk ludu się nie kupi – Neron z Sopotu budzi się i zasypia z tą maksymą

Prześlij dalej:

Skąd się wziął sławetny bunt „wykształciucha”? Ano z masowości liceów społecznych, techników dla dorosłych, studiów zaocznych z marketingu i zarządzania, które po 1990 roku dały złote medale tysiącom rekordzistów. Poprzeczka edukacyjna została ustawiona tak nisko, że dziś wyższe wykształcenie do facto można sobie kupić i nie na bazarze, tylko normalnie pójść do dziekanatu i zapłacić za wykształcenie, natomiast pracę magisterską zamówić w Internecie. Wszyscy wiedzą, że taki stan rzeczy jest prawdą i tylko prawdą, ale ilu się przyzna do prawdy, skoro w kieszeni ma dyplom magistra? Komu przyjdzie do głowy deprecjonować i obnażać chore reguły gry, które masowo produkują idiotów i z tej masy może 10, góra 20% ma na tyle dla siebie szacunku, żeby papierek oddzielić od ambicji i aspiracji zdobywania wiedzy oraz trenowania intelektu. 10% absolwentów wyżej wymienionych przybytków wyjdzie na ludzi, pomimo ścieżki edukacyjnej, którą nie ma co się chwalić, reszta robi za bezrozumne mięso armatnie dla wszelkiego rodzaju agencji marketingowych i PR. Od lat nazywam sam siebie socjologiem amatorem, pomimo dyplomu magistra Uniwersytetu Wrocławskiego. Nie ma w tym kokieterii, ale szacunek dla samego siebie i trzeźwa ocena intelektualnego wysiłku, studia na Uniwersytecie Wrocławskim intelektualnie kosztowały mnie 1/10 tego, co musiałem wykonać, żeby przetrwać w jednym z najlepszych LO na Dolnym Śląsku, choć to LO na kompletnym zadupiu się schowało. Do dziś pamiętam cytaty z klasyki literatury polskiej i sentencje łacińskie po szkole mojej polonistki, z socjologii uniwersyteckiej pamiętam jedynie budynek proradziecki, którego remont finansowałem.

Dziś w Polsce mamy dwa modele „edukacyjne” do wyboru. Jednym jest LO „moherowe” z klasyczną szkołą gdzie maszerujesz albo giniesz, drugim są uniwersytety dla „lemingów”, w których niewiele płacisz i masz wszystko. Uważam, że te nieprzekraczalne 30%, które potrafi się wyrzec łatwizny i aspirować do jakości, to nie jest polski dramat, to jest polski fenomen. System demokratyczny nie daje takiej możliwości, by szkole, w domu, w sejmie, w Polsce wygrać cokolwiek dla ambitniejszych, bo jak świat światem proporcje między idiotami i wiecznymi uczniami zawsze były katastrofalne, dalekie od 30%. Starożytni Rzymianie jako nieliczni potrafili sobie z problemem dysproporcji poradzić. Patrycjusze żyli sobie jak pączki w maśle, ponieważ umieli omamić lud wizją wielkości ludu, który uważali za lud ciemny. Rozpaczliwie brakuje cynicznie inteligentnego zachowania Rzymian i paradoksalnie przeszkadza w tym uczciwość, czy też brutalna szczerość wobec siebie i rzeczywistości, która wiecznie przegrywa z kokieterią skierowaną do idiotów. Z jednej strony mamy rudego Nerona z Sopotu, który non stop urządza igrzyska, a plebs z kupionymi dyplomami, czy nawet po odpowiednio wypowiedzianej formułce-zaklęciu: „mohery” (chrześcijanie) na arenę z lwami, wyniósł do rangi patrycjuszy. W tej konfiguracji lud nie ma prawa narzekać. Przy tak zmyślnie zorganizowanych relacjach społecznych Neron z Sopotu może sobie podpalić Warszawę na oczach ludu, by potem w telewizji pokazać „moherów” z butelkami benzyny w rękach i urządzić spektakl na arenie z zamykanym dachem.

Strony

6600 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

3 (liczba komentarzy)

  1. i akcja Gliński trochę galotami potrząsnęła, skoro sam pan Szechter wylazł z nory i dał głos.

    Bardzo dziwne, że sam osobiście recenzuje prezesa w swietle jupiterów.

    A nawiasem mówiąc nawet nieźle wygląda.

    Lemingi są nieuleczalne, ja już straciłem nadzieję, to wszystko durne jak... krew mnie zalewa, jak słucham ich ciemnych wywodów... to kurcze taniec z gwiazdami.

  2. Z racji długiego stażu zasiadała w Komisji Egzaminacyjnej, a nawet sporządzała testy. To co czasem opowiadała mi w domu, o poziomie kolejnych roczników, z pozoru bawiło, ale po chwili jeżyło siwy włos na głowie.
    Sam kończyłem "Conradinum" (Technikum Budowy Okrętów w Gdańsku) w 1971 roku i śmiało mogę powiedzieć, że mój poziom wykształcenia nie odbiega od dzisiejszego licencjata czy magistra, zwłaszcza tego po Wyższej Szkoły Depilacji Paznokci.
    Jak zwykle MK w precyzyjny sposób opisał poziom wykształcenia lemingów. W Internecie pełno jest takich matołów nie potrafiących sklecić poprawnie paru zdań. W mojej pracowni języka polskiego nad tablica widniał cytat: "Chodzi mi o to, aby język giętki powiedział wszystko, co pomysli głowa".

  3. się nie bali "państwa", prokuratury rządu policji a tym bardziej inspekcji weterynaryjnej, jej procedur i nagłych kontroli. Dobrze wiedzieli że mogą robić wszystko i nic im nie grozi. I tak było. Od czasu do czasu jakieś państwo europejskie wpadnie "na ślad" wystarczy puścić ABW że to jakaś firma zagraniczna robi. Po co ma zagraniczna robić skoro w PRL najtaniej i do tego z certyfikatem służ państwowych....

  4. Strony