A myśleliście, że niby jak funkcjonuje cyrk „filantropijny” Owsiaka?

Prześlij dalej:

Wątek Owsiaka w aferze podsłuchowej przez większość ludzi jest błędnie odczytywany. „Jurek” nie miał zamiaru włożyć do własnej kieszeni 30 milionów, taki nieostrożny to on nigdy nie był, ale ta sytuacja doskonale pokazuje, jak faktycznie funkcjonuje cały ten cyrk „filantropijny” zwany WOŚP. Pan prezes uważany jest za doskonałego organizatora, który stworzył „fenomen na skalę światową”. Jeden mit bardziej zabawny od drugiego. Rzeczywiście nigdzie na świecie nie istnieje coś tak absurdalnego, jak przelewanie kasy publicznej i podatnika z jednej kupki na drugą, a wszystko dzieje się przy fajerwerkach i rzekomo ratuje życie narodowi. Model postępowania Owsiaka i jego WOŚP wygląda dokładnie tak, jak został pokazany w podsłuchowej aferze. Idzie pan „Jurek” do polityków, szefów telewizji, prezesów spółek i mówi, że ma fantastyczny pomysł na imprezę, tylko potrzeba, no powiedzmy, 30 baniek. Od tego momentu pan prezes zaczyna czarować na kilka sposobów. Pokazywane są chore dzieci, niszczeni krytycy pomysłu, dużo huku, krzyku, kolorowych światełek i na końcu pada sakramentalne: „Jesteśmy najpiękniejsi, a ty co zrobiłeś dla ludzkości brzydalu?”. Owsiak nigdy nie miał żadnego oryginalnego pomysłu, on zawsze robił tandetne spektakle za cudze pieniądze i więcej to kosztowało finansowo i społecznie, niż przynosiło zysków. Podobnie jest z mitycznym „organizatorem” Owsiakiem. Proszę się przyjrzeć wszystkim przedsięwzięciom pana prezesa, które były jego autorskimi pomysłami. Wniosek generalny? Zawsze bankructwo, tak było przy sklepie z gadżetami w warszawskiej galerii, tak było z Owsiak TV i nie inaczej jest z jego stroną blogową, która według wskaźników Alexa jest kilkukrotnie mniej popularna od portalu kontrowersje.net, chociaż Owsiak zawsze był eksponowany przez media.

Strony

29728 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

22 (liczba komentarzy)

  1. Po raz kolejny dziwię się, że ten patent nie stał się polskim hitem exportowym.
    Że też ten świat nie zachwycił się i nikt nie kupuje licencji - to prawie jak antysemityzm.

  2. "Coraz bardziej afera podsłuchowa zmierza w kierunku okazania całej patologii RP III, wraz z beneficjentami tego systemu."

    Może jednak ta skromna (w porównaniu z austriacką czy węgierską) krucjata różańcowa, nawet przez episkopat określana jako inicjatywa 'prywatna' jednak powoli, powoli zaczyna przynosić rezultaty. Kto wie...

  3. avatar

  4. to mnie tez dziwi, ze Polacy moga tak wspaniale okradac Polakow, a nie potrafia dla Polski okradac zagraniczniakow...tylko dla nich pracowac?

  5.  „Jurek nie miał zamiaru włożyć do własnej kieszeni 30 milionów"

    Czytałem wczorajsze komentarze i nie  odniosłem wrażenia, żeby ktokolwiek z piszących miał wątpliwości na co ta kasa ma być. Oczywiście - na obchody.
    Skandaliczne było w tym to, że kasa miała być ze spółek skarbu państwa,  a dla mnie również i to, że Owsiak tak blisko współpracuje z prezydentem  i jest jakby jego człowiekiem do specjalnych poruczeń.

  6. Po pierwsze jak można uznać gołodupca za filantropa.
    Nawet w tej chwili z tym mieszkaniem na strzeżonym osiedlu on jest w sensie finansowym leszczem.
    Jeżeli uderzenie idzie również w tym kierunku, to może oznaczać, że organizator tej zabawy znajduje się zupełnie gdzie indziej niż się wszystkim wydaje.
    Teraz opowiem pewną historię.
    Mam znajomego, który prowadzi sklep z winami w W-wie. Od pownego czasu nabawił się nowego w miarę stałego klienta. Obywatel USA, student, wiek około 50, studiuje na SGH MBA. Lepiej mówi po rosyjsku niz po polsku. Rosyjskiego nauczył się w Azerbejdżanie i doszlifował na Ukrainie.

    Co się w tych informacjach na pewno nie zgadza. Otóż na studia MBA to się jeździ właśnie z Polski do USA, a nie odwrotnie.

  7. Trudno o coś bardziej nieokreślonego niż pojęcie: "obywatel USA".
    Może oznaczać dosłownie wszystkie nacje, interesy, i koligacje świata.

  8. Zacznijmy od definicji:
    filantrop ‹fr. philanthrope› książk. «człowiek uprawiający filantropię, wspomagający potrzebujących; dobroczyńca»:
    W domyśle osoba rozdająca swoje dobra, dzieląca się nimi z bardziej potrzebującymi. W Ewangelii mamy taki przypadek, to Święty Marcin. Odajmy głos kronikarzom:
    "W roku 338 garnizon św. Marcina przeniesiono do Galii (okolice miasta Amiens). Tu też miało miejsce wydarzenie: napotkał zimą na pół nagiego żebraka i oddał mu połowę swego płaszcza. W nocy we śnie pojawił mu się Chrystus odziany w jego płaszcz i miał przemówic do aniołów: "Patrzcie, jak mnie Marcin, katechumen, przyodział".

    Czy to będzie widziane z USA, czy z Kazachstanu, to morał zawsze będzie jeden i ten sam: dzielimy się z bliźnim tym co mamy, dzielimy się swoimi dobrami, wdowim groszem (również ewangelicznym). Dzielenie się cudzym, to komunizm w swojej czystej, krystalicznej postaci.

  9. Kiszczak to człowiek honoru. Normalni ludzie to bydło, a ci którzy co drugie słowo wstawiają interpunkcyjną kurwę to salony. Tusk to patriota i demokrata (z ryjem i dupą przyspawaną do stołka) - w odróżnieniu od tych którzy chcą go demokratycznie odesłać w niebyt. Bauman to intelektualista.

  10. Strony