99 groszy za batonika, czyli absurd goni absurd w polskim wymiarze sprawiedliwości

Prześlij dalej:

Tak było na przykład ze sprawą Beaty Sawickiej. Sąd Najwyższy uniewinnił Sawicką powołując się na zasadę, która nie tylko w polskim prawie nie istnieje, ale polskie prawo opiera się na zasadzie przeciwnej. Chodzi oczywiście o „owoce z zatrutego drzewa”, na które można się powoływać w USA, ponieważ w Polsce „dochodzenie do prawdy materialnej” obowiązuje w każdym postępowaniu. Innymi słowy sąd ma obowiązek stwierdzić czy Sawicka wzięła, czy nie wzięła łapówki i jeśli sąd stwierdzi, że wzięła, nie ma najmniejszego znaczenia, poza okolicznością łagodzącą, że Tomasz Kaczmarek był przystojny i uwodzicielski. Sąd Najwyższy w tej sprawie uniewinnił Sawicką na podstawie przeczącej polskiemu porządkowi prawnemu i nie ma od tej decyzji odwołania. Zdecydowanie większy dramat niż wyrok w sprawie batonika, który wbrew pozorom nie wyrządził takiej krzywdy, jak wyrok uniewinniający Sawicką. Obiecałem małą, wyszła duża dygresja, ale to naprawdę istotne informacje i już przechodzę do sedna. Naczelnik więzienia zachował się jak człowiek i też bym zrobił to samo, z wielu powodów, ale nie zrobiłbym tak samo. Schizofrenik za kradzież batonika dostał kilkadziesiąt złotych kary, którą w JEGO IMIENIU i w świetle prawa zapłacił człowiek „spotkany na ulicy”. Ten fragment uwypuklony wielką literą wskazuje, że Pan naczelnik, przy całym szacunku dla Jego człowieczeństwa, zachował się efekciarsko i populistycznie, możliwe również, że interesownie.

Nim wytłumaczę dlaczego tak uważam, przywołam jeszcze jeden fakt. Naczelnik wpadł, bo zadenuncjowali go pracownicy więzienia, zatem łatwo się domyślić, że w placówce penitencjarnej załoga jest skonfliktowana i walczy o stołki. Niczego nie ujmując i nie zarzucając Panu naczelnikowi, jedno można stwierdzić na pewno. Gdyby chodziło tylko i wyłącznie o wyciągnięcie schizofrenika z paradoksu i błędów wymiaru sprawiedliwości, to istnieje szereg możliwości, bez narażania się na donosy i wyroki. Pan naczelnik mógł po prostu wręczyć te 4 dychy skazanemu w ramach darowizny. Kwota darowizny wolna od podatku, to 4.902 zł i przy okazji odpowiadam „gamoniom”, którzy zarzucają Matce Kurce przekręty na darowiznach z PalPay. Każdy może ofiarować każdemu kwotę w ramach kwoty wolnej od podatku i nie ma tu żadnego naruszenia prawa włącznie z prawem podatkowym. Tysiące stron utrzymuje się z darowizn i tylko darowizna, która przekracza limit podlega opodatkowaniu. Wracając do Pana naczelnika i Jego samarytańskiego gestu, mam poważną wątpliwość, czy to nie był gest PR-owski, który miał uporządkować stosunki i relacje w placówce penitencjarnej, a wszystko kosztowało Pana naczelnika 40 złotych za kilka wywiadów w TV ukazujących bohatera.

Strony

26374 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

23 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    jak nazwać naród, który wybiera na szefa swojego rządu miernego typa, sepleniącego, że polskość to nienormalność i ewidentnie szkodzącego interesom tego narodu? I to DWUKROTNIE!!!
    No jak ich nazwać?
    A banda rudego, jedyne co robiła dobrze, to kręciła lody i montowała afery. Mimo to owe kreatury są przy korycie już 7 lat mają się świetnie i bynajmniej nie zamierzają opuścić swoich synekur! Normalne społeczeństwo już dawno usunęłoby ten złośliwy nowotwór ze swojej tkanki!

    W tym samym czasie, ludzie którzy są patriotami, którzy starali się dla tego kraju, i coś dobrego doń wnieśli, a wreszcie oddali życie, są opluwani, wyszydzani i wyśmiewani!

    Jak nazwać naród, który ze swej jakże tragicznej historii nie wyciąga absolutnie ŻADNYCH wniosków i popełnia wciąż te same błędy?

  2. Zniszczonym i otumanionym przez lata zniewolenia i propagandy. Aktualnie jednak jesteśmy w fazie przecierania oczu - oby na dłużej.

  3. Z ogólnym przesłaniem tekstu się zgadzam, przy czym raczej stanąłbym w obronie tego pierwszego sędziego, który skazał schzofrenika. Po pierwsze skazał go na bardzo niską grzywnę, jej zamiana na areszt nastąpiła, bo skazany nie zapłacił grzywny ani nie złożył żadnych wyjaśnień czy wniosku o umoerzenie. Więc jeśli się już czegoś czepiać, to raczej łagodności kary. Kradzież, niezależnie od wartości rzeczy ukradzionej, to zawsze przestępstwo umyślne, wymagające złej woli sprawcy. Drobne kradzieże to plaga społeczna dotykająca więskzość społeczeństwa. Osobiście gdybym był sędzią w wydziele karnym, standardowo dawałbym za drobną kradzież "zestaw" prace społeczne + grzywna, bo sama grzywna to kara zbyt łagodna (pomijam szczególne przypadki, jak kradzież chleba dla dziecka).

    Oczywiście mamy tu jeszcze kwestię choroby psychicznej sprawcy, ale sędzie zgodnie z prawem orzekający zaocznie nie miał szans tego zweryfikować (tryb najkazowy). Skoro chorobę zauważył naczelnik, to tym bardziej podjerzeń nabrać powinien policjant prowadzący postępowanie przygotowawcze. Wówczas sprawca dostałby pełnomocnika z urzędu i zostałby przebadany przez biegłego psychiatrę. Oczywiście jest i taka możliwość, że wyraźnych objawów choroby nie było i naczelnik miał po prostu szczęście.

  4. Strony