90-letnia Babcia po 5 klasach szkoły ma więcej rozumu od licencjatu z ekonomii

Prześlij dalej:

Proste prawdy ludowe, które słyszałem od dziecka, ale niestety się z nich śmiałem, dziś wracają z podwójną siłą. Odkąd sięgam pamięcią Babcia zawsze powtarzała: „Niech cię Pan Bóg broni pieniądze pożyczać i długi robić, bo przepadniesz”. Padały przy tej okazji również precyzyjne wskazówki od kogo szczególnie nie pożyczać, ale ekumenicznie nie będę psuł szabasu. Tyle wystarczy mądremu, proste słowa Babci, która ledwie 5 klas przedwojennej szkoły skończyła, ale nigdy nie dała sobie krzywdy, szkolonym złodziejom, zrobić. Sporo dobrej zabawy dostarczają wypowiedzi cyrkowców, którzy szarlatanerię „rejtingową” nazywają ekonomią. Tak prawdę mówiąc, od wielu lat uważam, że ekonomia jako taka ma identyczną wartość „naukową”, jak socjologia i psychologia. Ot taka teoretyczna zabawa, czasami intelektualna, najczęściej pusta paplanina. Świat jest zbudowany na konkrecie, czyli matematyce. Ile utniesz, tyle będziesz miał, ile sprzedasz tyle ci zabraknie. Do bólu oczywiste i bez żadnej szkoły, ale czego to się głupim nie da wmówić. I tak głupim wyjaśniono, że od tego, co w Chinach powie pierwszy sekretarz KC na temat ceny herbaty w Indiach, zależy cena podpasek w Białymstoku. Ten totalny idiotyzm i jawne złodziejstwo, nazywa się rynkiem globalnym. Inną nauką dla głupich jest kurs walut, który zależy od niczego. 13 stycznia o 12.30 jakiś tam dukat może kosztować 5 funtów, by o 14.30 kosztował funtów 7. Po drodze miedzy 5 i 7 nic się na świecie nie zmieniło, nie wybuchła wojna, nie nastała susza, szarańcza nie zżarła łanów żyta, turkuć podjadek nie spałaszował areałów buraka cukrowego. Dukat odnoszący się do niczego przegrał z funtem odnoszącym się do niczego, bo 4 grubych złodziei wcisnęło w City enter.

Gdy Fenicjanie wynaleźli pieniądze, nie była to waluta robiona z makulatury, ale z miedzi, srebra i złota. Jej wartość znaczyła tyle ile ważył surowiec, z którego została wykonana. Żelazna i matematyczna zależność, ale przyszli inni wynalazcy, ci z przestrogi babci i wymyślili „wolny rynek”. Zamiast realnej wartość solidnej monety wprowadzono papierowe deklaracje. Daję ci frajerze papier i mówi ci, że za ten papier dostaniesz u mnie 3 kury i worek żyta. Nie patrz na cenę złota, bo co kura ma wspólnego z naszyjnikiem. Od tej pory nie ma pieniądza i nie ma żadnej wartości pieniądza, a w kantorach odbywają się te same dialogi.

Strony

34197 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

34 (liczba komentarzy)

  1. Ale Beatka też się zapędziła, ciekawe, kto jej to napisał:
    "Uderzamy w korporacje finansowe, bo dzisiaj Polacy mają najdroższe opłaty bankowe, najdroższe marże, usługi bankowe są jednymi z najdroższych w Europie - mówiła niedawno premier Beata Szydło"

  2. Przez długi czas ludzie, którzy trudnili się wymiana pieniądza nie chcieli słyszeć o pieniądzu fiducyjnym - czyli oparetym o dług.
    Należy zauważyć, że pierwszym krajem, gdzie taki pieniądz powstał była Anglia. Potem już poleciało z górki.
    Opcje-sropcje, derywaty-srerywaty. Instrumenty pochodne, ktorych sensu i wartosci nie da się zrozumiec.
    Gra na giełdzie przestała być inwestycja, a stała się hazardem o podwyższonym ryzyku

  3. avatar

    została przez "unych" wyparta, poprzez wmówienie ludziom "prawd objawionych" o których wspomina autor felietonu.
    I jest to tak ważna sprawa, że zginęło za nią trochę ludzi na świecie.

  4. avatar

    dialog zywcem mi przypomina dialogi z "ziemi obiecanej"..i troszku to co juz jak przez mgłe pamietam z dziecinstwa jak to moja babcia wspominała swoje mlodzienczcze lata w woj tarnopolskim na kresach wschodnich...oraz to czego jej rodzina a moi przodkowie od NICH musieli wycierpiec!!!
    gospodarz ma tak subtelnie wyrobioną dziennikarską elokwencją "poprawnosc polityczną"..ze dopiero obrazek głowny do felietonu przybliza o KIM mowa w felietonie...
    wiec ja powtorze za jednym z najwybitniejszych polakow..jak to mawia GB..swiatem rzadzą MAFIE:SŁUŻBY:LOŻE...gdyby nie tak silne powiazania z finansjerką..te łancuszek wzajemnych konotacji ni mial by szans na dluzsze istnienie...
    A SKORO mowa o "pieniądzu FIDUCJARNYM"...jedyna szansą na rozwój kazdego kraju z osobna (bez euro-kołchozo-burdelu) ma sie rozumiec..jest powrót do parytetu złota do $..i do kazdej waluty narodowosciowej z osobna...a dlaczego napisałem ze euro-burdelu??bo przeciez nic wiecej sie nie liczy jak tylko "wspólna" waluta;umocnienie jednej gospodarki i jednego kraju na swiecie...a ze to jest BURDEL!!!!!.. no to cóóóóż!!!!baaaa...z resztą..burdel to oni beda mieli za chwile..jak ruszy "wiosennna fala "uchodzców"...ze spuchnietymi jajami..a jak wiadomo...WIOSNA IDZIE!!!!!

  5. Przeczytałam oba tomy. Duża erudycja autora, czapki z głów, byłam pod wrażeniem.
    Czytając warto przy okazji wiedzieć, kim jest autor i dlaczego podważa wiarygodność systemu finansowego USA: po powrocie z USA zajął w Chinach jakieś stanowisko państwowe i mniej więcej w tym czasie to napisał.
    Później znalazłam wpis blogera Gadającego Grzyba, potwierdzający moją opnię. Tytuł jego wpisu: "Kawał rzetelnej, chińskiej propagandy". Wklejam link, bo naprawdę warto przeczytać jego recenzję:

    http://niepopra...

  6. avatar

    • Wojna o pieniądz: Prawdziwe źródła kryzysów finansowych (货币战争:阴谋天下, 2007) – w Polsce w 2010, oryginalny podtytuł: Świat spisków
    • Wojna o pieniądz 2: Świat władzy pieniądza (货币战争2: 金权天下, 2009) – w Polsce w 2011
    • Wojna o pieniądz 3 (货币战争3: 金融高边疆, 2011), oryginalny podtytuł: Finanse na krawędzi
    • Wojna o pieniądz 4 (货币战争4: 战国时代, 2012), oryginalny podtytuł: Epoka walczących królestw

  7. ...o tym, jak to dolar miał pokrycie w złocie, a złotówka w cynie.

    Znacy - w cynie społecnym.

    Dziadek opowiadał mi kiedyś o tym, jak przed wojną była wymiana pieniędzy.
    Jednego dnia można było konia kupić - a na drugi dzień czapkę.
    I dlatego, w uczciwych rozliczeniach brało się - jako odnośnik - cenę zboża. Żeby kogoś nie skrzywdzić - i nie dać się - nomen omen - oszwabić.

    ... I o tych złotych rublach, które nagle znikły, kiedy pojawiły się w obiegu papierowe.
    ...I o tym, że to się nazywa "prawo Kopernika".

    Kopernik zauważył, że jeśli są w obiegu dwa pieniądze, teoretycznie o tej samej wartości, ale z dwóch kruszców - słabszego i lepszego - bardzo szybko lepszy znika z obiegu i zostaje całkowicie wyparty przez ten słabszy. Ciekawa rzecz - że to takie uniwersalne. I dotyczy nie tylko kruszców, ale i margaryny...

    ...Znów się sprawdza klasyczne
    prawo Kopernika:
    Gdzie pojawia się szmira,
    porządna rzecz znika...

  8. W obiegu jest popularna wersja: gorszy pieniądz, wypiera lepszy. I małego palca nie dam, coś mi jednak świta w pamięci, że przypisują te twierdzenie komuś innemu niż M. Kopernik.
    Oczywiście ma to swój perfidny cel.
    Prawdą jest, że lepszy pieniądz znika... w skarbcach bogaczy.
    To trzeba właśnie tłumaczyć wszystkim ludziom.

    "Pankracy siedział skupiony w swoim niewielkim pustym sklepie na Nowym Świecie. Po obrazach, które gęsto wisiały na ścianach, zostały tylko haki. Nie było serwantek, starych mebli, ani jednej sztuki kruchej porcelany. Było krzesło, na którym siedział, okrągły stoliczek, a na nim szachownica z ozdobnymi figurami z kości słoniowej. Jedyna pozostałość po majątku, z którą nigdy się nie rozstawał. Rozgrywał partię, bo cóż robić? Czasy, kiedy Pankracy skupował antyki, dawno minęły. Próba kradzieży ikony doktora Korzybskiego była ostatnim nielegalnym wyczynem właściciela. Wszystkie starocie oddał Niemcom, aby przymknęli oko na żydowskie pochodzenie matki, a zwrócili uwagę na ojca- rodowitego berlińczyka. Na początku wydawało się, sprawy idą w dobrym kierunku. Zaproszono go nawet do wyceny zrabowanych dzieł sztuki. Robił to niechętnie, ale chciał mieć spokój. Niestety, Niemcy w Warszawie co chwila się zmieniali i Pankracy musiał do siebie przekonywać każdą nową ekipę. Najlepiej działały kolekcjonowane przez niego drogocenne skarby. Rozdawał je, aż w końcu został z niczym"

    "Z rozkazu gubernatora nie wolno było posiadać broni, słuchać radia, ukrywać Żydów, a ostatnio nawet handlować słoniną... Nic nie było wolno. Za wszystko groziła kara śmierci. Kara, która spowszechniała.
     -Słonina! Świeża słonina!- zachwalał szeptem Franek z Karcelaka.
     -Po ile, panie?- zainteresowała się pewna gospodyni.
     -Jak dla madame dwadzieścia, złociutka- konspiracyjnie wyszeptał Franek.
     -Groszy?- Madame w pończochach już wyciągała portmonetkę.
     -Gdzie tam?! Złotych!- oburzył się sprzedawca.
     -To chyba za kilogram...- Kobiecina nie mogła uwierzyć.
     -Pani kochana, za handlowanie słoniną grozi śmierć. Narażam życie!- uniósł się Franek.
     -To niech monsieur naraża się dalej!- odrzekła oburzna, kierując się w przeciwną stronę.
     -Świeża słoninka!- Niezrażony Franek szedł dalej, reklamując towar."
     
    Cytaty z powieści Stefana Wrońskiego pt. "Dzidek"; Prószyński i S-ka; Warszawa 2013.

    Nikt z nas- Polaków- nie chce, by takie czasy wróciły. Musimy uświadamiać kolejne pokolenia, czym grożą pewne odchylenia, a czym drenowanie polskich zasobów, bogactwa naszego państwa i wyzyskiwanie naszej- Polaków- pracy i szlachetnej ofiarności!
    To już tysiące lat mija, odkąd to inna cywilizacja, zaatakowała naszą. Przez ten okres, na setki sposobów, poprzez dziesiątki prób, z koalicją innych niż Polska mocarstw i naszą- wewnętrzną, nieustannie... próbowano nas- Polaków- zniszczyć, zniewolić, ograbić bądź jak dziś... Uni-cestwić! Wszystko na próżno. Polski naród istnieje, wbrew wszelkim przeszkodom. Wiele razy wymazywano nas z map i wykreślano z polityki. Nasza historia to ciag walk, o samostanowienie, a to właśnie, dziś zwiemy polskością. I dlatego wciaż, Polakami się czujemy!

    P.S. Pani Wando! Jestem pod wrażeniem Pani twórczości poetyckiej. Chapeau bas!

    pOZDRAWIAM niePOPRAWNIE niePOLITYCZNIE

    Wujek Polonii

     

  9. avatar

    Zależy od, sałatki są szkodliwe, zwłaszcza te  spożywane w debilnym otoczeniu. Tak na oko dieta dr Kwaśniewskiego  powinna pomóc. Konsumowany udziec barani bardziej  fotogeniczny byłby, imo.

    PS Powyższe to przy założeniu, że coś od Sejmu i głosujących posłów zależy. 

  10. Strony