99 groszy za batonika, czyli absurd goni absurd w polskim wymiarze sprawiedliwości

Prześlij dalej:

Fajnie się gada o wielu ciekawych sprawach, taka jest nasza ludzka natura i to się nie zmieni nigdy, ale… Wystarczyło zwyczajnie ofiarować 40 złotych plus koszty przelewu albo skazanemu albo jego najbliższym i jest po sprawie. Jak wiemy stało się zupełnie inaczej dzięki czemu znów rozgorzała dyskusja, że kradzież o wartości 99 groszy jest paranoją. Media zawsze robią prymitywne rewolucje w prawie od precedensu do precedensu. Raz chcą wyroku śmierci dla prowadzących powyżej 0,5 promila, innym razem bulwersują się wyrwanym ze snu kierowcą, który przeparkował samochód na prośbę policjanta o dwa metry i dostał wyrok za 1 promil. Rozum jest najważniejszy i bez niego żadne prawo nie zadziała. Nie karać za kradzież batonika? Świetnie, ale proszę sobie przypomnieć inną sprawę, którą ja pamiętam doskonale. Pewien cwaniaczek z Wrocławia chodzi po hipermarketach i dziennie kradnie do kwoty, która nie jest przestępstwem, ale niską szkodliwością społeczną. Żyje w ten sposób od wielu lat, co więcej nie jest osamotniony i wszystkim naśladowcom sądy mogą skoczyć. W takim razie jak to jest, że jemu uchodzi, a schizofrenikowi dowalili? Przyłączam się do fundamentalnego pytania, bo to jest tylko i wyłącznie rola tysiąca sędziów, którzy bardzo chętnie skazują łatwe cele i jednocześnie srają w gacie przed drobnymi cwaniaczkami, że o cwaniakach nie wspomnę. Celowo pomieszałem wiele wątków, żeby pokazać, że prawo powinno być święte dla 99 gorszy i 50 milionów, a z łatwymi rozwiązaniami i ocenami trzeba bardzo uważać.

Strony

26232 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

23 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    jak nazwać naród, który wybiera na szefa swojego rządu miernego typa, sepleniącego, że polskość to nienormalność i ewidentnie szkodzącego interesom tego narodu? I to DWUKROTNIE!!!
    No jak ich nazwać?
    A banda rudego, jedyne co robiła dobrze, to kręciła lody i montowała afery. Mimo to owe kreatury są przy korycie już 7 lat mają się świetnie i bynajmniej nie zamierzają opuścić swoich synekur! Normalne społeczeństwo już dawno usunęłoby ten złośliwy nowotwór ze swojej tkanki!

    W tym samym czasie, ludzie którzy są patriotami, którzy starali się dla tego kraju, i coś dobrego doń wnieśli, a wreszcie oddali życie, są opluwani, wyszydzani i wyśmiewani!

    Jak nazwać naród, który ze swej jakże tragicznej historii nie wyciąga absolutnie ŻADNYCH wniosków i popełnia wciąż te same błędy?

  2. Zniszczonym i otumanionym przez lata zniewolenia i propagandy. Aktualnie jednak jesteśmy w fazie przecierania oczu - oby na dłużej.

  3. Z ogólnym przesłaniem tekstu się zgadzam, przy czym raczej stanąłbym w obronie tego pierwszego sędziego, który skazał schzofrenika. Po pierwsze skazał go na bardzo niską grzywnę, jej zamiana na areszt nastąpiła, bo skazany nie zapłacił grzywny ani nie złożył żadnych wyjaśnień czy wniosku o umoerzenie. Więc jeśli się już czegoś czepiać, to raczej łagodności kary. Kradzież, niezależnie od wartości rzeczy ukradzionej, to zawsze przestępstwo umyślne, wymagające złej woli sprawcy. Drobne kradzieże to plaga społeczna dotykająca więskzość społeczeństwa. Osobiście gdybym był sędzią w wydziele karnym, standardowo dawałbym za drobną kradzież "zestaw" prace społeczne + grzywna, bo sama grzywna to kara zbyt łagodna (pomijam szczególne przypadki, jak kradzież chleba dla dziecka).

    Oczywiście mamy tu jeszcze kwestię choroby psychicznej sprawcy, ale sędzie zgodnie z prawem orzekający zaocznie nie miał szans tego zweryfikować (tryb najkazowy). Skoro chorobę zauważył naczelnik, to tym bardziej podjerzeń nabrać powinien policjant prowadzący postępowanie przygotowawcze. Wówczas sprawca dostałby pełnomocnika z urzędu i zostałby przebadany przez biegłego psychiatrę. Oczywiście jest i taka możliwość, że wyraźnych objawów choroby nie było i naczelnik miał po prostu szczęście.

  4. Strony