Prześlij dalej:

Prezydenta mamy, jakiego mamy, od magicznej daty 24 lipca 2017 roku średniej klasy polityk postanowił zostać mężem stanu. Na ekranie i na zdjęciach jeszcze jakoś mu to wychodzi, ale gdy trzeba podjąć decyzję kluczową dla państwa polskiego, nogi zaczynają się uginać i to na widok świeczek. Byłem pełen obaw przed ogłoszeniem prezydenckiej decyzji w sprawie nowelizacji ustawy o IPN i do samego końca wszystko się ważyło. Ostatecznie Andrzej Duda podjął decyzję optymalną dla siebie i średnią dla Polski. Prezydent podpisał nowelizację, co oznacza, że ustawa wchodzi w życie i jednocześnie skierował „kontrowersyjny” art. 55a ustawy do Trybunału Konstytucyjnego.

Tragedii na szczęście nie ma, jednak biorąc pod uwagę w jakim usiłowano nas postawić miejscu, trudno mówić o adekwatnej replice. W obliczu bezprecedensowych ataków, Polska powinna dać stanowczy sygnał, że nikt nam ustaw pisał nie będzie i to w tak kluczowej kwestii. Sygnał poszedł miękki i jedyna korzyść z tego jest taka, że będzie dodatkowa wykładnia Trybunału Konstytucyjnego. Jednym zdaniem, jak się nie ma co się lubi, to trzeba polubić, co się dostało. Wieloletni polski problem znów się odzywa. Nawet w ramach jednej partii, czy szerzej środowiska politycznego, uzyskanie wspólnego i mocnego głosu w obronie Polski graniczy z cudem i rzadko kiedy tę granice przekraczamy. Nie tylko Andrzej Duda, ale prawie całe jego otoczenie miało pełne portki i miękkie nogi, po wygłupach Izraela i USA. Kompleks ubogiego krewnego kulącego się w sobie na widok wujka z Ameryki, siedzi w wielu Polakach tak głęboko, że można mówić o odruchach bezwarunkowych i lęku, który tym się różni od strachu, że nie jest do końca zdefiniowany.

No i jak w tej sytuacji po raz kolejny nie ukłonić się w pas Kaczyńskiemu? Jedyny polityk w Polsce pozbawiony kompleksów i strachu przed uprawianiem racjonalnej polityki. Mało mnie obchodzi, że to frazes i nuda, ale naprawdę strach pomyśleć, co by się stało, gdyby Jarosław Kaczyński nie zabrał głosu i nie postawiał rozdygotanych kadr do pionu. Wystarczy zapoznać się z histerycznym stanowiskiem Jana Olszewskiego, było nie było polityka ponad przeciętnego, aby zobaczyć różnicę. Przepaść pomiędzy Kaczyńskim i resztą najdobitniej ujawnia się w takich przełomowych momentach. Gadać i teoretyzować każdy potrafi, jednak w chwili decyzji większości robi się ciemno przed oczami i w głowie zaczyna się kręcić. Bylibyśmy znacznie dalej i w Polsce i na świecie, gdybyśmy mieli na prezydenckim fotelu chociaż 3/4 Kaczyńskiego, niestety mamy 1/10 i jakoś trzeba sobie z tym radzić.

Z drugiej strony nic nowego pod słońcem, od zawsze wiadomo, że Polska osiągała swoje cele wyłącznie wówczas, gdy na świat przychodził wybitny przywódca. I odwrotnie, Polska traciła prawie wszystko, po przejęciu władzy przez zbieraninę pozbawioną przywództwa. Jarosława Kaczyńskiego można lubić lub nienawidzić, ale w przeciwieństwie do Andrzeja Dudy nikt nie ma wątpliwości, jak się szef PiS zachowa w najważniejszych dla Polski sprawach. Sam fakt, że Polska w napięciu czekała i zgadywała, co zrobi Andrzej Duda świadczy, że mamy prezydenta, który poza notę z 3+ wyjść nie potrafi. Jest, bo jest, uśmiecha się, ustawia do zdjęć, czasami wygłosi żarliwą i odważną patriotyczną deklarację, o ile nie niesie to za sobą żadnej odpowiedzialności.

Strony

Źródło foto: 
22030 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

17 (liczba komentarzy)

  1. Ludzie, przepier...cie się do Dudy.

    Ciekawym Waszej reakcji, gdybyście mieli co noc, pod kołdrą, żonę żydówkę

  2. z tego co wiem to najprawdopodobniej w Polsce nie ma przymusu jednoczesnego ożenku z Żydówką i bycia prezydentem Polski

    jeśli ktoś się na taki krok decyduje - to znaczy, że wie co robi, że wcześniej zadeklarował się, a teraz manewruje żeby nie odgadnięto jego wyboru

    szkoda tylko, że Polacy nie byli o tym wcześniej uprzedzeni...

     

    przed następnymi wyborami warto pogrzebać w życiorysach kandydatów:

    kandydat na urząd prezydenta (premiera) po zgłoszeniu przez partię powinien być przenicowany przez niezależnych dziennikarzy co najmniej dwa pokolenia wstecz w zakresie:  pochodzenia, wiary, poglądów, zawodu , zmian nazwiska, majatku, przynależności do organizacji, konfliktów z prawem, nałogów, chorób, itd  oraz  podobne informacje o współmałżonkach kandydatów - tak przynajmniej  jest w starych demokracjach

    jeśli komuś to nie odpowiada to nie musi kandydować

    w wolnej Polsce opinia publiczna powinna mieć prawo wiedzieć kogo wybiera na przedstawiciela narodu

    dziadek z wehrmachtu   -  to najbliższy przykład, czego można spodziewać się po kandydacie

    a ujadanie trzepomóżgów o "ksenofobi"  Polaków przy okazji upubliczniania informacji o kandydatach  jest niczym więcej jak próbą ukrywania niewygodnej prawdy...

  3. Bierut
    Nazywała się Anastazja Kolesnikowa i była żoną kompozytora Izaaka Lubana. Po wybuchu wojny mąż uciekł do Moskwy porzucając rodzinę, a Bierut załatwił jej dzieciom aryjskie dokumenty. W dotychczasowych bowiem figurowała narodowość żydowska, co w okupacyjnych warunkach musiałoby skończyć się tragicznie.

    Gomułka
    Zofia Gomułkowa, właściwie Liwa Szoken, później Zofia Szoken (ur. 12 maja 1902, zm. 27 listopada 1986[1] w Warszawie) – polska działaczka komunistyczna, żona Władysława Gomułki.

    Ochab
    Rozalia Ochab, właśc. Rachela Silbiger – żona Edwarda Ochaba. W latach 1964-1968 jej mąż sprawował funkcję przewodniczącego Rady Państwa formalnej głowy państwa. Jest pochowana obok męża na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.

    Cyrankiewicz
    Andrzej Munk urodził się 16 października 1921 w Krakowie[1][a], w zasymilowanej rodzinie żydowskiej[2]. Był synem Ludwika Munka (1886-1961) i Antoniny z domu Frisch (ur. 1890). Miał dwie starsze siostry: Krystynę Magdalenę (1913-1999, po mężu MacDonald) i Joannę Halinę (1916-1996, w latach 1940-1946 żonę Józefa Cyrankiewicza

    Żydowski bolszewik Eugeniusz Szyr

    Eugeniusz Szyr – żydowski bolszewik, agent sowieckiego wywiadu wojskowego GRU, członek Komunistycznej Partii Polski, Polskiej Partii Robotniczej oraz Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. W latach 1948-1981 członek Komitetu Centralnego PZPR a w latach 1964-1968 członek Biura Politycznego KC PZPR

    Rakowski - ostatni I-szy sekretarz PZPR
    Żona Wanda Wiłkomirska
    Pochodzi ze znanej warszawskiej rodziny muzycznej. Jest córką polskiego muzyka Alfreda Wiłkomirskiego i Żydówki Debory-Doroty z domu Temkin

    To wszystko z żydowskiej Wikipedii

    Jedyni wolni od tego, to Wałęsa i Jaruzelski

  4. avatar

    Wydaje mi się że ambicja przerosła osobę.  Prezydent A. Duda kolejny raz nie okazał się mężem stanu. To żałosne przemówienie wyjasniajace powody podjętej decyzji tylko uwypukliły jego słabości.Komu były potrzebne te wyjasnienie, bo przecierz nie stronie izraelskiej. Czy stracimy na tej awanturze? Nie sądzę. Biznes is biznes, a pieniądze są potrzebne kazdemu A swoją drogą, dobrze się stało, że ta ustawa powstała Źle, że skierowana została do T.K. Może choć trochę ta dyskusja ukróci antypolonizm w U.S., bo że w Izraelu to wątpię.

    widz?

     

  5. avatar

    A mnie się wydaje, że ta cała afera jest z Żydami skoordynowana i kontrolowana od początku. Kto na tym zyskuje politycznie? Obserwujcie państwo słupki poparcia w Izraelu jak i w Polsce...

  6. Polecam komentarz Witolda Gadowskiego: http://gadowski...

  7. skąd ten "+; ??? powiedziałbym: naciągane 3, prawie 3=

  8. Strony