A nie mówiłem, że Kaczmarek się nie nadaje? I Hofman też!

Prześlij dalej:

Obyczajówka to jest coś czym można przywalić w PiS jak pedofilią w kościół. Gdy się śpiewa na wysokim moralnym „C” to takie szczeniackie wybryki Kaczmarka są karykaturą dla partyjnego wizerunku. Tak będzie zawsze i nigdy się w tej materii nic nie zmieni. Napisałem, że wybryk Kaczmarka jest szczeniacki i on dokładnie taki jest, w zasadzie nie ma się czym podniecać, słyszałem dziesiątki takich rozmów rozmaitych byczków uderzających „z bańki” na knajpianym rykowisku. Normalna, prymitywna, walka o „samicę”, która chyba też nie została ściągnięta z najwyższej półki, tylko wyrwana na żel i marynarkę Pierre Cardin. Gdy na tę biedę wizerunkową nałożymy Porsche Cayenne i zapach piżmowy za parę tysięcy natychmiast utrwali się obraz karykatury partii konserwatywnej. Co uchodzi zwykłym zjadaczom chleba, pospolitym lowelasom i innym amantom wyrywającym „towar”, to prawicową partię z zasadami ośmiesza do imentu. Bogu dzięki większe jaja robi sobie ostatnio pan Donald, z jego „okrągłego stołu” śmieją się wszyscy nie włączają Bronisława z Budy Ruskiej, ale w innych okoliczność, powiedzmy kampanii wyborczej, PiS zapłaciłaby za Kaczmarka sporo, jeśli nie wszystko. Bardzo podobne zdanie mam o innym małolacie, który właśnie cieszy się pozytywną decyzją prokuratury i daj mu Boże. Gratuluję wyjaśnienia sprawy połączonej z nagonką, niemniej podtrzymuję swoją opinię, że Hofman wywinie jeszcze nie jeden numer, bo on się doskonale wpisuje w model „fura, skóra i komóra”. Nie chcę krakać, uprzedzam jedynie, że charakter człowieka bardzo rzadko zmienia się pod trzydziestce i jeszcze rzadziej pod wpływem partyjnych awansów zmienia się z rozpasanego na powściągliwy. Teraz można się tylko śmiać, media zrobią przez kilka dni swoje tanie „szoł” i sprawa rozejdzie się po kościach. Gorzej gdy coś podobnego wylezie w samym środku kampanii wyborczej, wówczas nie będzie innego tematu, bo nie tylko wyborcy, po prostu ludzie kochają się w tego typu plotach.

Strony

15902 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

20 (liczba komentarzy)

  1. jak to twardy elektorat PiS-u. Czym są mieszane uczucia, to najlepiej wyłożono w starym dowcipie z czasów PRL-u: to tak jakby ci twój nowiutki mercedes spadł ze starą teściową w przepaść. Zanim został posłem był agentem CBA. Miał sukcesy. Marczuk i Kwaśniewska to tanie panie, tanie panie niesłychanie i żeby przywieść je do grzechu nie trzeba było Agenta nr 1, wystarczył Agent Tomek. Jest na celowniku, tu chyba nikt nie ma wątpliwości. POWINIEN wyhamować. Nie wyhamował.
    Ale.
    Czym innym jest kupowanie głosów na Dolnym Śląsku od propozycji oklepania jelenia. To dwie różne sfery. Od razu na myśl przychodzi mi Begerowa i próba postawienia znaku równości pomiędzy prowokacją TVN-u i prawdziwą korupcją czyli "pracą za głosy".

    : W wyborach w 2011 uzyskał mandat poselski z ramienia Prawa i Sprawiedliwości, otrzymując 4332 głosy w okręgu kieleckim. Myślę, że Prezes wystawiając go z ostatniego miejsca nie dawał mu zbyt wielkich szans.
    Z drugiej strony dochodzimy do paranoi: przecież ja też, nie poseł, nie radny, czasem huknę na Rodzinę. Rzucę mięsem. Jestem jakiś inny? Pojebany? I co? Mam nie hukać, bo z góry muszę założyć, że mam podsłuchy nawet pod kołdrą? To ma być Państwo Prawa?
    Na opozycję jest kręcony bat i to taki z użyciem wszystkich służb. Szafa Lesiaka, to przy tym jest pikuś. Bogu dzięki, że Prezes żyje prawie jak zakonnik.

  2. avatar

    Rzucam mięsem i drę ryja przy każdym: dzieciach, starcach, kobietach w ciąży, chleje i chodzę w dresie, ale nie jestem politykiem. Byłbym 100 razy gorszym politykiem od Kaczmarka i Hofmana razem wziętych. W moim domu krąży taka anegdota, że gdyby wpadła do nas komisja albo jakiś kurator, orzekli by jedno - patologia, a my się doskonale bawimy i rozumiemy bez słów w każdej sytuacji. Facet bierze grubą kasę za konkretną robotę, do której się po prostu nie nadaje i co więcej może pozbawić roboty innych. Cała tajemnica. Nie ma co tu porównywać stylu życia do obowiązków polityka.

  3. dwunastu Apostołów. Świętych przez uświęcenie.
    Dobrze wiesz, że na pewnych ludzi jest "zlecenie". OK. Oni też powinni to wiedzieć. Myślę, że nawet w klasztorze znalazłyby się na nich kwity. Nie nadaje się. OK. Nie powinien w ogóle wchodzić do polityki, a Kaczor na ich widok powinien żegać się krzyżem. OK.
    Z drugiej strony, to oni stracili swoją prywatność w momencie wejścia do CBA i zmany władzy czyli priorytetów. PiS wziął ich pod swoje skrzydła. Dał im immunitet. Masz rację, to zobowiązuje. Posłów w Sejmie jest 460, z tego mamy pederastów, łapówkarzy, odmieńców i zwykłych kurew.
    Kogo wolisz: Piesiewicza cz Kaczmarka?

  4. avatar

    Taka rozmowa nie ma najmniejszego sensu. Mówię jedno, wychodzi afera z Kaczmarkiem tydzień przed wyborami i jest 7% w dół, czyli żegnaj władzo. I nikt tego nie odkręci, zatem gadanie kogo wolisz, czy nie wolisz to jest dobry temat na wieczór kawalerski albo obalanie jabola w parku. Polityka to robota jak każda inna, nie masz cierpliwości to nie zostaniesz Benedyktynem, nie masz urody nie będziesz modelem, nie potrafisz pić i trzymać języka za zębami, to się nie pchaj do polityki. Koniec. Każdy polityk na całym świecie jest na celowniku i szybciej ginie od gołej dupy, wódy, marihuany, niż od kuli. Kaczmarek agentem był dobrym, politykiem jest beznadziejnym, a z Hofmanem będzie jeszcze bieda, bo to zwykły karierowicz nic więcej.

  5. Przychodzi na imprezę niejaki Sztyc (vel Sztylc - nie wiadomo, które nazwisko, które ksywa) i ma dyktafon. Czyli wie, że będzie nagrywał. Czyli wie, że musi jakoś Kaczmarka sprowokować do zrobienia czegoś, co normalnie człowiek nie robi. Nagranie ma podobno kilkadziesiąt minut - no w końcu udało się Kaczmarka sprowokować. I niestety - jeśli to był tylko dyktafon, to nie będzie na nagraniu widać mimiki agenta Sztyca, a ta mogła być cholernie prowokująca. Z tej sytuacji da się wyciągnąć jeszcze kilka innych wniosków. Nie bronię Kaczmarka jak niepodległości - nie znam go. Zobaczymy jak to się rozwinie.

  6. avatar

    Na nagraniu słychać jak jakaś dama, chyba wybranka serca, prosi by "Tomek" dał spokój i nie bił pana męża, to raczej wyklucza misterną intrygę. Zwyczajnie samiec, po kilku głębszych, zaczął brykać, taki typ mentalny i koniec. Mnie podobny styl "rwania" zwyczajnie śmieszy, już bez względu na politykę, tak prężą muskuły gówniarze. Jeszcze bym zrozumiał, gdyby po prostu wstał i "przypier..ł" fatygantowi, a ten coś bełkotał "chodź się bić, chodź się bić, to moi koledzy nauczą cię moresu". Żałosne w każdej konwencji, ani to Franz Maurer, ani Hans Kloss, to jakiś herbatnik, jak mawiał Balcerek.

  7. misternej intrygi z nagraniem. Co do opisu zachowania się Kaczmarka - niech rzuca kamieniem kto bez winy.

  8. Może o to właśnie przede wszystkim chodziło nagrywającemu? Może dobrze, że Kaczmarek nie dał się sprowokować? Dzień - dwa, będzie wiadomo. Dlatego pisałem, że poczekam z ostatecznym osądem. A wyobrażasz sobie tytuły w mediach, gdyby Sztyc rzeczywiście oberwał?

  9. avatar

    Może, może... Tymczasem parę rzeczy jest pewnych. Gach byłej żony przy pomocy kumpli ze służb obiecał "zajeb..ć krzesłem" za trzy sekundy byłemu mężowi. I oczywiście może, może... są koneserzy podobnych scen melodramatycznych doszukujący się w tym finezji i gry operacyjnej, ale mnie to Rodziewiczówną, nie Hłasko zalatuje. Jeśli chodzi o kamień, to spokojnie mogę rzucać pierwszy, co prawda błaźniłem się nieraz, ale jak miałem "zajeb..ć" to wstawałem w sekundę i robiłem swoje, bez pomocy kolegów agentów, a nie pieprzyłem po pijaku godzinami, jaki jestem groźny. Tego się po prostu nie da bronić, chyba, że chce się dołączyć do wenezuelskiego melodramatu, jako macho z Ligoty Małej.

  10. prawie byłego w trakcie rozwodu - tak. I widzę, że prawdopodobnie za Sztycową ciągnie się ogon z jakiejś wywiadowni - stosowana nieraz praktyka w obecnych czasach. Około dwa tygodnie temu w sieci pojawiło się zdjęcie Kaczmarka z nieznajomą (wtedy) kobietą. Sweet focia, oboje (Sztycowa i Kaczmarek) wyglądali, jakby nie mieli świadomości że ktoś pstryknął zdjątko. Można podejrzewać, że prawie były gra o orzeczenie winy, co zwykle daje korzyści finansowe przy rozwodzie (albo broni się przed orzeczeniem winy - nie wiemy jak u Sztyców było). A że Kaczmarek z lekka bełkotał i od rzeczy - niejeden z nas tak ma na zakrapianej imprezce:)

  11. Strony