Autor, autor, autor! Konwencja Platformy, czyli kontrofensywa trupa!

Prześlij dalej:

Pisma sądowe najczęściej zaczynają się od sławetnego: „Na wstępie zważyć należy…” i gdyby ten wstęp zastosować do konwencji Platformy Obywatelskiej, to niestety byłby problem z rozwinięciem. Cóż takiego zważyć należy po obejrzeniu kolejnego odcinka tej samej komedii. W krótkiej formie imprezę da się podsumować jednym starym dowcipem. Jakiś sabotażysta wymyślił i przeprowadził całe przedsięwzięcie, może Jacek Kurski, bo Misiek Kamiński siedzi na politycznej kanapie i się po… drapie. Ciężkie postawiłem sobie zadanie na niedzielę, decydując się na pisanie o niczym, ale służba nie drużba, poza tym mam zamiar wydobyć z tej roboty sporo przyjemności.

Pierwsze skojarzenie nieodłącznie wiąże się z powracającą diagnozą. Oni niczego się nie nauczyli. Konwencję w Gdańsku, mieście kojarzonym z największymi wałkami PO, rozpoczął Bolek Wałęsa. Trzeba przyznać, że mówił znośnie, jak na siebie. Poważnie, w ogóle nie żartuję i nawet sarkazmem nie rzucam. Bolek, który zazwyczaj bełkocze na emocjonalnym górnym C, poukładał kilka zrozumiałych zdań. Wspominam o tym nieistotnym epizodzie, ponieważ za nim idą dwie informacje. Wszyscy Bolkom podobni są w tej chwili rozdarci sprzecznymi motywacjami, determinacją i rezygnacją. Było to doskonale widać w przemówieniu „legendy Solidarności”. Determinacja sprawiła, że przygotował się do pogawędki i mówił z wątroby. Rezygnacja z kolei objawiła się smutnym zagrzewaniem do walki ludzi, którzy niczego z siebie nie są w stanie wykrzesać. Wybór miejsca konwencji i Wałęsy na mentora, wskazuje wyraźnie, że jedyny pomysł polityczny PO nadal skupia się na przetrwaniu partii. Oni nie walczą o elektorat, który pozwoli odzyskać władzę, oni walczą o elektorat zabetonowany i pół betonowy, odpływający do Nowoczesnej.

Gdy po Wałęsie wyszedł na scenę lider Schetyna i przedstawił swoją wizję polityczną, ostanie resztki złudzeń, że mamy do czynienia z partią zdolną przejąć władzę prysły w ułamku sekundy. Trzy „projekty” Schetyny już zostały okrzyknięte programem Kononowicza, żeby nie było IPN, żeby nie było CBA, żeby nie było Macierewicza. Pierwsze komentarze dziennikarzy sprzyjających najszerzej pojętemu układowi RP III są bezlitosne, bo inne być nie mogą. Za IPN i CBA głosowała sama PO, pomysł na likwidację jest czystą aberracją, klasyczną sensacyjką wrzuconą do obiegu publicznego z pełną premedytacją. Nie ma żadnego racjonalnego planu na odzyskanie władzy, dlatego trzeba zwracać na siebie uwagę happeningami politycznymi. Schetyna rzucił te bzdury, aby mieć jakikolwiek punkt zaczepienia, pokazać, że on jest potrzebny. Ważne komu to pokazał i tutaj nie ma żadnej tajemnicy. Na pierwszym miejscu są przerażone partyjne szeregi, które na myśl o IPN i zwłaszcza CBA zlewają się zimnym potem. Na drugim miejscu 2 miliony wyborców, które dokładnie tak sobie wyobraża „liberalną demokrację”. Wszystkie kwity spalić, wszystkie służby tropiące złodziejstwo zaorać.

Strony

18451 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

11 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    i chej z nimi

  2. Strony