Bat na esbecką „moralność”? Trzeba stworzyć laicki grzech śmiertelny

Prześlij dalej:

Jakoś tak się złożyło, że w ostatnim czasie parokrotnie bawiłem się w świeckiego pastora i nim się z tego wytłumaczę od razu uprzedzam, że dziś nie będzie inaczej. W czasie Inkwizycji, która nieustannie jest przywoływana w okolicznościach tak durnych, że się pisać nie chce, zapewne byłbym pierwszym kapłanem ateizmu, bo taką już mam wredną naturę, że nie cierpię konformizmu narzuconego ogniem i mieczem. Współcześnie dostrzegam bezdennie idiotyczną laicyzację i mam ochotę powtórnie wejść na ścieżkę bogobojnego katolika, szybko się jednak reflektuję, bo czego jak czego, ale happeningów to nam nie brakuje. Tyle wyjaśnień, pewnie mało satysfakcjonujących dla wiernych i niewierzących, ale czas na konkret w postaci katechetycznego postulatu. „Resortowe dzieci” przebadano we wszystkich możliwych kierunkach, jednym wyszła prawda, drugim obrzydliwość, trzeci starają się uchodzić za inteligentnych analityków środka, jakby to w ogóle było możliwie. A mnie dziś wpadło do głowy coś odkrywczego, chociaż zapewne wielu się puknie w głowę, gdy przeczyta cóż to takiego. Odkryłem grzech, a dokładnie rzecz ujmując potrzebę stworzenia nowego grzechu, którym dałoby się stygmatyzować inkwizytorów historycznie zasiedziałej nowoczesności. Proszę w naiwności swojej zauważyć, Szanowne Oszołomy, że przy recenzjach popularnej książki niemal wszyscy dają się wciągnąć w pokręconą aksjologię. Obojętnie jak bardzo buńczucznie krytycy odnoszą się do spadkobierców PRL niemal w tym samym czasie tłumaczą się, że piszą tylko o faktach i wcale nie grzebią w życiorysach, ale oczekują równego startu dla wszystkich. Swego czasu zwróciłem uwagę na ów talmudyczny fenomen i okazuje się, że mam problemy z formułowaniem myśli lub z siłą przebicia, ponieważ nikt się specjalnie moim ględzeniem nie przejął.

Żałuję, ponieważ bardzo się starałem, próbowałem nawet zobrazować w czym rzecz i podałem za przykład scenę z „Psów”. W przywołanej scenie kilku esbeków, którzy całe życie zajmowali się kapowaniem i werbowaniem kapusiów, mielą i potem mieszają z błotem Pazurę, który grał syna opozycjonisty świeżo zatrudnionego w policji. Co mu zarzucili? Nie mniej i nie więcej, tylko kapowanie na kolegów z pracy, bo za takie esbecy uznali próbę uratowania teczek, które palili gdzieś w jakimś parowie grzejąc sobie lędźwie i popijając wódę. Absurd tej sceny i to taki zwykły życiowy, nie mówiąc o absurdzie moralnym, wbił się w głowy Polaków jako współczesna aksjologia. Kapuś i oszołom to ten „czarny” z Solidarności, który nie pozwala palić esbekom dowodów na ich brudną robotę. Co więcej esbecy wychodzą na ofiary prześladowań, ponieważ ktoś, „kto nie miał pojęcia o tamtych czasach albo robił w pieluchę”, chce wyrządzić wielu ludziom potworną krzywdę. Obłęd w każdym wymiarze, bo przecież wystarczy sobie zamienić esbeków na innych bandytów mundurowych, którzy niszczą dowody zbrodni, a wówczas Pazura zostaje „Brudnym Harrym”. Zresztą niczego sobie nie trzeba wyobrażać, jest taki film bodaj „Siła Magnum”, który pokazuje dokładnie odwrotną i przez to normalną kategorię moralną. Bandyci z policji są rozpracowywani prze Harrego i jak żyję nie czytałem recenzji, która zarzucałaby samotnemu szeryfowi zdradę, natomiast z bandytów czyniła funkcjonariuszy nowego porządku. Schemat z „Psów” działa do dziś i to w dowolnej skali, świeckiej, religijnej, militarnej i cywilnej.

Strony

10987 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

6 (liczba komentarzy)

  1. Czegoś chyba nie rozumiem, ale po kolei. 

    Scena z "Psów". Dla mnie to nic innego jak solidarność grupowa, klasyka w każdej grupie zawodowej, nawet wśród złodziei: okraść innego złodzieja to bardzo poważne wykroczenie. Rozumiem tę interpretację MK, uważam za dozwoloną, ale … może zbyt wydumaną.

    Nasze, umownie nazywane resortowe dzieci, to dla mnie nic innego jak propagandowa próba siłowego narzucenia ich interpretacji rzeczywistości. Narzucenia nam, normalnym, a celem jest zniszczenie całego naszego systemu moralnego.

    No i propozycja "absurdu moralnego" MK. Ależ to już funkcjonuje, przecież to jest ich język i tą metodą się z nimi się nie wygra. Ot choćby dlatego, że trzeba korzystać z ich siatki wartości ("święty sodomita", "święty czarny" itp), a wtedy już nas wciagną w swoje szeregi i dopiero będzie głupio.

    Póki co uważam, że u nas nie jest jeszcze tak źle, "ich" skuteczność jest taka sobie i tę odporność na propagandę "resortowych" należy wzmacniać jak się da. To działa. W Stanach była ostatnio sprawa (nie chce mi się sięgać po szczegóły, ale, jakby co to podam) jakiegoś aktora, który się źle wyraził o sodomitach. Stacja telewizyjna zatrudniająca wyrzuciła go, powstał potężny protest, aktor dopowiedział, że nie odwoła ani słowa. Finał jest przyjemny: stacja wycofała zwolnienie a znana pisarka lesbijka powiedziała, że wolność słowa musi gwarantować także możliwość wypowiadania homofobicznych kwestii, ot i co.

  2. to ci z bajki o dobrych 'komunistach'
    do dzis pozostajacy 'niezlapanymi bandytami'
    i dlatego nie spotykaj sie z ogolnym potepieniem
    i ostracyzmem na ktore tak bardzo zasluzyli


  3. Tak to wygląda, ale wylącznie w wąskim światku medialnym w którym kolegują ze sobą dzieci resortowe z nieresortowymi, i mają wspolnego wroga - zazdrosną tłuszczę siedzącą przed telewizorami.
    Osobnicy wiekszościowi wzięci z owej tłuszczy reaguja zupełnie inaczej.
    Pan Janusz może wręcz polubić resortowe dziecko za to że ma ono na sumieniu wywalenie z roboty jakiegoś lesbija.

  4. że resortowe dziecko będzie równie dobrze owego lesbija wychwalało bo ma z tego profity, tak samo jak resortowy tatuś z wychwalania czerwonych.
    I że ich wiarygodność można o sam kant doopy potłuc.
    I właśnie w tym pokładam nadzieję na siłę edukacyjną pozycji w czerwonej okładce.

  5. i na razie przeglądam. Dużo faktów, częściowo dobrze mi znanych. Bardzo dużo cytatów konkretnych osób (resortowych dzieci) z mediów po 1990 roku, usystematyzowanych w określone tematy. Moim zdaniem nie ma tam nic takiego co pozwoliłoby zawlec autorów przed rozgrzane sądy. Skany dokumentów IPN oraz cytaty z artykułów i wypowiedzi medialnych poszczególnych osób np. odnośnie lustracji. Czekam na część dotyczącą "ludzi nauki".

  6. avatar

  7. Strony